Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

Łomża, 3 IV 1984

Składam serdeczne podziękowanie Matce Bożej i św. Maksymilianowi za otrzymaną łaskę zdrowia dla wnuczka Sebastianka Rusinka. Przed 6 miesiącami bawił się w łóżeczku i nagle przewrócił się, tracąc przytomność. Miejscowy szpital odesłał go do kliniki w Białymstoku. Stwierdzono wodniak, który pęki i rozlał się. Stan byt ciężki. Dziecko walczyło ze śmiercią, przeszło obustronną trepanację czaszki. Zwróciłam się wtedy do św. Maksymiliana i Matki Najświętszej o pomoc i zdrowie dla niego. Po miesiącu Sebastian wrócił do domu.

Jaskulska Filomena, babcia

Woj. Szpital Zespolony w Łomży. Rusinek Sebastian. | Dgn. Hygroma cerebri. Contusio cerebri | Dziecko po trepanacji czaszki | (-) lek. Jadwiga Karwowska, pediatra

Biała Podlaska, 12 IV 1984

Kiedy chodziłam z drugim dzieckiem w ciąży, stan mój był bardzo krytyczny. Lekarz nie dawał żadnej nadziei na to, że dziecko donoszę. Byłam załamana, ale pewnego dnia, kiedy bardzo to przeżywałam, przypomniałam sobie, że oprócz siły ludzkiej jest przecież siła Boża. Zaczęłam się gorąco modlić do św. Maksymiliana, aby wyprosił mi u Matki Najświętszej łaskę szczęśliwego rozwiązania, przyrzekając, że jeżeli się tak stanie, z wdzięczności publicznie podziękuję za tę łaskę.

Od tej chwili nie traciłam nadziei, że wszystko ułoży się dobrze i tak się też stało. Choć nie bez kłopotów dziecko szczęśliwie donosiłam i urodziłam drugiego synka, który do dziś żyje i ma już 8 miesięcy. Na jednej z ostatnich wizyt lekarz powiedział mi tak: "To, że pani donosiła ciążę, zakrawa na cud".

- Wiem o tym, panie doktorze - odpowiedziałam. Byłam bowiem pewna, że stało się to za przyczyną i wstawiennictwem u Boga św. Maksymiliana. Za otrzymaną łaskę składam teraz serdeczne podziękowanie.

Maria P.

Kulin, 20 V 1984

Przez okres 16 miesięcy leżałem bezwładny, nie mogłem zrobić ani jednego kroku o własnych siłach. Pomocą były mi kule i wózek inwalidzki. Jestem człowiekiem głęboko wierzącym, gorąco modliłem się o uzdrowienie, abym mógł chodzić do kościoła na nabożeństwo. Matka Boska okazała mi łaskę, bo już chodzę do kościoła bez kul, a mam 73 lata. Życie stało się dla mnie na nowo piękne i celowe. Gorąco dziękuję Matce Boskiej za okazaną mi łaskę.

Bronisław Burzyński

Niniejszym potwierdzam prawdziwość wydarzeń opisanych naodwrocie. | Kulin, 20 V 1984 Pieczęć parafialna. Ks. Edward Tużnik

Łódź, 5 IX 1984

Moja synowa w siódmym miesiącu ciąży zachorowała w końcu kwietnia. Przewieziono ją do szpitala. Z każdym dniem było gorzej. Lekarze orzekli, że trzeba natychmiast operować pęcherzyk żółciowy, który pękł. Operacja odbyta się 4 maja, w pierwszy piątek miesiąca. Spowiedź, Komunię św. pierwszopiątkową i modlitwy ofiarowałam w intencji synowej.

Stan chorej był nadal ciężki, bo przestawały pracować nerki. Wtedy z płaczem zwróciłam się z gorącą prośbą do Matki Najświętszej i św. Maksymiliana o zdrowie dla synowej i szczęśliwe urodzenie dziecka, przyrzekając, że za otrzymaną łaskę podziękuję w "Rycerzu". W nocy po operacji woreczka żółciowego synowa sama urodziła zdrową córeczkę wcześniaka, choć lekarze twierdzili, że musi być cesarskie cięcie jak przy pierwszym dziecku.

W miesiąc potem synowa przeszła jeszcze jedną operację na wodonercze i usunięcie kamienia.

Składam Matce Bożej i św. Maksymilianowi gorące podziękowanie za wysłuchanie moich próśb, za to, że przez ręce lekarzy ocalili życie i wrócili zdrowie mojej synowej.

Aurelia Jońca

Aurelia Jońca jest wierzącą i praktykującą katoliczką na terenie Parafii NSP Jezusa Łódź-Retkinia | (-) wz. proboszcza ks. Jan Pawlak

[384]

Wejherowo, 24 VIII 1984

Dziękuję Matce Niepokalanej za pomoc w wyborze stanu.

Sz. A.

N., 8 IX 1984

Jestem czytelniczką "Rycerza Niepokalanej" czcicielką św. Maksymiliana. Postanowiłam przesłać podziękowanie za otrzymane łaski w bardzo istotnych dla wierzącego człowieka sprawach.

Mój brat, b. prorektor, zawieszony w czynnościach dydaktycznych w czasie stanu wojennego, zachorował nieuleczalnie. Wszelkie wysiłki nie dały żadnych rezultatów. Ale dla mnie ważną sprawą było pojednanie się brata z Bogiem. Brat przeszedł bardzo wiele w życiu, doznał wielu krzywd i niesprawiedliwości. Odeszła od niego żona, zostawiając 13-letniego syna. On z kolei ułożył sobie życie z kobietą wyznania mojżeszowego. Przestał praktykować. Taka sytuacja trwała około 25 lat. Wizytując go, nawiązałam rozmowę na temat pojednania z Bogiem. Nie oponował, ale był ogromnie rozżalony za swój los i doznane krzywdy. Modliłam się wówczas bardzo do Matki Bożej, św. Maksymiliana, Tadeusza, Antoniego i Ojca Pio.

Po długich rozmowach brat zgodził się na spowiedź. Po spowiedzi był tak radosny, ale tylko 1 dzień, potem już przyszła agonia i zmarł. Był bardzo szlachetnym człowiekiem i wielkim patriotą.

Bogu dziękuję za łaskę uratowania jego duszy.

W tej sprawie pomagała mi jego druga żona, chociaż jest pochodzenia żydowskiego.

Podobna była sytuacja Kazimierza, człowieka szlachetnego, patrioty, zesłańca, którego losy rzucały w różne środowiska. Nie praktykował ok. 40 lat. Rozmowy na temat spowiedzi były akceptowane, ale oddalane. Wewnętrzne opory były bardzo trudne do przełamania. Wydawało mi się, że już nic z tego nie będzie. I oto w rocznicę śmierci św. Maksymiliana cud: wyspowiadał się. Spowiednikiem był gorliwy kapłan, ojciec kapucyn. Spowiedź była dla Kazimierza wielkim przeżyciem. Obecnie jest bardzo zadowolonym, zmienionym i uszczęśliwionym człowiekiem. O tę łaskę modliłam się, to naprawdę cud!

E. P.

Białystok, 9 IX 1984

Dziękuję bardzo Matce Bożej i św. Maksymilianowi za uzdrowienie kilkudniowej córeczki moich krewnych. Ta mała kruszynka już kilka dni była pod tlenem, a rodzice i dziadkowie byli zrozpaczeni. Kiedy mnie o tym zawiadomili, ofiarowałam Mszę św. w intencji dziecka i prosiłam św. Maksymiliana o wstawiennictwo do Matki Boskiej. Moc Boża okazała się skuteczna, lekarze w tym czasie zbadali krew i po transfuzji krwi dziecko zaczęło jeść, dziś już ma 2 miesiące i zdrowie jego poprawia się.

Wypełniam moje zobowiązanie i dziękuję Bogu za tę wielką łaskę.

Janina Walendziak

Frysztak, 25 IX 1984

Składam podziękowanie św. Maksymilianowi za uratowanie od śmierci mojego kuzyna. Na wakacjach zdarzył się tragiczny wypadek. W stanie ciężkim - złamanie czaszki, stłuczony mózg - leżał nieprzytomny dwa tygodnie. Modliłam się gorąco o życie dla niego, bo wypadek spowodował mój brat. Prośba moja została wysłuchana. Kuzyn żyje, jest zdrowy. Lekarze, jak dotąd, nie zauważyli żadnych skutków ubocznych.

Dorota S.

Chojnice, 1 X 1984

Mam lat 18. Bardzo lubię czytać "Rycerza" u nas prawie nieosiągalnego. Spotykam w nim wiele podziękowań za łaski. I ja chcę podziękować Najświętszej Panience za łaskę jako takiego zdrowia mojej mamusi oraz chcę prosić o zdrowie dla niej na przyszłość i o to, by mój tatuś się zmienił, był lepszy dla mamusi.

Ewa B.

Łódź, 19 VIII 1984

Chwała niech będzie Niepokalanej i Jej Rycerzowi, św. Maksymilianowi, za pomoc w ukończeniu studiów i zdaniu egzaminu magisterskiego pomimo wielu przeszkód, które wydawały się nie do pokonania. Modlitwy moje zostały wysłuchane. Przeszkody pokonane.

S.D.

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU | PRZEZ POŚREDNICTWO | NIEPOKALANEJ MATKI BOŻEJ | I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ:

za powrót do zdrowia 120 osób, za nawrócenie 83, za odzyskanie wiary 1, za pojednanie w rodzinie i z sąsiadami 17, za zdanie egzaminów 76, za znalezienie zguby 2, za wysłuchane prośby w różnych intencjach 5427 osób.

POLECAJĄ SWE PROŚBY:

o zdrowie 219 osób, o pojednanie z Bogiem 2, o powstanie z nałogów 93, o zdanie egzaminu 29, o zgodę i miłość w rodzinie 139, o znalezienie zguby 6, w różnych intencjach 6598 osób.

[okładka, s. III]

Spis treści rocznika 1984 "R. N." [...]