Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i bł. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Zambrów, 19 VI 1981
Mój syn uległ nieszczęśliwemu wypadkowi.
Przeszedł kilka ciężkich operacji. Poprawy jednak nie było. Stan zdrowia pogarszał się. Doszło do tego, że nie mógł zupełnie poruszać kończynami. Lekarze rozkładali bezradnie ręce i tracili nadzieję. Płakałam i modliłam się. Poprosiłam też innych o modlitwę do Niepokalanej. I Maryja nie zawiodła. Dziś syn jest zdrowy, chodzi i zaczyna pracować. Niebieska Lekarka zabrała nam boleść i smutek, a do serc wlała wielką radość. Gorąco dziękuję za tę łaskę.
Jadwiga Sieszputowska
Samocice, 17 VII 1981
Córka moja Janina Robak, leżąc w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika na oddziale hematologii, dostała wylewu krwi pod siatkę mózgową. Zrozpaczona szukałam ratunku u lekarzy. Jeden z nich powiedział mi, że szanse na wyleczenie są nikłe i jej życie jest w rękach Boga. Inny stwierdził, że musimy przygotować się na najgorsze. Gdy weszłam na salę, córka była pod tlenem, nieprzytomna, z jej oczu płynęły łzy. Pewna pacjentka powiedziała, że córka ma w szafce wodę z Lourdes. Wczoraj piła tę wodę i modliła się. Zbliżyłam się do córki, by zwilżyć wodą jej głowę. Prosiłam, by westchnęła do Matki Bożej. Usłyszała i zrozumiała mój głos. Ręką wskazała na szyję. Spełniłam jej prośbę, zwilżyłam szyję, modląc się gorąco do Matki Najświętszej o zdrowie dla niej. Za godzinę córka odzyskała przytomność i zaczęła rozmawiać. Stało się to w piątek 10 lipca 1980 roku. Lekarz powiedział, że jak żyje 62 lata, nie miał jeszcze takiego wypadku.
Dnia 20 sierpnia 1980 roku córka wróciła ze szpitala, czuje się dobrze i pracuje w swoim zawodzie w Tarnowie.
Robak Janina, Maria Kurowska, Natalia Robak, Antoni Robak
Potwierdzam w całej rozciągłości powyższą relację znanych mi od wielu lat parafian i zasługujących na zaufanie. | Ks. Wł. Pachowicz
Starachowice, 17 I 1982
Najserdeczniej dziękuję naszej najukochańszej Matce niebieskiej za szczęśliwy powrót do zdrowia.
W styczniu 1979 roku poważnie zachorowałam na rozstrój nerwowy. Przez trzy miesiące leżałam w szpitalu psychiatrycznym. Potem na moje żądanie przeniesiono mnie do innego. Tam nastąpił prawdziwy cud za przyczyną Najświętszej Panny Maryi i bł. Maksymiliana. Za łaskę szczególnej opieki pragnę podziękować publicznie, aby i inni mieli ufność w dobroć Matki Najświętszej.
Janina Flisek
Zaświadczam, że Janina Flisek była w stanie bardzo ciężkim, po ludzku mówiąc beznadziejnym. | Ks. Józef Węglicki | kapelan szpitala
Wąsosz
Jestem wielką czcicielką bł. Maksymiliana, gdyż znam go od młodości poprzez Rycerza. W potrzebach zwracam się do niego. Mój syn popełnił czyn chuligański i pod wpływem złego towarzystwa zapowiedział, że do przedostatniej klasy technikum już nie pójdzie. W dodatku wyjechał z domu. Był to dla mnie cios. Zwróciłam się do bł. Maksymiliana i Matki Najświętszej. Załamana myślałam, że w takiej sytuacji nikt mi nie pomoże. Jednak pod koniec wakacji otrzymałam list od syna z prośbą o pieniądze na internat i książki. Zrobił maturę, odsłużył wojsko i od dwu miesięcy jest już żonaty. Uznaję to za cud. Serdecznie dziękuję bł. Maksymilianowi i proszę o dalszą opiekę.
I. G.
Kędzierzyn-Koźle, 21 IV 1982
Pierwszą łaską, którą wyprosiłam i za którą najbardziej dziękuję Bogu, to ta, że śp. kuzynka Irena pojednała się z Bogiem. Przez 17 lat nie przystępowała do sakramentów św. i nie uczestniczyła we Mszy św. W czasie ciężkiej choroby przed śmiercią, przy minimalnej mojej pomocy, sama poprosiła o Komunię i o sakrament namaszczenia chorych.
Następna łaska to szczęśliwy poród mojej córki. Bardzo się o nią martwiłam. Odprawiłam nowennę. Wierzę święcie, że dzięki wstawiennictwu bł. Maksymiliana córka urodziła szczęśliwie synka przed dwoma miesiącami.
I jeszcze jedna łaska. Moja wnuczka bardzo ciężko zachorowała. Wierząc głęboko w pomoc Bożą, odprawiłam nowennę o zdrowie dla niej. I nasza maleńka, po sześciu dniach choroby, wraca szczęśliwie do zdrowia.
Za wszystkie otrzymane łaski składam Panu Bogu serdeczne dzięki. W codziennych modlitwach proszę bł. Maksymiliana o wstawiennictwo u Niepokalanej za całą moją rodzinę.
Barbara Schifferowa z rodziną
