Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i bł. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Kraków, 12 VI 1980
Zgodnie z uczynionym przyrzeczeniem składam gorące podziękowanie bł. Maksymilianowi Kolbemu za zdanie egzaminu dojrzałości przez moją córkę Elżbietę oraz proszę o dalszą opiekę nad córką przy wstępnych egzaminach na studia wyższe.
Janina K.
Hollywood, 19 IX 1980
Dziękuję Niepokalanej za łaski otrzymane od Niej za wstawiennictwem bł. Maksymiliana Kolbego.
W roku 1978 musiałam się poddać operacji przepukliny. Ze względu na trzy wady serca: arytmia, stenoza i niedomykalność zastawek, operacja odbyła się bez narkozy, a jednak bezboleśnie.
W czerwcu 1979 roku zgromadziła się woda w okolicy płuc, do których zaczęła się przedostawać. Miałam ogromnie utrudnione oddychanie. Pogotowie przewiozło mnie do szpitala. Przez trzy dni byłam w stanie krytycznym. Dzięki bł. Maksymilianowi i tym razem wróciłam do zdrowia.
Moja wnuczka przez dwa miesiące nie mogła jeść, piła tylko płyny. Zachodziła obawa, że trzeba ją będzie oddać do szpitala i zastosować kroplówkę. Zwróciłam się do bł. Kolbego. Wysłuchał moją prośbę. Wnuczka - liczy prawie dwa lata - sama prosi o jedzenie.
W. Przeździak
Balice, 29 IX 1980
Kiedy spotkałam tego człowieka, był zrozpaczony, próbował nawet odebrać sobie życie. Ściągnęłam wówczas swój medalik z szyi i dałam mu, zapowiadając, że jutro porozmawiamy. Poleciłam go modlitwom innych osób. W czasie rozmowy następnego dnia ten człowiek myślał już inaczej. Widziałam w tym cud. Chociaż musi on teraz ponosić przykre konsękwencje poprzednich swoich błędów, widzi cel i sens istnienia. Kreśląc te słowa, spełniam przyrzeczenie dane Matce Najświętszej, że wyślę podziękowanie, jeśli uratuje tego człowieka. Proszę Czytelników o modlitwę w jego intencji, gdyż potrzeba mu dużo łask i sił.
S. Agnieszka
Frankfurt n. M., 19 X 1980
Otrzymany z Polski medalik ofiarowałam w wieczór wigilijny swemu mężowi z cichą prośbą i nadzieją, że przejdzie na wiarę katolicką. Niepokalana cudownie dopomogła. Już następnego dnia mąż udał się do naszego proboszcza i wyraził mu swoje pragnienie zostania katolikiem. Wyznanie wiary katolickiej złożył 19 marca w uroczystość św. Józefa (pierwszym, który zaczął się modlić o nawrócenie mego męża, był mój ojciec, imieniem Józef). Obecnie mąż i ja jesteśmy bardzo szczęśliwi i wdzięczni za tę łaskę. Oboje nosimy medalik Niepokalanej.
F. Watzlawik
