Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Warszawa, 1 XI 1982
W życiu spotkało mnie wiele krzywd, przykrości, wypadków i chorób moim zdaniem niezasłużonych, bo każdemu starałam się pomóc w jego potrzebie. Ostatnio złamałam kręgosłup. Po okresie leczenia chciałam, za zgodą lekarzy, przystąpić trochę wcześniej do pracy, by później mieć wyższą emeryturę, która mnie czekała za rok. Niestety, wymówiono mi pracę, dając w zamian gorszą, a nawet szkodliwą dla mnie. Było to dla mnie bolesnym zaskoczeniem. W chwili załamania i rozpaczy zamierzałam skończyć ze sobą. W dniu kanonizacji św. Maksymiliana zwróciłam się do niego z gorącą prośbą o pomoc. Po kilkunastu dniach otrzymałam pomoc zarówno duchową jak i materialną. Jestem głęboko przekonana, że uczynił to nasz polski św. Maksymilian, który wie, co to upokorzenie i ból. Składam za to gorące podziękowanie Niepokalanej i św. Maksymilianowi.
M. B.
Niepokalanów, 12 X 1982
Od 2 czerwca 1981 r. ciężko chora leżałam w szpitalu w Rzeszowie. Lekarz powiedział po prostu mężowi, że nie ma ratunku. Zwróciłam się wtedy do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. W Częstochowie poprosiliśmy o Mszę św. o zdrowie, a ja przyrzekłam, że ufundujemy figurę Matki Bożej w naszym ogrodzie oraz że udam się do Częstochowy i do Niepokalanowa, by podziękować za łaskę zdrowia. Stan mego zdrowia, choć nie jest jeszcze w pełni zadowalający, znakomicie się poprawił. Dzisiaj (12 X 1982 r.) przybyłam do Niepokalanowa, aby wypełnić złożone przyrzeczenie i by w podzięce za łaskę złożyć wotum dla Matki Bożej.
Wanda Pieniążek
Suwałki, 1982
Rodzice wychowali mnie po chrześcijańsku; wszczepili wiarę i uczyli uczciwego postępowania. Gdy jednak doszedłem do lat dojrzałych, sprzeniewierzyłem się dobrym radom i wybrałem drogę wygodną wiodącą do grzechu. Alkohol, rozpusta i inne nałogi stały się moim udziałem. Zawiodłem się jak wszyscy, którzy idą taką drogą. Straciłem sens i radość życia. Z dala od domu rozbijałem się jak chuligan i nie pomyślałem nawet, że ktoś może na mnie czekać. A czekała na mnie moja mama, która przepłakała wiele nocy, modliła się nieustannie i czekała, ufając, że kiedyś...
I przyszedł czas, że przygłuszone sumienie zaczęło się odzywać. Długi czas nie mogłem znaleźć miejsca dla siebie. Znienawidziłem wszystko i wszystkich, nawet samego siebie. Poczułem się całkowicie zagubionym w tym świecie.
Pewnego dnia wziąłem do ręki Pismo św. Nie zdawałem sobie sprawy, że znalazłem skarb.
Żałuję mocno, że tak obrażałem grzechami Pana Boga, naszego Ojca, który okazał mi łaskę za wstawiennictwem Matki Bożej.
Niegodny sługa Stanisław
Konin, 1 X 1982
W ciągu życia otrzymałem wiele niezwykłych łask. Pierwszą otrzymałem jeszcze w dzieciństwie. Gdy miałem 6 lat, utraciłem słuch. Lekarze, do których się udaliśmy, stracili nadzieję uzyskania czegokolwiek w tym względzie.
Moja ciocia była bardzo pobożną kobietą. Postarała się o wodę z Lourdes. Pouczyła mnie, bym przed snem pomodlił się do Matki Bożej z wielką wiarą, a potem do uszu nalał tej wody. Uczyniłem tak, jak mi zaleciła. Rano obudził mnie świergot ptaków. I od tego czasu aż do dzisiaj posiadam doskonały słuch.
Podczas wojny odczuwałem opiekę Matki Bożej.
W 1976 r. zachorowałem na serce. Podleczyłem się i pracowałem do roku 1980, kiedy to zmarła moja żona. Wtedy załamałem się całkowicie i ponownie zapadłem na serce. Do tego doszły inne komplikacje, tak że w ciągu 6 tygodni pobytu w szpitalu straciłem 26 kg na wadze. Lekarz zalecał kardiowersję elektryczną, a ja się bałem odważyć. Modliłem się do Niepokalanej i św. Maksymiliana. Pewnej nocy we śnie doznałem jakiegoś olśnienia, pod wpływem którego nabrałem odwagi i podjąłem decyzję. Zabieg się udał i teraz wracam do zdrowia. Dziękuję Niepokalanej i św. Maksymilianowi, bo wierzę, że to się stało za Ich przyczyną.
A. Krukowski
