Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i bł. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

Bielsk Podlaski, 1981

Ciężko zachorowałem. Przez dwa miesiące przyjmowałem bardzo mocne leki. Stawałem się coraz słabszy.

Od księdza otrzymałem modlitwę nowennową do bł. Maksymiliana. Odmawiałem ją zawsze wieczorem z wielką wiarą. Mimo wszystko słabłem. Dopiero gdy powróciłem do domu i - po naradzie z rodzicami - zaprzestałem przyjmowania leków, powróciłem podczas kilku dni do pełni sił. Wiem, że była to łaska Boża, za co gorąco dziękuję.

M. Jakubowski

Dąbrówka, 9 X 1981

Z początkiem sierpnia 1971 roku ukazała się sinoczerwona plama na mojej prawej ręce. Lekarz stwierdził, że to jest półpasiec, który może przerzucić się gdzie indziej. Plama znikła, nie pozostawiając śladu. Na początku października pojawił się jednak silny ból wzdłuż kręgosłupa. Ból nasilał się. Nie mogłam ani siedzieć, ani leżeć, ani spać. Nie przynosiły ulgi żadne leki ani zabiegi.

Siedemnastego października mimo strasznego bólu byłam myślą w Rzymie na uroczystościach beatyfikacyjnych o. Maksymiliana. Wieczorem około godz. 10 wijąc się z bólu westchnęłam:

-Bł. Maksymilianie, cały dzień byłeś na uroczystościach rzymskich. Przyjdź teraz na chwilkę do mnie i pomóż mi choć trochę, bym ten ból mogła wytrzymać.

Po krótkiej przerwie poczułam się senna. Powiedziałam przełożonej, że idę spać. Gdy się położyłam, zasnęłam natychmiast. Obudziłam się o godz. 5 rano. Powiedziałam, że jestem zdrowa i chcę iść do kościoła. Przełożona patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Uwierzyła, gdy obejrzała moje plecy, na których nie było już żadnej plamy.

Za tę wielką łaskę, otrzymaną za wstawiennictwem bł. Maksymiliana, czuję się zobowiązana podziękować publicznie.

S. M. T. P.

Za zgodność powyższego opisu | s. Wilhelmina W., przełożona S[ióstr] Służebniczek

Chorzów, 11 X 1981

Chcę się podzielić z Czytelnikami radością, z łaski, jaką otrzymałam za pośrednictwem bł. Maksymiliana Kolbego.

Moja córka doznała jakiegoś zakażenia wirusowego. Cała twarz pokryła się brodawkami wielkości główki od zapałek. W szpitalu dokonywano różnych rzeczy: wypalano, drapano, smarowano, lecz brodawki ciągle odrastały. W końcu lekarze orzekli, że są ·bezradni, i zwolnili ją.

Pewnego dnia przyszła do mnie. Przeraziłam się jej wyglądem. Gdy odeszła, rzuciłam się ze łzami przed obrazem bł. Maksymiliana, prosząc go o wstawiennictwo.

Prosiłam gorąco, tym bardziej że córka nie wierzyła w cuda.

Prośba moja została wysłuchana niemal natychmiast. Nazajutrz córka będąc w łazience przyglądnęła się w lustrze i zobaczyła, że twarz jest zupełnie gładka. Nie wiedziała, co się stało. Dopiero gdy wieczorem przyszła do mnie, by się pochwalić, powiedziałam jej:

- To jest łaska od bł. Maksymiliana.

Nie wiem, czy córka wierzy w to, co jej powiedziałam, jej wiara jeszcze ciągle jest jakaś niewyraźna. Nie przestanę jednak prosić, choćbym miała się modlić przez całe życie o oczyszczenie jej duszy. Wierzę, że tak się stanie. Medalik bł. Maksymiliana, który jej dałam, nosi. To już dużo.

K. J.

Kędzierzyn, 15 X 1981

Ogromnie jestem wdzięczna Niepokajanej i bł. Maksymilianowi za nawrócenie przed śmiercią mojego męża. Modliłam się o to przez 20 lat.

Mąż był lekarzem - żył z inną kobietą; miał z nią dwoje dzieci. Zapadł na trzy groźne choroby: białaczkę, marskość wątroby i cukrzycę. Matka Najświętsza sprawiła, że na 11 dni przed śmiercią, wrócił do nas i w ostatnim dniu życia sam poprosił o księdza, by pojednać się z Bogiem. Pod klapą jego marynarki znalazłam cudowny medalik Matki Bożej Niepokalanej, który otrzymał wiele lat przedtem ode mnie i stale go nosił. Matka Najświętsza czuwała nad nim. Niech Jej za to będą dzięki!

Zdzisława S.

Warszawa, 5 XI 1981

Bogu Najlepszemu, Niepokalanej i bł. Maksymilianowi składam gorące podziękowanie za ocalenie życia podczas ostatniej wojny w walkach z okupantem oraz za kilkakrotne przywrócenie zdrowia, szczególnie za łaskę szczęśliwej operacji w dniu 5 października 1981 roku.

A. Kisielewski