Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

L., 5 V 1983

Pragnę za pośrednictwem "Rycerza Niepokalanej" podzielić się swą radością, a przede wszystkim podziękować Maryi za Jej dobroć.

Bóg dał mi wielkie pragnienie dziecka, którego nie mogliśmy się doczekać przez trzy lata. W trzecią rocznicę ślubu pojechaliśmy z mężem na Jasną Górę z przekonaniem, że Maryja nas wysłucha. Wróciłam szczęśliwa i prawie pewna, że moje marzenie spełni się. Kiedy okazało się, że się nie spełnia, w pierwszej chwili nie chciałam uwierzyć, a potem przyszło największe moje z dotychczasowych załamań. Dopiero w dwa miesiące później, kiedy lekarz powiedział mi, że jestem w ciąży, moja radość nie miała granic. Nasz syn urodził się w czwartą rocznicę ślubu. Teraz wiem, dlaczego musiałam czekać. Maryja chciała, aby to stało się w maju, miesiącu Jej poświęconym, na znak, że dzięki Jej łasce otrzymałam syna. A ja zwątpiłam i teraz czuję się winna wobec Niepokalanej. Kiedy malutki synek uśmiecha się do mnie, przypominam sobie te chwile rozpaczy, a nawet buntu.

Nie wiem, czy nie załamałabym się wtedy zupełnie, gdyby nie pracująca ze mną pani w wieku mojej mamy. Dzięki niej zostałam stałą czytelniczką "Rycerza". Ona pocieszając mnie, a czasem ostro ganiąc za niecierpliwość, pomogła mi w tych trudnych dniach "wziąć się w garść". Bardzo jestem jej wdzięczna; często modlę się za nią i za jej syna, który niedługo zostanie kapłanem. To, że pracowałam właśnie z nią, było również darem od mej Najświętszej Opiekunki, bym miała pomoc w dniach oczekiwania.

W swym krótkim życiu wiele razy zwracałam się o pomoc do Niepokalanej i nie opuściła mnie. Nawet jeśli stało się inaczej, niż prosiłam, było tak lepiej dla mnie.

Niech to będzie przestrogą dla innych proszących. Gdyby im przyszło czekać bardzo długo, nie wolno wątpić, bo potem radość z otrzymanej łaski mącą wyrzuty i poczucie winy za brak wiary i zaufania.

M. P.

B., 28 VIII 1983

Pragnę publicznie podziękować św. Maksymilianowi za otrzymane łaski.

Od czterech lat w pierwszą niedzielę po Wielkanocy jadę z synem do Matki Bożej na Jasną Górę. Tego roku byłam w kłopocie z braku środków finansowych. Zanosiło się, że nie będziemy mogli pojechać. Martwiłam się tym.

Pewnego dnia weszłam do biura, gdzie kiedyś pracowałam. Po powitaniu jeden z kolegów proponuje mi sprzątanie biur. Przyjmuję z radością, bo będzie czym opłacić podróż. Uradowana poszłam do kościoła podziękować św. Maksymilianowi, że mi to załatwił.

Po powrocie z Częstochowy dowiaduję się, że córka jest w stanie błogosławionym. To drugie dziecko. Pierwsze, wnuczek, ma już półtora roczku. Ale w tym młodym małżeństwie zaczyna się coś psuć. Zięć podjął taką pracę, że nie ma go ciągle w domu. Córka się denerwuje. Wyjaśniam zięciowi, że to trzeba zmienić. Znowu idę do mojego opiekuna, św. Maksymiliana, i mówię mu o tych kłopotach. Po tygodniu zięć dostaje wymówienie z tej pracy. Dzięki Ci, św. Maksymilianie.

Mąż porzucił mnie przed trzynastu laty i zostawił z rocznym dzieckiem. Alimenty w wysokości 550 zł płacił regularnie. Ale ja na emeryturze i zdrowie nie najlepsze. Ciężko. Idę do Świętego i proszę: Pomóż, bo ciężko. Mąż jest skąpy, boję się z nim mówić o tej sprawie. A kiedy się zdecydowałam, moim słowom towarzyszyła jakaś moc i mąż bez większych protestów dokłada do utrzymania syna. Jak nie dziękować za tak przemożną opiekę.

B. S.

PONADTO DZIĘKUJĄ NIEPOKALANEJ:

za uzdrowienie 131 osób, zdanie egzaminu - 4, ocalenie - 1, dar dziecka - 1, dobrego męża - 1, uwolnienie z więzienia - 1, za inne łaski - 12.

ŚWIĘTEMU MAKSYMILIANOWI DZIĘKUJĄ:

za zdrowie 7 osób, zdanie egzaminu - 2, za ocalenie - 1, dobrego męża - 1, uwolnienie z więzienia - 1, za inne łaski - 6.

O WSTAWIENNICTWO PROSZĄ:

Niepokalaną - 2898 osób;
św. Maksymiliana - 2774 osoby.