Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za laski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Bielsk Podlaski, 29 IV 1982
Córka moja, Elżbieta, uległa 28 V 1969 r. wypadkowi samochodowemu. W katastrofie doznała złamania podstawy czaszki, silnego wstrząsu mózgu i upływu krwi przez nos i uszy. Stan był beznadziejny. Sześć godzin była nieprzytomna. Nazajutrz poprosiliśmy o Mszę św. w jej intencji. Cała rodzina modliła się gorąco. Zostaliśmy wysłuchani. Córka po miesiącu wyszła ze szpitala całkowicie zdrowa. Obecnie kończy studia na Uniwersytecie Warszawskim.
Za otrzymaną łaskę składam wraz z córką serdeczne podziękowanie Matce Bożej.
Jadwiga Panaszczuk
Augustów, 11 VIII 1982
Chorowałam 15 lat. Prawdopodobnie na podłożu komórek nowotworowych tworzyły się na całym ciele krosty, których lekarz nie chciał usuwać, gdyż - jego zdaniem - groziło to śmiercią. Wobec bezsilności medycyny zaufałam całkowicie Matce Bożej; Jej opiece powierzyłam swoje zdrowie. W intencji uproszenia zdrowia udałam się dwukrotnie z pielgrzymką na Jasną Górę. Moje modlitwy zostały wysłuchane 9 czerwca 1982 r.
Dziękuję Matce Najświętszej za tę łaskę, a także za nieustanną pomoc i obecność Jej w moim życiu.
Bożena Ch.
Gdańsk-Oliwa, 12 VIII 1982
Wychowałam się na "Rycerzu", dlatego imię Niepokalanej posiada dla mnie tyle uroku i piękna, że nie umiem tego wyrazić.
W młodości pragnęłam udać się na misje. Inna jednak była wola Boża: wyszłam za mąż i jestem matką pięciorga dzieci.
W życiu otrzymałam bardzo dużo łask, których nie będę opisywać szczegółowo. Za wszystkie serdecznie dziękuję Niepokalanej, a św. Maksymiliana proszę, aby wybłagał mi u swej niebieskiej Hetmanki tyle zdrowia, żebym mogła jeszcze udać się na Jasną Górę i do Niepokalanowa. Przy okazji pobytu w Niepokalanowie pragnęłabym odwiedzić najmłodszego syna, który w pobliżu odbywa służbę wojskową. Ufam, że i tę łaskę również otrzymam.
M. P.
Chełm, 19 VIII 1982
Od siedmiu lat odwiedzam gabinet okulistyczny. Lekarka rozpoznała początkującą zaćmę i wielokrotnie przepisywała krople, które jednak nie pomagały mi. Ciągle widziałam źle, jakby przez siatkę.
Trzynastego czerwca br. w naszym mieście była wielka uroczystość: katedrę nawiedziła Matka Boża w kopii Cudownego Obrazu jasnogórskiego. Podczas nabożeństw prosiłam Matkę Najświętszą o uzdrowienie: Maryjo, wierzę, że jesteś wśród nas, że patrzysz na mnie z Cudownego Obrazu, proszę Cię uzdrów moje oczy!
Następnego dnia po uroczystej sumie żegnaliśmy Matkę Bożą w Jej wizerunku. Prośba moja została wysłuchana; oczy moje stały się czyste. Widzę dobrze.
Składam Matce Najświętszej gorące podziękowanie za otrzymaną łaskę i oddaję się Jej w opiekę z całą swoją rodziną.
Wiktoria Wasenczuk
Chróścina, 18 IX 1982
W roku 1933 wstąpiłam do zgromadzenia SS. Elżbietanek w Poznaniu. Dnia 4 V 1958 r. wyjechałam do pracy w Jerozolimie.
W listopadzie 1958 r., gdy byłyśmy w Beer-Sheva, zabolało mnie oko. Odniosłam wrażenie, jakby coś wpadło do niego. Po kilku dniach zgłosiłam się do lekarza, który próbował mi pomóc. Mimo opieki lekarskiej stan się pogarszał. W końcu lekarz orzekł, że trzeba oko usunąć, przy czym wyraził obawę, że może i to drugie będzie zagrożone.
Już przedtem prosiłam o różne laski za pośrednictwem O. Maksymiliana, ale po tym orzeczeniu lekarskim zaczęłam się modlić jeszcze goręcej. Może na drugi lub trzeci dzień zauważyłam poprawę; z oka zaczęła wypływać ropa. Ten sam lekarz orzekł z radością, że stan oka ulega poprawie i operacja jest niepotrzebna. Oko zostało uratowane; po tygodniu było zupełnie zdrowe. Za uratowany wzrok składam podziękowanie Niepokalanej i św. Maksymilianowi.
S. Konstantyna Kaczmarek
