Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za laski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

Warszawa, 20 VI 1983

Za pośrednictwem "Rycerza Niepokalanej" pragnę podziękować Niepokalanej za wielką łaskę oraz podzielić się swoją radością z wszystkimi cierpiącymi. Może to zachęci ich do cierpliwego znoszenia dolegliwości, a nawet do radowania się z tego, że przypadł im zaszczyt dźwigania krzyża razem z Chrystusem.

Co do mnie, to nigdy nie byłam zdrowa. Cierpię od urodzenia, gdyż w chwili przyjścia na świat uległ uszkodzeniu mój rdzeń kręgowy; to spowodowało wiotkie porażenie dolnej części ciała. Nie mogłam chodzić ani stać o własnych siłach. Początkowo czołgałam się na rękach, a od ósmego roku życia posługiwałam się wózkiem inwalidzkim. Połowę życia spędziłam w szpitalach i sanatoriach. W roku 1967 w szpitalu w Konstancinie wszczepiono mi operacyjnie belkę usztywniającą kręgosłup. W związku z tym rok i dwa miesiące leżałam w gipsie. Okazało się jednak, że operacja się nie udała. Operowano mnie ponownie i znowu długie miesiące leżałam uzależniona całkowicie od pomocy innych. Po zdjęciu gipsu utworzyły się głębokie rany (przetoki drążące do nerki), które krwawiąc i ropiejąc nie goiły się latami. Nasiliły się wysokie temperatury. We wrześniu 1981 r. belka usztywniająca kręgosłup złamała się. Nie mogłam siedzieć o własnych siłach. W ostatnim okresie stan zdrowia bardzo się pogarszał. Zaczęły występować bardzo silne bóle. Nie miałam odwagi poddać się raz jeszcze tak uciążliwej operacji. Zresztą lekarze nie rokowali żadnych nadziei. Cierpiałam w cichości i cierpliwości oddając się w opiekę Matce Bożej.

W maju niespodziewanie zostałam włączona do pielgrzymki do Lourdes. Wydawało mi się, że Niepokalana wzywa mnie do swego sanktuarium, aby uleczyć moje zbolałe ciało.

Podczas Mszy św. przy Grocie Matki Bożej poczułam w nogach kłucia i lekkie drgania, czego przedtem nigdy nie odczuwałam. Siódmego lipca zanurzono mnie w baseniku z wodą z cudownego źródła i wtedy bardziej odczułam zmiany w całym organizmie. Nie potrafię wypowiedzieć wrażenia, jakiego doznałam. Jedenastego lipca powróciłam do domu. Lekarz rejonowy, który badał mnie przed wyjazdem, uczynił to ponownie. Stan mego zdrowia obecny w porównaniu ze stanem sprzed miesiąca wywołał u pani doktor wzruszenie. W świadectwie lekarskim stwierdziła:
- ogólne polepszenie stanu organizmu; pacjentka siedzi o własnych siłach (mimo złamania belki usztywniającej kręgosłup);
- zagojenie głębokich przetok, które utrzymywały się ponad 14 lat;
- ustąpienie stanów gorączkowych;
- ustąpienie ostrych bóli kręgosłupa i żołądka.

Matka Najświętsza uwolniła mnie od innych dolegliwości z wyjątkiem częściowego paraliżu. Mogła mnie uwolnić i od tej ostatniej, zostawiła mi ją, bo widocznie jest to potrzebne. Całym sercem dziękuję Jej, że mi umożliwiła podróż do swego cudownego sanktuarium i że mnie wybrała spośród tysięcy ludzi, by okazać mi swoją dobroć. Dziękuję Jej również za częściowe przywrócenie zdrowia.

Elżbieta Żukowska

(Do listu dołączone dwa świadectwa lekarskie potwierdzające prawdziwość wszystkich danych).

PONADTO DZIĘKUJĄ NIEPOKALANEJ:

za odzyskane zdrowie 12 osób; za pomoc w trudnościach 1 osoba; za odzyskanie wzroku 1 osoba; za ocalenie 4 osoby; za nawrócenie 1 osoba; za zdanie egzaminu 3 osoby; za odzyskanie wolności 1 osoba; za uratowanie rodziny od rozbicia 1 osoba, za inne łaski 6 osób.

ŚWIĘTEMU MAKSYMILIANOWI DZIĘKUJĄ:

za odzyskane zdrowie 9 osób; za odzyskanie wzroku 1 osoba, za ocalenie 1 osoba; za zdanie

egzaminu 2 osoby; za otrzymanie mieszkania osoba; za uratowanie rodziny od rozbicia 2 osoby; za inne łaski 5 osób.

ZANOSZĄ PROŚBY W RÓŻNYCH POTRZEBACH PROSZĄ O MODLITWĘ:

do Niepokalanej 6420 osób;

do św. Maksymiliana 5538 osób.