Pod opieką św. Józefa

Kościół katolicki ogłosił św. Józefa szczególnym patronem tych, którzy zarabiają na życie swoją codzienną pracą. Jednakże Opiekun Dzieciątka Jezus jakby nie poprzestał na patronowaniu tym tylko. Swoją życzliwością otacza wszystkich, którzy pragną służyć jego przybranemu Synowi.

W naszej nagasackiej misji (Japonia) otrzymaliśmy wiele dowodów jego opieki. Oto w czasie wojny Japończycy internowali w budynku seminaryjnym nas i innych misjonarzy. Budynek otoczyli drutami, postawili strażników, uniemożliwiając wiernym wszelki kontakt ze swoimi duszpasterzami. Z ufnością polecaliśmy się opiece tego Świętego, szczerze modliliśmy się o jego wstawiennictwo. Rezultat? Gdy w niedużej od nas odległości wybuchła bomba atomowa, nikt z nas nie zginął, uszkodzeniu uległy zaledwie same budynki.

Pamiętam jeden szczególnie wyraźny znak opieki św. Józefa. Otóż zgromadzenie sióstr franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej, których założycielem jest polski misjonarz w Japonii, postanowiło zbudować i poprowadzić wielki zakład opiekuńczy dla dzieci upośledzonych psychicznie i fizycznie. Projekt przedłożono w urzędzie wojewódzkim w Nagasaki, gdzie zdobył nie tylko uznanie, ale i krótkoterminową pożyczkę. Siostry, nie dysponując własnymi pieniędzmi, wdzięcznie przyjęły tę pomoc. Z ufnością rozpoczęły prace budowlane, modląc się w tej intencji do św. Józefa. Termin zwrotu pożyczki zbliżał się szybkimi krokami. Tymczasem siostry nadal nie zgromadziły potrzebnej sumy pieniędzy. Wzmogły więc swoje ufne błagania do św. Patrona, starając się przy tym o wykorzystanie wszelkich możliwości uzyskania pomocy. Na kilka dni przed ostatecznym terminem zwrotu przełożona spotkała jedną ze swoich uniwersyteckich koleżanek, będącą żoną wielkiego przemysłowca. Dowiedziawszy się o kłopotach zakonnej instytucji, koleżanka porozmawiała ze swoim mężem, dobrym człowiekiem, aczkolwiek niewierzącym. W ciągu paru dni postarał się on uzyskać od swoich znajomych bezzwrotną zapomogę na sumę potrzebną siostrom. Powiecie: Ot, zwyczajny przypadek! Być może, ale taki właśnie "zwyczajny przypadek" zdarzył się akurat w powiązaniu z modlitwą do św. Józefa! Czyż to nie zastanawia? Siostry równie gorąco dziękowały dobrodziejom, jak i św. Patronowi, do którego przecież długo i wytrwale się modliły. Ostatecznie jego wstawiennictwu przypisują pomyślne rozwiązanie finansowych kłopotów.

Siostry z wdzięcznością opowiadały mi o innym jeszcze fakcie. Zakład dla dzieci upośledzonych, jako instytut zdrowotny, wymagał dostatecznie dużo wody. Ponieważ budynek znajdował się na wzgórzu, nawet głęboko wywiercone studnie nie dostarczały jej w odpowiedniej ilości. Z tym kłopotem zwróciły się do św. Józefa. Po dwóch bezskutecznych wierceniach, natrafiono na obfite źródło. Jeszcze dziś tryska w nadmiarze ożywcza woda.

Poprzestanę na tych niezwykłych zdarzeniach, wybranych spośród wielu innych. Uwidacznia się w nich. wyraźnie wstawiennictwo św. Józefa. Nie bez podstawy brzmią słowa polskiej pieśni:

Szczęśliwy, kto sobie patrona
Józefa ma za opiekuna
...


Drodzy Przyjaciele!

W czerwcowym numerze "Rycerza Niepokalanej" zwróciliśmy się do Czytelników o pomoc w budowie Wyższego Seminarium OO. Franciszkanów w Łodzi-Łagiewnikach. Pragniemy obecnie podziękować za modlitwę i życzliwą ofiarność. Mury uczelni powoli ale ustawicznie rosną, a nadzieja na ukończenie budynku rysuje się coraz wyraźniej.

Wszystkim naszym Dobrodziejom przesyłamy serdeczne życzenia, aby Boże Dziecię w Nowym Roku błogosławiło Im w życiu osobistym i rodzinnym. Oby Niepokalana Matka Jezusa przez modlitwy świętego Maksymiliana wzięła pod opiekę naszą Ojczyznę!

Przełożeni i Alumni Seminarium [s. 314]

Grafika do art. Pod opieką św. Józefa

[Fot. s. 313] Św. Józef, opiekun Dzieciątka Jezus.

Grafika do ogłoszenia

[Fot. s. 314: Makieta WSD w Łodzi-Lagiewnikach.]