Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Rawicz, 5 X 1982
Była Gwiazdka 1942 r. Mój synek jakiś czas chorował. Leczenie nie skutkowało. Przyszedł kryzys dziecko dusiło się; było to w pierwsze święto. Bezradne, zaczęłyśmy z mamą i siostrą modlić się: Zdrowaśki, litanie, Pod Twoją obronę. Wtem mama zdjęła z szyi cudowny medalik Matki Bożej i położyła na otwartej buzi dziecka. Z płaczem modliłyśmy się dalej jeszcze żarliwiej. Po chwili dziecko zamknęło buzię i zaczęło oddychać normalnie. Przyrzekłam wtedy Niepokalanej zachować wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych do końca życia we wszystkie soboty, oraz że po wojnie ogłoszę podziękowanie w "Rycerzu". Z "Rycerzem" zetknęłam się dopiero teraz. Szczerze dziękuję za otrzymaną wtedy łaskę oraz proszę o dalszą opiekę.
Regina Kistowska z siostrą
Trzcianka, 11 XI 1982
Moja mama, która zmarła 8 lat temu, bardzo bolała, że w rodzinie doszło do nieporozumienia (brat omijał siostry jak obce kobiety). Mama żarliwie modliła się do św. Maksymiliana - już wtedy tak go nazywała - by sprawa się wyjaśniła i na powrót zapanowała miłość. Gdy zachorowała i bardzo cierpiała, przy jej łóżku w szpitalu zgromadziła się cała rodzina. Krótko przed śmiercią zapytałam: Mamusiu, bardzo cierpisz? A ona, trzymając obrazek św. Maksymiliana, mówi: "To nic, niech moje cierpienie będzie za was, za wasze dzieci i za zgodę w rodzinie". I wtedy wszyscy zaczęli ze sobą rozmawiać. Mama to spostrzegła i bardzo się tym ucieszyła.
W mojej rodzinie również panuje zgoda, nie ma kłótni ni pijaństwa. Dziękuję z całego serca Matce Najświętszej.
Z. Ś.
Sławków - Dąbrowa Górnicza, 5 VI 1983
Chcemy się podzielić radością, bo nasza córka i wnuczka Kasia Hauzer po ciężkiej operacji serca jest już w domu i wzięła udział w procesji Bożego Ciała. Niepokalanej i św. Maksymilianowi, do których zanosiliśmy nasze prośby o zdrowie dziecka, składamy najgorętsze podziękowania. Za ocalenie życia naszego dziecka chcemy z wdzięczności poświęcić swoje życie Niepokalanej.
Rodzice i babcia
Stary Sącz, 28 VII 1983
Mam chore nogi (staw biodrowy ściera się i noga jest 4 cm krótsza). Bardzo chciałam być na spotkaniu z Ojcem Świętym na Błoniach Krakowskich. Ale to daleko. Prosiłam Matkę Najświętszą, że jeżeli zajdę, podziękuję w "Rycerzu Niepokalanej". Byłam. Przeszłam kilkanaście kilometrów, a jednak specjalnego zmęczenia nie czułam. Jestem bardzo wdzięczna Matce Bożej za tę łaskę i wiele innych (syn po latach był u spowiedzi, wnuk złożył egzamin...) Stale czuję serdeczną opiekę Matki Bożej, chociaż nie bardzo na to zasługuję. Więc jeszcze raz serdecznie dziękuję i proszę o dalszą piekę.
A. Ziębowicz
Konin, 17 IX 1982
Jestem bardzo wdzięczny Niepokalanej i św. Maksymilianowi za wielką łaskę.
Żona po kłótni z moją mamą spakowała walizki i z dwiema córeczkami wyjechała do swoich rodziców, mieszkających 300 km od Konina. Przy odjeździe powiedziała, że nigdy do mnie nie wróci, chyba dostanie mieszkanie. Przez trzy miesiące jeździłem do niej i prosiłem, by wróciła. Wszystko na próżno. Przez ten czas stale odmawiałem nowennę do św. Maksymiliana, prosząc o łaskę uratowania naszej rodziny.
Pewnej nocy o godzinie 24:00 dzwonek. Otwieram. Wchodzi żona z dziećmi i oświadcza, że jej miejsce i dzieci jest tutaj, razem ze mną. Żyjemy teraz zgodnie i we wzajemnej miłości. Jestem przekonany, że tę łaskę otrzymałem od Niepokalanej za wstawiennictwem św. Maksymiliana.
R. C.
PONADTO DZIĘKUJĄ NIEPOKALANEJ:
za zdrowie osób 11, ocalenie - 3, zdanie egzaminu - 2, dar dziecka - 2, nawrócenie - 2, za inne łaski - 7.
ŚWIĘTEMU MAKSYMILIANOWI DZIĘKUJĄ:
za zdrowie - 8, ocalenie - 1, egzamin - 2, dar dziecka - 1, nawrócenie - 2, za inne łaski - 3.
O WSTAWIENNICTWO PROSZĄ:
Niepokalaną 4184 osób;
św. Maksymiliana 2909 osób.
