Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i bł., Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

Chicago, 12 II 1981

W maju ubiegłego roku mój trzyletni synek dostał z nieustalonych przyczyn uczulenia na całym ciele, Nie skutkowały żadne lekarstwa, Dziecko miało przejść uciążliwe badania testowe, Wówczas za pośrednictwem bł. Maksymiliana zwróciłam się o pomoc do Matki Najświętszej. Po kilku dniach znikły wielkie czerwone plamy na ciele i dziecko powróciło do zdrowia. Za otrzymaną łaskę serdecznie dziękuję Niepokalanej i bł. Maksymilianowi.

Halina Serafin

Radom, 13 V 1982

Rycerz Niepokalanej przypomniał mi jedno zobowiązanie, które podjąłem w przeszłości, tj. że będę rozsławiał imię Maryi.

Mając 20 lat życia zacząłem pracować jako nauczyciel. Jednocześnie obudziły się we mnie silne żądze. Chwilowo wrodzona wstydliwość broniła mnie przed upadkiem w grzech. Zdawałem sobie sprawę, że takie zabezpieczenie nie wystarczy na długo. Pomocy szukałem w codziennej modlitwie, w niedzielnej Mszy św. w odmawianiu różańca, w nabożeństwie do Matki Najświętszej. To Ona z pewnością natchnęła mnie myślą, abym do tych moich wysiłków dodał jeszcze częstą spowiedź i Komunię św. Po upływie kilkunastu miesięcy przyszło wreszcie zmiłowanie Boże. Bóg uwolnił mnie od młodzieńczych udręk. Całkowicie opanowałem swoje namiętności i uzyskałem wewnętrzny spokój. Było to wielkie wydarzenie w moim życiu psychiczno-duchowym. Jestem przekonany, że tę łaskę wyprosiła mi u Boga Najświętsza Panna Maryja. Ona kierowała mną, strzegła czystości mojego serca wówczas i teraz. Trzy lata po odniesieniu tego zwycięstwa ożeniłem się, Wraz z żoną starannie wychowujemy dzieci. Jesteśmy szczęśliwi. Niech Imieniu Maryi będzie cześć po wszystkie dni. Jej powierzamy swój los i los naszych dzieci.

Czciciel Imienia Maryi

Brooklyn, 16 V 1982

Gorąco dziękuję Matce Bożej za łaskę uzdrowienia. Przed piętnastu laty przemroziłam nogi, wskutek czego nabawiłam się choroby reumatycznej i nerwowej. Rady i zabiegi lecznicze nie przynosiły pożądanych rezultatów. W marcu br. skierowano mnie do szpitala. Po zastrzyku, który miał mi ulżyć, nastąpił silny atak. Doznałam bolesnego skurczu twarzy. Wróciłam do domu. Nie mogąc znieść dotkliwego bólu zwróciłam się o pomoc do Matki Bożej. W chwili gdy prosiłam Ją o pomoc i całowałam Cudowny Medalik, nastąpiła raptowna poprawa. Obecnie czuję się dobrze i mogę normalnie pracować.

Helena Popowicz

Łódź, 16 VI 1982

Dwadzieścia lat temu złamałam nogę. Trzy kolejne operacje nie przynosiły żadnej poprawy. W domu miałam dwoje małych dzieci, które należało wychować. Tymczasem lekarze orzekli, że do końca życia będę musiała pozostać w łóżku. Przebywając w szpitalu, prosiłam Serce Boże, aby - jeśli mam cierpieć - zamieniło mi cierpienie fizyczne na duchowe, inaczej przecież nie wypełnię obowiązków matki. Wkrótce wbrew opinii lekarzy odzyskałam zdolność chodzenia. Bóg spełnił też moją prośbę. W rodzinie napotykam szereg różnych trudności. Chwilami wydaje mi się, że nie udźwignę tego ciężaru. Ostatnio prosiłam bł. Maksymiliana, abym zdołała zapomnieć o swojej krzywdzie moralnej. Udało mi się załagodzić spór z córką i zięciem. Zdobyłam się też na właściwe postępowanie względem synowej przy okazji chrztu wnuczka. Jestem głęboko przekonana, że uzyskałam tu wyraźną pomoc bł. Maksymiliana. Za wszystkie łaski serdecznie dziękuję Bogu, Niepokalanej i bł. Maksymilianowi. Jednocześnie proszę o dalszą opiekę, a zwłaszcza o łaskę nawrócenia męża i syna. Wierzę, że bł. Maksymilian z racji swojej uroczystej kanonizacji wyjedna mi i tę łaskę.

C. F.

Będziemyśl, 28 VII 1982

Mój mąż cierpiał na astmę. W chwilach kryzysu trzeba było stosować wszelkie dostępne leki i możliwe zabiegi. W tym utrapieniu uciekałam się do Matki Bożej i bł. Maksymiliana. Błagałam: "Bł. Maksymilianie, Ty uratowałeś ojca rodziny, wstaw się za moim mężem, ojcem dziesięciorga dzieci, które potrzebują opieki". Moja prośba została wysłuchana Mąż żyje, pracuje normalnie, nie przyjmuje żadnych leków. Za tę niezwykłą dla mnie łaskę pragnę gorąco podziękować Niepokalanej Maryi i bł. Maksymilianowi. Zachęcam stroskane żony i matki, aby szukały pomocy tam, gdzie ja ją znalazłam.

Stanisława Kot