Po kolędzie

Hej, kto Betlejem szuka od naszych w dali ziem,
ten - wierę - prawdy nie zna i para się ze złem.
Tam, pośród pól śnieżystych, wśród tych z krzyżami dróg
co rok na świat przychodzi Dzieciątko - Pan i Bóg.

Niech w ziemię judzką chadza, kto chce, w wielbłądów ślad;
my pójdziem po kolędzie, jak trzeba, z chat do chat,
po ziemi przemarzniętej, w starego boru głąb,
i tam odnajdziem zaraz stajenki niskiej zrąb.

Przejadą trzej królowie; pokłonim się im w pas,
lecz przy ubogim żłobku nas zechce Pan mieć, nas,
bo kto zakolęduje tak rzewnie, choć bez nut,
jak to co roku czyni ten Boży polski lud?

Hej, wygraj, skrzypka moja, radosną światu wieść,
że Pan Bóg się narodził i że Mu dajem cześć!
Wtórujcie, leśne echa, i niechaj zgodny śpiew
utrąca srebrną okiść z drzemiących w boru drzew.