Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Gać,18 IV 1983
Wywiązując się z obietnicy, pragnę złożyć Matce Bożej publiczne, gorące podziękowanie za uratowanie mnie od śmierci i od kalectwa.
17 sierpnia ub. roku spadłam podczas czyszczenia okien w sali katechetycznej, rozbiłam głowę i złamałam kręgosłup. Wobec tego, że nie straciłam przytomności, zostałam zaopatrzona świętymi Sakramentami i karetka pogotowia odwiozła mnie do szpitala. Nie myślałam, że przeżyję, więc przygotowałam się na śmierć. Odjeżdżając karetką, westchnęłam tylko do Matki Najświętszej, żebym wróciła. Mówiono mi w szpitalu, że nie jest tak źle, ale ja sądziłam, że to tylko zwykła, ludzka pociecha, gdyż czułam się bardzo źle i bardzo bolała mnie głowa i kręgosłup. Po dwóch tygodniach założyli mi gips, w którym leżałam przez pięć miesięcy. Obecnie już chodzę i mam nadzieję, że będę mogła także pracować.
W czasie mojego pobytu w szpitalu przywieziono dwie osoby z podobnymi urazami, obie po paru godzinach zmarły, a ja żyję.
Proszę pokornie Matkę Najświętszą o dalszą opiekę i o szczęśliwą kiedyś śmierć.
Janina Zając
Pieczęć: Urząd Parafialny Gać | Podpis inicjałami: ks. St. B.
Rybnik, 18 V 1983
Modliłam się gorąco do św. Maksymiliana o ratunek, bym z dwoma małymi córeczkami mogła połączyć się z mężem, który wyjechał do Republiki Federalnej Niemiec. W sierpniu ubiegłego roku, choć byłam pięć miesięcy po urodzeniu drugiej córeczki, wybrałam się w tej intencji z pieszą pielgrzymką z Rybnika do Jasnogórskiej Pani. W trudzie i znoju doszłam ostatnia. Gdy po czterech dniach mozolnego wysiłku i gorących modlitw powróciłam do domu, czekała już na mnie przykra wiadomość: pisemna odmowa pozwolenia na wyjazd do męża. Bardzo mocno przeżyłam to niepowodzenie, po prostu załamałam się wewnętrznie. Z tego stanu wyrwał mnie drobny wypadek. Gdy w tak przykrym dla mnie stanie klęczałam po Mszy św. ze swoją starszą córeczką przed balustradą w kościele i ona modliła się Aniele Boży... z dodatkiem na końcu: "abym mogła już pojechać do tatusia", podszedł do nas ksiądz i za to, że Marta ładnie się modliła, podarował jej obrazek św. Maksymiliana z nowenną po drugiej stronie. I tak oto słowami tej nowenny codziennie się modliłam do Świętego, aby pomógł mi połączyć się z mężem.
O. Kolbe dopomógł: otrzymałam zezwolenie na wyjazd do RFN. Składam podziękowanie św. Maksymilianowi za otrzymaną łaskę.
Gabriela Ster
Białystok, 4 XII 1983
Pragnę podziękować Matce Najświętszej za stalą opiekę nade mną i nad moją rodziną w różnych trudnych okolicznościach.
Małgorzata
S., 11 I 1984
W wielkiej radości i z pokorą dziękujemy Bogu Ojcu przez Serce Niepokalanej za uzdrowienie mego męża. Lekarz wydał skierowanie na operację, ale mąż bardzo się bał, że może przyjdzie umrzeć i nie poddał się operacji. W nocy z 29 na 30 grudnia 1983 r. mąż był na czuwaniu w Turzy Śląskiej i tam prosił Matkę Najświętszą o uzdrowienie, obiecując, że jeżeli zostanie wysłuchany, będzie co miesiąc jeździł na nocne czuwanie. Uzdrowienie nastąpiło, nawet nie wie kiedy. Mąż jest zdrów, czuje się, jak gdyby miał 25 lat, pomimo przepracowania 33 lat w kopalni.
Dziękujemy Jezusowi Chrystusowi, Bogu i Panu naszemu przez Serce Niepokalanej za powołanie zakonne dla naszej córki. Pragnę też podziękować Bogu Ojcu Przedwiecznemu za pośrednictwem mego Anioła Stróża i przez Niepokalane Serce Matki Bolesnej za moje dolegliwości płynące z inwalidztwa pooperacyjnego, na które ja się godzę z radością, bo chociaż okruszynkę upodabniają mnie do Jezusa, Boga i Króla mego, oraz Jego i naszej Matki.
Służebnica Pańska Maria
Grybów, 20 I 1984
W roku 1945 przypadkowo oblatem się naftą i poparzyłem sobie prawie całą twarz. Pomijając ból, zostałem zeszpecony i stałem się sensacją dla miejscowej ludności. Ludzie przychodzili, oglądali mnie i kiwali głowami, a w oczach bliższych krewnych widziałem łzy. Wiedziałem, że byłem w krytycznej sytuacji. Niezależnie od zabiegów lekarskich zwróciłem się o ratunek do Matki Boskiej o wyleczenie bez blizn, zobowiązując się ufundować figurkę.
Po dwóch miesiącach znikły mi z twarzy ostatnie ślady oparzenia. Upłynęły lata, założyłem rodzinę, pobudowaliśmy własny, nieduży dom mieszkalny, a na jego frontonie umieściłem figurkę Matki Najświętszej jako dług wdzięczności za ocalenie. Jeden z naszych synów często wpatrywał się w postać Niepokalanej na domu, a Ona spokojnym okiem matczynej miłości kreśliła powoli w jego duszy najpiękniejszy kwiat, który zaowocował powołaniem kapłańskim.
Gdy patrzę z perspektywy czasu na swoje życie, jestem przekonany, że bez woli Bożej nic się nigdy nie dzieje, a każde ludzkie cierpienie ma głęboki sens w Bożych planach.
Jan Markiszewski
B., 12 II 1984
Było to w czasie okupacji. Władze niemieckie nakazały rozbiórkę kościoła w naszej parafii (diec. włocławska). Poszłam i ja z przymusu. Zdarzyło mi się wtedy znaleźć niewielki relikwiarzyk z cząsteczką Krzyża świętego. Ukryłam go nieznacznie i przez cały czas wojny nosiłam z sobą, a potem oddalam znowu do kościoła. Tej świętej relikwii przypisuję liczne łaski, których doznawałam w strasznym okresie dla mnie i dla całej naszej ojczyzny. Dziękuję więc serdecznie Ukrzyżowanemu Jezusowi za wszystko, czym mnie w życiu obdarzał.
Helena K.
N., 23 II 1984
Serdecznie dziękuję Matce Najświętszej za uproszoną mi łaskę nawrócenia i powstania z grzechów. Po wielu latach obojętności w wierze powróciłam do Boga i proszę o łaskę wytrwania w dobrem.
Stała czytelniczka
L., 11 III 1984
W trzecim miesiącu ciąży przechodziłam ciężkie zapalenie płuc. W związku z tym przyjęłam wiele lekarstw i byłam zmuszona poddać się dwa razy prześwietleniu rentgenowskiemu. Lekarz uprzedził mnie, że nie ręczy za to, czy dziecko urodzi się zdrowe i normalne. Byłam zrozpaczona, to moje pierwsze dziecko.
Modliłam się gorąco i z głęboką wiarą do Niepokalanej i św. Maksymiliana Kolbego o urodzenie zdrowego i normalnego dziecka. Obiecałam złożyć publiczne podziękowanie w "Rycerzu Niepokalanej". Jakaż była moja radość, gdy przyszedł na świat zdrowy, normalny syn. Nawet lekarz byt zaskoczony.
H. B.
Gdańsk, 18 III 1984
Pragnę serdecznie podziękować Matce Najświętszej za szczególną opiekę nade mną w czasie okupacji, gdy kilkakrotnie bylem w groźnych dla życia sytuacjach. Wierzę, że za przyczyną Pani Jasnogórskiej mogłem przetrwać przez dwa lata pobytu w obozie oświęcimskim. Raz pomogłem koledze-więźniowi w ucieczce z obozu. W dokumentacji tej sprawy odkryto mój udział, ale SS-man prowadzący śledztwo - jakby nie widział w papierach mojego numeru - nie wyciągnął strasznych dla mnie konsekwencji. Jak się później dowiedziałem, ów ocalony kolega przeżył wojnę. Widzę w tym również dowód opieki Matki Bożej i chciałbym - chociaż po wielu latach - publicznie ogłosić o tym dobrodziejstwie w podzięce za otrzymane łaski. Nawet nabyta w obozie gruźlica została zaleczona. Jestem wdzięczny Matce Bożej za to.
A. Z.
Lubzina, 23 III 1984
Wypełniając zobowiązanie, dziękuję Matce Bożej Nieustającej Pomocy za ocalenie życia mego brata Edwarda, aresztowanego przez Niemców w czasie okupacji.
Nie widząc ratunku, zamówiłam w parafii Mszę św., którą ksiądz wyznaczył na najbliższą niedzielę. W domu codziennie modliliśmy się o uwolnienie brata z aresztu.
W niedzielę poszliśmy całą rodziną na tę Mszę św., a ja jeszcze po południu na Nieszpory. Gdy wróciłam z kościoła, brat byt już w domu. Wszyscy w rodzinie uznali to za niezwykłą łaskę.
Antonina D.
Prawdziwość zeznania potwierdza proboszcz Parafii Św. Mikołaja w Lubzinie ks. Józef Dudziak.
BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ MATKI BOŻEJ I ŚW. MAKSYMILIANA - DZIĘKUJĄ:
za powrót do zdrowia 73 osoby, za nawrócenie 22 osoby, za pogodzenie się z Wolą Bożą w trudnościach 2, za ocalenie z niebezpieczeństwa 7, za odzyskany spokój w rodzinie 2, za zdanie egzaminu 26, za odnalezienie zguby 6, za różne łaski otrzymane 62.
PROŚBY O ŁASKI:
powrotu do zdrowia 164 osoby, o powstanie z nałogów 27, o zgodę i pojednanie w rodzinie 38 osób, o zdanie egzaminu 12, w różnych intencjach 7895.
