Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i bł. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

Białystok, 26 IV 1982

Dnia 10 września 1980 roku doznałam naderwania ścięgien w nodze. Przez 4 tygodnie musiałam nosić unieruchamiający opatrunek gipsowy. Dnia 9 grudnia 1980 roku upadłam, wskutek czego nastąpiło zapalenie stawu skokowego. Ponownie musiałam poddać się leczeniu. W czasie kuracji nie ustawałam w modlitwie. Kilkakrotnie byłam na Jasnej Górze i w Licheniu. Prosiłam Matkę Bożą o zdrowie oraz o wybranie dobrego męża. Obie łaski otrzymałam. Serdecznie dziękuję Niepokalanej za wysłuchanie moich próśb.

Halina Piszczatowska

Bukowina Tatrzańska, 26 IV 1982

Dwadzieścia dwa lata temu zachorowałam na nerwy. Kilkakrotnie leczyłam się w szpitalu w Krakowie. Później wyszłam za mąż, Moje zdrowie pogorszyło się, zwłaszcza gdy na świat przyszły dzieci. Nie byłam w stanie podołać obowiązkom żony i matki. Mąż mało mi pomagał, popadł zresztą w nałóg alkoholizmu. Dziećmi zajęła się moja mama. Kiedy i ona zachorowała, zaczęłam się gorąco modlić do bł. Maksymiliana o tyle przynajmniej zdrowia, bym sama mogła wychować dzieci. Poczułam się znacznie lepiej. Mama dłuższy czas przebywała w szpitalu, a ja pracowałam i zajmowałam się dziećmi. Choć mam wiele zmartwień, m.in. śmierć ojca, brata, od kilku lat nie byłam w szpitalu, spełniam wszystkie obowiązki i pomagam mamie, która coraz bardziej słabnie. Odmawiam ciągle nowennę do bł. Maksymiliana. Wierzę, że to jego wstawiennictwu zawdzięczam tyle sił.

Teresa D.

Katowice, 19 V 1982

Gorąco dziękuję bł. Maksymilianowi za uchronienie od zupełnego rozkładu pożycia małżeńskiego mojego syna, który na skutek długotrwałych nieporozumień postanowił opuścić żonę i rodzinę. Zrozpaczona błagałam Tego, który poświęcił swoje życie za ojca rodziny. W rezultacie syn i synowa przystąpili do sakramentu pokuty, pojednali się z Bogiem, pogodzili się ze sobą. Pokornie dziękuję za tę łaskę. Proszę o dar zdrowia dla nich. Syn przeszedł cztery zabiegi chirurgiczne, synowa podda się drugiej operacji. Zdrowie jest im bardzo potrzebne, mają bowiem troje dzieci, na które trzeba pracować. Ufam, że bł. Maksymilian wyjedna i tę łaskę, jak wyprosił już wiele innych.

Maria J.

Gliwice, 23 V 1982

Na peronie kolejowym skradziono mi torebkę z całą jej zawartością. Byłam tym bardzo zmartwiona. Prosiłam gorąco Niepokalaną za przyczyną bł. Maksymiliana o pomoc w odzyskaniu przynajmniej ważnych dokumentów. Następnego dnia przyniesiono mi dowód osobisty i wskazano, gdzie mam szukać pozostałych rzeczy. Wszystkie papiery odzyskałam. Niepokalanej i bł. Maksymilianowi Marii Kolbemu składam najserdeczniejsze podziękowanie. Oddaję Ci, Niepokalana Królowo i Matko nasza, siebie samą, męża, córki i synów na zupełną i wieczną własność, całe nasze życie, śmierć i wieczność. Uczyń z nami, co się Tobie podoba.

T. H.

Koronowo, 7 VI 1982

Kreślę kilka słów podziękowania Niepokalanej Matce za łaski, o które gorąco się modliłam. Jedna z nich to powrót mojego męża. Odszedł z domu przed siedmioma miesiącami. Matka Najświętsza wejrzała na moje łzy, które wylałam w samotności, i wysłuchała mnie. Nie mniejsza jest inna łaska. Nasza córka podburzała ojca, sprowadziła wiele nieszczęść na rodzinę. Czasem cierpienie zbliża ludzi. Tak się zdarzyło u nas. Córka urodziła przedwcześnie (w ósmym miesiącu) córeczkę. Na skutek zatrucia obie były bliskie śmierci. Teraz obie są zdrowe i wszystko jest dobrze. Wierzę, że stało się to za przyczyną Matki Bożej. Ona wysłuchała naszych modlitw. Gorąco proszę Niepokalaną, by nas nadal miała w swojej opiece.

Maria P.

Warszawa Radość, 28 VI 1982

Składam gorące podziękowanie Niepokalanej za otrzymaną łaskę. Wiosną 1982 roku pojawiła się pod moim prawym okiem mała narośl, która stale się powiększała. Po kilku miesiącach była tak duża, że miałem trudności z patrzeniem. Nie wiem, co to było, nie chodziłem bowiem do lekarza, nie stosowałem też żadnych lekarstw. Kiedy narośl wyglądała groźnie, z wiarą zastosowałem wodę z Lourdes. Po kilkakrotnym umyciu narośl znikła, po prostu zmyła się jak piasek. Obecnie nie ma po niej żadnego znaku. Całym sercem dziękuję Niepokalanej. Niech wszyscy głoszą Jej chwałę!

Ks. Wacław Batowski