Krzyżowice, 27 I 1980
Składam serdeczne podziękowanie za otrzymaną łaskę za wstawiennictwem bł. Maksymiliana Kolbego.
Moja córka zawarła znajomość z rozwodnikiem. Początkowo nie wiedziałam o tym, a gdy się dowiedziałam, stanowczo zabroniłam jej spotykać się z nim, ale ostre zakazy i błagania nie pomagały. Modliłam się ze łzami gorąco w dzień i w nocy, błagając bł. Maksymiliana Kolbego, Rycerza Niepokalanej, żeby ratował moją córkę. Nieraz ogarniało mnie zwątpienie. Boże, dlaczego mnie nie wysłuchujesz? Przecież nie proszę o żadne rzeczy ziemskie ani nawet o zdrowie, tylko żeby córka moja nie żyła w grzechu, żeby nie utraciła wiary w Boga. Pokrzepiona nadzieją znowu modliłam się wierząc, że przecież u Boga nie ma nic niemożliwego. Ty, o Boże, możesz w jednej chwili wszystko zmienić. Tak się modliłam ze łzami dwa lata; prosiłam Boga za wstawiennictwem bł. Maksymiliana Kolbego i zostałam wysłuchana. Za tę wielką łaskę składam gorące podziękowanie
C.K.
Krynica, 7 II 1980
Z całego serca dziękuję Niepokalanej za powrót do zdrowia mej pięcioletniej córki Teresy, która uległa wypadkowi w lipcu ubiegłego roku. Życie jej liczono na godziny. Miała urwany paluszek, złamanie rączki i obojczyka, podcięte pod pachami obydwie rączki, uszkodzenie kręgosłupa i bezwład obydwu nóżek. Lekarze orzekli, że będzie to cud, jeśli będzie żyła, a o chodzeniu me ma mowy.
W intencji córki została odprawiona Msza św. w Niepokalanowie, potarliśmy ją też wodą z Lourdes. Terenia już chodzi i powraca do zdrowia, choć jeszcze przebywa w ośrodku rehabilitacyjnym.
Katarzyna Święs
Pomiary, 19 II 1980
W ciągu lata zachorowałam na barki. Była to sprawa dla mnie bardzo ciężka, bo nie było komu wyręczyć mnie w pracy ani mię obsłużyć. W tym przykrym stanie zwróciłam się z prośbą do bł. Maksymiliana Kolbego o wstawiennictwo do Maryi Niepokalanej i rozpoczęłam nowennę. W ostatnim dniu nowenny poczułam się zdrowa do tego stopnia, że bez żadnego trudu urąbałam sobie drzewa i bóle nie powróciły.
Weronika J.
Nakło, 28 II 1980
Kuzyn mój Stanisław był chory nieuleczalnie na raka z przerzutami (potwierdziła to operacja). Cała jego i moja rodzina oraz jego chrześniaczka Stanisława modliliśmy się wierząc, że dobry Bóg wróci mu zdrowie. I oto nadeszły, dobre wyniki [46]z Poznania i z Warszawy: "Nie ma żadnego raka, to tylko mięśniaki. Musi się poddać drugiej operacji i będzie żył". Lekarz zapytał żonę chorego, czy jest wierzącą. "Jak najbardziej" - odrzekła. "Więc to tylko cud wielkiego Boga". Wierzymy, że gorąca modlitwa połączona z wiarą może działać cuda. Za wszystko dziękujemy Jezusowi przez Niepokalaną, i polecamy się Ich opiece.
Irena z dziećmi
Świecie n. W., 14 IV 1980
Moja siostrzenica Celina Czesława miała wypadek w gospodarstwie połączony z uderzeniem w głowę, po którym uszkodzone miała nerwy. Leżała w szpitalu 3 razy. Przeszła wszystkie badania, zastosowano odmę głowy, ale poprawy nie było. Straciła nadzieję i zrezygnowała z życia. Wtedy udaliśmy się do Niepokalanej i bł. Maksymiliana o pomoc. Zamówiłam Msze św. w Niepokalanowie, otrzymałam krótką modlitewkę do bł. Maksymiliana Kolbego. Odmówiliśmy ją wszyscy, tak samo w domu jej matki. Mąż zabrał chorą do domu, niby na krótki czas, gdyż lekarze nie liczyli, że wróci do normalnego zdrowia. W domu zmieniła się nie do poznania. Już nie wróciła do szpitala, spełnia prace domowe, załatwia wszystkie sprawy i wychowuje dwoje swych małych dzieci. Uzdrowienie to przypisujemy cudownemu działaniu łaski Bożej wyjednanej u tronu Niepokalanej przez bł. Maksymiliana Kolbego.
Stefania K.
Gromadno, 12 IV 1980
Składam serdeczne podziękowanie Matce Bożej Niepokalanej Dziewicy, że za pośrednictwem bł. Maksymiliana - cudownie - jak jestem przekonany - uzdrowiła moją zarządczynię domu, Annę Wojcieszak.
W październiku ubiegłego roku ciężko zachorowała na krwawienie żylaków w przełyku. Gdy po Mszy wieczornej wstąpiłem do jej pokoju, aby zobaczyć, jak się czuje, leżała nieprzytomna, sztywna, wykrwawiona. Żadne zabiegi nie pomogły. Po pewnej chwili zawołałem: "Ojcze Maksymilianie, ratuj ją". Chora otworzyła oczy i przychodziła powoli do przytomności. Lekarze w Wyrzysku i Bydgoszczy twierdzili, że stan beznadziejny. Dzisiaj wszyscy, a szczególnie lekarze, dziwią, się, że chora czuje się dobrze.
Ks. Stanisław Domagalski
Gorąco prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i bł. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Książki Wydawnictwa Ojców Franciszkanów
[s. 47] Ukazały się [...]
Młodzieńcze
Jeśli chcesz za przykładem bł. Maksymiliana Kolbego służyć Panu Bogu, Niepokalanej i ludziom w charakterze kapłana lub brata zakonnego w zakonie św. Franciszka, zgłoś się do nas i napisz na adres:
Prowincjałat Ojców Franciszkanów | ul. Zakroczymska 1 | 00-225 warszawa
