Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

B. P., 24 VII 1983

Z głęboką czcią i pokorą składam publiczne podziękowanie Niepokalanej za doznane łaski. Od paru miesięcy mój zięć zaczął przychodzić do domu coraz później, zmienił się bardzo i stal się bardzo opryskliwy wobec żony. Wszystko, cokolwiek zrobiła, było wykonane źle, kpił z niej, a wreszcie przestał przychodzić do domu. Córka dowiedziała się, że ma kochankę. Istotnie tak było. Zaczęłam się modlić do Niepokalanej. Mówiłam, jeśli wróci do domu, ogłoszę publiczne podziękowanie. Wrócił. Za tę łaskę jeszcze raz dziękuję pokornie z głębi serca i proszę Niepokalaną o opiekę nad tą rodziną.

M. S.

Nowy Targ, 18 VIII 1983

Pragnę za pośrednictwem "Rycerza Niepokalanej" wyrazić Matce Najświętszej wdzięczność za ciągłą opiekę, którą otacza każdy dzień mojego życia. Maryjo, dziękuję Ci za wyrwanie mnie z odrętwienia duchowego, za to, że czuwałaś nade mną w tych ciężkich chwilach, że pomogłaś przetrwać, otrząsnąć się i obudzić. Nie opuszczaj mnie! Prowadź nadal!

Maria

Białystok, 13 X 1983

Przed 18 laty Bóg powołał do siebie mojego najmłodszego i najukochańszego z trzech synów 7-letniego Stasia. Stale powtarzał, że gdy dorośnie, zostanie księdzem. Trudno było go oderwać od modlitwy. "Mamusiu - mówił - ty tyle rozmawiasz z ludźmi, a dlaczego mnie nie pozwalasz porozmawiać dłużej z Bozią?" Kiedy zginął tragicznie pod kołami samochodu, coś we mnie pękło. Długie lata wydawało mi się, że nie istnieje ani Bóg, ani Matka Chrystusowa. Na dodatek sama musiałam chować synów, bo dla ich dobra musiałam odejść od męża. Najciężej było mi z tym, że oddaliłam się od Boga.

Dziś wszystko jest już inaczej - do Boga powróciłam spontanicznie. Pomógł mi w tym pewien kapłan. Nie nawracał mnie, nie karcił, ale czasem powiedział jakieś słowo, zrobił uwagę, która mi potem nie dawała spać - gorzko płakałam nocami.

Młodszy syn jest już żonaty i ma 3 miłe córeczki. Inaczej było ze starszym. W dzieciństwie był bogobojny, ale gdy ja się oddaliłam od Boga, on powoli robił to samo; reszty dokonała 3-letnia służba w marynarce wojennej. Potem, gdy mąż znowu był z nami, gdyśmy powrócili do Boga i różaniec stał się naszą najmilszą modlitwą, syn nadal trwał w swojej niewierze. Bolałam z tego powodu bardzo, tym więcej, że popadł on w ten stan z mego powodu. Gdy po powrocie z kościoła pytał mnie, dlaczego jestem zapłakana, mówiłam: "Ty wiesz dlaczego". On odpowiadał: "Matuś, tak bardzo chciałbym, żebyś się nie smuciła, ale ja chyba nigdy w Boga nie uwierzę".

Ja jednak nie traciłam nadziei. Zaczęłam prosić o wstawiennictwo u Matki Bożej mojego ukochanego świętego - Maksymiliana Kolbego. W tej intencji zamówiłam Mszę św. w Niepokalanowie, szlochając, obchodziłam na kolanach obraz naszej Pani na Jasnej Górze, godzinami klęczałam przed Jej obrazem w Różanymstoku. Z ufnością prosiłam o łaskę. I otrzymałam ją. Syn od kilku miesięcy - tak jak ja powrócił do Boga. Obecnie często przystępuje do spowiedzi i Komunii św. Odmawia różaniec, o który sam mnie poprosił. Wreszcie po latach (ma lat 28) znalazł dziewczynę (bardzo dobre dziecko), może się pobiorą. Oboje z mężem promieniujemy ze szczęścia.

Dziękuję Miłosierdziu Bożemu za nasze duchowe odrodzenie (oboje z mężem należymy do ruchu Światło-Życie i do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka) oraz za zjednoczenie naszej rodziny, a przede wszystkim za nawrócenie syna.

B. Ł.

PONADTO DZIĘKUJĄ NIEPOKALANEJ: za zdrowie osób 7, za ocalenie 1, zdanie egzaminu 3, za nawrócenie 1, za inne łaski 9.

ŚWIĘTEMU MAKSYMILIANOWI DZIĘKUJĄ: za zdrowie osób 5, zdanie egzaminu 3, nawrócenie 1, za inne łaski 3.

O WSTAWIENNICTWO PROSZĄ:
Niepokalaną - 3088 osób.
św. Maksymiliana - 2763 osoby.