Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i bł. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Ełk, 26 V 1982
Jeszcze przed r. 1939 czytałam "Rycerza", którego prenumerowała moja starsza siostra. Zaprzyjaźniłam się z nim, ale jako 11-letnie dziecko nie umiałam należycie go ocenić. Jednakże miłość Niepokalanej, jaką mi wszczepił, nie pozostała bez echa. Z bijącym sercem oczekuję dziś Nadejścia mego czasopisma, całuję go i czytam jak dawniej. Wydaje mi się, że z nim przychodzi sama Maryja.
Dziękuję Ci, Matko. Dziękuję Ci, bł. Maksymilianie, bo to z pewnością Ty tak pokierowałeś sprawą, że otrzymuję ukochanego "Rycerza".
Matko Niepokalana, proszę Cię, weź w swą opiekę moje liczne dzieci (mam ich ośmioro). Na ogół są one dobre, chociaż u niektórych zauważyłam słabnięcie wiary.
Matko Najdroższa, skrusz serce mojej najstarszej córki, która przestała uczęszczać do kościoła. Obdarz ją głodem Chleba eucharystycznego, tęsknotą za naszym Panem i Bogiem. Polecam Ci także swoje najmłodsze dziecko, pokieruj jego życiem. Mnie natomiast naucz, jak wszczepiać wszystkim dzieciom miłość ku Jezusowi. Wierzę, że mi pomożesz.
J. M.
Rutki, 5 VI 1982
W swoim życiu bardzo wiele dobroci okazała mi Niepokalana. Z wdzięcznością przytoczę dwie otrzymane łaski.
W r. 1939, w czasie gdy nadciągały oddziały hitlerowskie, stanęłam przy szosie z trojgiem dzieci (czwarte miałam na ręku) i patrzyłam na cofających się spiesznie naszych żołnierzy. Nagle usłyszałam wewnętrzny głos: "Dlaczego tu stoisz? Idź stąd!" Zaledwie oddaliłam się ok. 5 metrów, a-na moje-poprzednie miejsce spadły pociski. Gdybym tam pozostała...
Na drugi dzień hitlerowcy rozstrzeliwali mężczyzn. Zabrali również mojego męża. Uklękłam wówczas wraz z dziećmi przed obrazem NMP Hodyszewskiej i błagałam Maryję o powrót męża i opiekę nad nami. Po jakimś czasie mąż powrócił, twierdząc, że ocalał cudem. Grupa, w której się znalazł, została skazana na rozstrzelanie. Nikogo jednak nie zabito, ponieważ przyjechał samochodem jakiś Niemiec, który rozkazał wszystkich uwolnić.
Za otrzymane łaski dziękuję Trójcy Św[iętej] i Niepokalanej Matce.
Wiktoria Chan
Wilkowyja, 24 VI 1982
Gdy w dniu 13 maja 1981 r. kule zamachowca trafiły w Ojca Świętego na placu Św[iętego] Piotra w Rzymie, zacząłem się modlić przez pośrednictwo bł. Maksymiliana o zdrowie i bezpieczeństwo dla Jana Pawła Il. Dziś dziękuję Jasnogórskiej Pani i Błogosławionemu za ocalenie życia Namiestnika Chrystusowego i za stałą opiekę nad nim.
Lucjan Świderski
Cieciory, 5 VII 1982
W grudniu 1979 r. przeziębiłem grypę. Przyjmowałem lekarstwa, które jednak nie przynosiły pożądanego skutku. Byłem w stanie beznadziejnym. Wówczas wraz z rodziną zacząłem modlić się do Niepokalanej. Zamówiliśmy Mszę św. w mojej intencji. Od tej chwili zaznaczała się stała poprawa zdrowia. Dziś jestem zdrów. Za tę łaskę składam Panu Bogu i Matce Najświętszej serdeczne podziękowanie oraz proszę o dalszą opiekę.
Władysław Baranowski
Łysa Góra, 8 VII 1982
Dziękuję bł. Maksymilianowi za jego wstawiennictwo i pomoc w załatwianiu trudnych spraw, związanych z budową kaplicy pod jego wezwaniem. Proszę o łaskę zgody i miłości wśród parafian.
Ks. Czesław Janiga
Kraczkowa, 12 VII 1982
Jestem rolnikiem, mam 67 Lat. Czworo naszych dzieci podjęło pracę poza rolnictwem. Zostałem tylko z żoną. Na domiar złego zapadłem na zdrowiu i nie mogłem pracować jak dawniej. Nasze gospodarstwo zaczęło się chylić ku upadkowi.
W lutym [1982] r. dostałem od sąsiada "Rycerza". W moje serce wstąpiła jakaś otucha. Wraz z żoną przystąpiłem do sakramentu pojednania i przyjąłem Komunię św. Wspólnie zaczęliśmy odprawiać nowennę do Błogosławionego. W rezultacie moje zdrowie uległo całkowitej poprawie. Przez całą wiosnę ciężko pracowałem, nie czując nawet zmęczenia. Jednocześnie w mojej duszy dokonała się przemiana. Stałem się inny dla bliźnich, wstąpiła we mnie dziwna radość, czego przedtem bardzo mi brakowało.
Za tę wielką łaskę składam serdeczne podziękowanie Niepokalanej i bł. Maksymilianowi.
Władysław G.
