Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

Warszawa, 10 V 1982

Chcę podziękować publicznie Niepokalanej i św. Maksymilianowi Kolbemu za opiekę nad moją rodziną.

Mój mąż lubił sobie wypić. Pił sporo, nawet bardzo często. Był bardzo zadowolony z życia. Widział filmy o alkoholikach, bał się różnych zjaw, ale pił. Gdy kupił "Syrenkę", namówiłam go, żebyśmy pojechali do Niepokalanowa i podziękowali Panu Bogu. Z trudem się zgodził. Gorąco modliłam się do Boga o opiekę i prosiłam Ojca Maksymiliana Kolbego, aby mi dopomógł, bo jestem bezradna.

W tygodniu mąż miał dzień wolny, więc oczywiście koledzy i wódeczka. Na drugi dzień bardzo mu się chciało pić, ale szedł do pracy, więc z wielkim trudem opanował się (pracuje jako kierowca w MZK w Warszawie). Pomału zaczął coraz mniej pić. Teraz też wypije, ale rzadko. Unika wódki jak może, potrafi opuszczać "kolejkę", gdy jest w towarzystwie, albo wcześniej wyjść, a jeszcze nie tak dawno nie mógł. To trwa już trzy lata.

Syn nasz chodził do szkoły zawodowej. W szkole byli narkomani i jakieś tam grupy. Bardzo się bałam o syna, bo jest skryty i podatny na wpływy. Poleciłam go opiece Matki Boskiej Częstochowskiej. Syn ukończył szkolę zawodową z wyróżnieniem, pracuje i uczy się w technikum. Niedawno dowiedziałam się, że koledzy chcieli go na siłę wciągnąć do jakiejś bandy, ale on się oparł. Matka Boża mnie wysłuchała. Zaszyłam mu w ubranie Cudowny Medalik, o którym on nie wie. Gdy jestem w jakimś sanktuarium, wznawiam swoje ofiarowanie syna Matce Bożej, choć on nie chce chodzić do kościoła. Ale mam nadzieję, że mu to minie. Wierzę w opiekę Bożą.

M. N.

M-ce, 23 I 1984

Dziękuję za wiele łask otrzymanych od Boga w moim życiu, a szczególnie za pomyślny przebieg leczenia mojej matki, która przez pięć lat leżała chora. Prosiłam o pomoc Matki Bożej w Kalwarii Zebrzydowskiej i zostałam wysłuchana.

A. P.

Bydgoszcz, 4 V 1984

Córka moja zakochała się w żonatym mężczyźnie. Zmartwiona tym zwróciłam się z gorącą prośbą do Matki Miłosierdzia w Ostrej Bramie. Wysłuchała mnie, gdyż córka zaniechała swego zamiaru poślubienia tamtego człowieka. Następnie poznała innego mężczyznę, wolnego, i zawarła z nim małżeństwo katolickie. Podobnie, gdy córce groziło poronienie, musiała leżeć w szpitalu, ale urodziła szczęśliwie dorodnego chłopczyka. Za te łaski, które przypisuję wstawiennictwu Matki Bożej Ostrobramskiej, serdecznie i publicznie dziękuję

Maria J.

Węgrowiec, 7 V 1984

Przez wstawiennictwo Maryi Niepokalanej i św. Maksymiliana ja i moja rodzina otrzymaliśmy wiele łask, więc składam Panu Bogu z serca płynące podziękowanie, a zwłaszcza za nawrócenie męża oraz powrót do zdrowia ciężko chorego syna.

L. B.

Częstochowa, 19 V 1984

W trudnych chwilach modlę się o pomoc do świętego Maksymiliana. Doznałam jego pomocy szczególnie przy uproszeniu zdrowia dla mojej matki, chociaż przez długi czas lekarstwa nie skutkowały. Dziękuję za to świętemu Patronowi, polecając się jego dalszej opiece.

M. Prawdzie

Łowicz, 21 V 1984

Od lat dziecięcych choruję na astmę. Od pięciu lat wystąpiła mocno choroba układu krążenia. Byłam załamana, ale nie przestawałam się modlić do Matki Bożej, odprawiać nowennę i często przyjmować Komunię św. w czasie Mszy św. Od roku czasu odprawiam również nowennę do Miłosierdzia Bożego. Wierzę, że Pan Jezus wielokrotnie mnie uzdrowił i przedłuża mi życie. Serdecznie dziękuję Matce Niepokalanej i św. Maksymilianowi za dotychczasową opiekę i proszę o dalszą.

Krystyna Gajewska

[okładka, s. III]

L., 29 V 1984

Dziękuję Matce Bożej za doprowadzenie dzieci mojej siostrzenicy do wiary św. Modliłam się w tej intencji gorąco polecając sprawę Bogu. Ci młodzi ludzie przyjęli sakramenty święte i ślub wzięli w kościele, mimo że ich rodzice są obojętni w wierze.

A. B.

Pawłów, 6 VI 1984

Pragnę podziękować Maryi za uratowanie mojego dziecka i przeżycie ciężkich chwil związanych ze śmiercią męża i jednoczesnym porodem. Syn urodził się chory na żółtaczkę. Dawali mu krew, a mając 5 tygodni jeszcze bardziej się rozchorował. Mimo wysiłku lekarzy stan jego zdrowia się pogarszał. Nie miałam gdzie szukać ratunku, ponieważ zwątpiłam w Boga. W rok po ślubie zmarł mi mąż, chociaż modliłam się o jego zdrowie. Nie mając innego wyjścia, pojechałam do Częstochowy.

X.

Iwonicz, 10 VI 1984

Prośba moja o zdrowie w chorobie kamicy nerkowej została wysłuchana. Serdecznie dziękuję Najświętszej Maryi Pannie i św. Teresie od Dzieciątka Jezus; za ich przyczyną leczenie przebiegło pomyślnie, chociaż były komplikacje pooperacyjne.

W. Sopata

Paszenki, 18 VI 1984

Pragnę serdecznie podziękować Matce Najświętszej za łaskę szczęśliwego urodzenia trzeciego dziecka. Już od piątego miesiąca ciąży czułam się żle i musiałam pozostawać w szpitalu, gdyż były komplikacje. Codziennie modliłam się do Niepokalanej i postanowiłam, że gdy szczęśliwie porodzę, publicznie podziękuję Matce Najświętszej za otrzymaną łaskę.

Teresa Korpysz

Nisko, 20 VI 1984

Bardzo obawiałam się egzaminu dojrzałości. Wydawał mi się on barierą nie do przezwyciężenia. Ale wszystko poszło dobrze. I dlatego czuję się zobowiązana do publicznego okazania mojej z tego powodu wdzięczności. Serdecznie dziękuję Matce Niepokalanej za pomoc.

Danuta Karaś

Toruń, 23 VI 1984

Dziękuję Matce Bożej Częstochowskiej i św. Maksymilianowi za pomoc w egzaminach pierwszego roku na Uniwersytecie M. Kopernika. Mimo niewielkich zdolności zdołałem zaliczyć wszystkie egzaminy dzięki błogosławieństwu Bożemu w studiach. Modliłem się w czasie pielgrzymki Ojca Świętego w Częstochowie i zostałem wysłuchany. Dziękuję z całego serca, polecając się dalszej opiece.

Marek

Ł., 25 VI 1984

Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, Matce Boskiej Częstochowskiej oraz św. Maksymilianowi Kolbemu dziękuję za rozmaite łaski, zwłaszcza za pomoc w chorobie mojej żony. Narośl, z podejrzeniem schorzenia rakowego, nie znikła mimo parokrotnej operacji. Tymczasem rodzina modliła się usilnie o wyzdrowienie chorej. Kiedy dokonano jeszcze jednej operacji, chora poczuła się lepiej i mimo podeszłego wieku może pracować już od dziesięciu lat - choroba nie wróciła.

Antoni i Helena D.

Powyższe podziękowanie zawiera opis prawdziwego zdarzenia, i dlatego potwierdzam wiarygodność. | Ks. T. K. - proboszcz

Kościelec Kujawski, czerwiec 1984

W oktawie Bożego Ciała ustroiłam ołtarzyk w oknie, zapaliłam świeczki, a obrazek św. Maksymiliana położyłam przy obrazie Najświętszego Serca Jezusowego. Wracając z procesji zobaczyłam ogień w oknie. Świeczki się dopalały i przewróciły, ale zdążyłam jeszcze wszystko zgasić i pożar nie spalił mi domu.

J. R.

Zduny k. Łowicza, 6 VIII 1984

Podczas okupacji byłam zabrana na roboty do Austrii. Jechały stamtąd rodziny do Polski i mnie zabrano bez dokumentów. Miałam wtedy 17 lat. W pociągu Niemcy ściśle kontrolowali nie tylko bilety, ale wszystkie dokumenty. Ja nie miałam nic. Modliłam się na różańcu i usiadłam skulona pod oknem w środku między ławkami. Kontrolerzy mnie nie zauważyli. Wróciłam szczęśliwie do domu i przeżyłam okupację. Jestem wdzięczna Matce Najświętszej za to ocalenie i inne łaski.

Z. P.

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU DZIĘKUJĄ ZA ŁASKI OTRZYMANE PRZEZ WSTAWIENNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA:

za powrót do zdrowia 94 osoby, za nawrócenie 83, za pojednanie w rodzinie 39, za zdanie egzaminu 45, za otrzymane mieszkanie 5, za różne łaski 3953 osoby.

POLECAJĄ SWE PROŚBY: o powrót do zdrowia 139 osób, o nawrócenie 54, o powstanie z nałogów 43, o pogłębienie wiary św. 24, o zdanie egzaminu 43, o zgodę i miłość w rodzinie 104, o przydział mieszkania 19, o odnalezienie zguby 47, w różnych intencjach 4292 osoby.