14 lipca [1989] r. przypada dwusetna rocznica wybuchu Rewolucji Francuskiej (1789-1799). Z tej okazji ukazuje się wiele książek i artykułów omawiających to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii nowożytnej, i to nie tylko Francji. Oto dłuższy fragment artykułu, jaki opublikował miesięcznik "30 Giorni" (październik 1988 r.).
Najróżniejsi historycy francuscy (można zacytować tylko z lewicy Franciszka Fureta i Michała Vovelle’a), wsparci studiami historyków zagranicznych, zwłaszcza anglosaskich (jak Michał Oakeschott, Donald Greer i Norman Hampson) zobrazowali dokładnie Rewolucję Francuską, ale wyszedł raczej obraz przygnębiający.
Oto przykłady. Wielkim momentem obchodów jubileuszowych będzie rocznica zdobycia Bastylii, które według Vovelle’a stanowi "interpretację symboliczną". Ale w Bastylii nie było ani jednego więźnia politycznego[1].
Dojście ludu do władzy dzięki Rewolucji [223]to jeszcze bardzo powszechny kanon we Francji... Ale już w 1963 r. historyk komunistyczny Jerzy Lefebvre (a za nim wielu innych) pisał: "Rewolucja kosztowała bardzo drogo biednych". Głód, strajki, zmniejszenie zarobków. Wśród tych, co zginęli pod gilotyną, 91,5% stanowi lud i katolicy[2]. W 1792 r. na 176 członków Komuny Paryskiej było tylko dwóch robotników (pisze o tym sam Vovelle). Anglik Edmund Burke, współczesny Rewolucji, robi złośliwą uwagę: "Francuzi Rewolucji okazali się sprawnymi mistrzami w rujnowaniu, jakich nigdy nie było w świecie. Całkowicie zniszczyli swój handel i swoje manufaktury".
Często zjawia się w programie termin: wolność jako wielka zdobycz Rewolucji. Znaczy to, że zapomina się o Terrorze i totalitaryzmie (rewolucyjnym), który służył za wzór dla totalitaryzmów XX wieku: Rewolucja wprowadziła paszport wewnątrz kraju, kartki na chleb, zakaz stowarzyszeń robotniczych (prawo Le Chapeliera z 1791 r.)[3].
Zapomina się nade wszystko o zażartej walce przeciw chrześcijaństwu, począwszy od Konstytucji Cywilnej Kleru w 1790 r.[4] i od zniesienia wolności kultu w listopadzie 1791 r. aż do religii Człowieka (z kultem Istoty Najwyższej i bogini Rozumu), do deportacji 75 000 księży[5], do ludobójstwa na Zachodzie katolickim wraz z torturami i krematoriami generała Amey’a[6].
Misję Dwóchsetlecia (to jest przygotowania uroczystości jubileuszu Rewolucji Francuskiej) powierzono Michałowi Baroin, byłemu wielkiemu mistrzowi Wielkiego Wschodu Francji. Nie chodzi, jak pozornie wygląda, o przypomnienie katechizmu rewolucyjnego, ale o odnalezienie ideału, którego początek przypisuje sobie, częściowo, masoneria. "Rewolucja - oświadczył Baroin w "Nouvel Observateur" w lutym 1987 r. -została zrodzona przez prądy idei, zapoczątkowane w pewnej ilości miejsc, między innymi w lożach masońskich"[7]. I dodał: "Rewolucja wydała Deklarację Praw Człowieka i motto Republiki. Przyjąłem to stanowisko - miał na myśli swą nominację na przewodniczącego Dwóchsetlecia - bo była to dla mnie okazja, aby dalej prowadzić walkę, jaką toczyłem w ramach masonerii". Celem jest Braterstwo (masońskie), jak mówi zaraz potem. Rzucił myśl, by zwołać do Paryża w 1989 r. wielki kongres powszechny rodzin duchowych i naukowych.
Myśl tę podjął, po jego śmierci w lutym 1987 r., jego następca Edgar Faure, były premier Francji, a gdy i ten umarł, w marcu 1988 - obecny przewodniczący Misji Jan-Noel Jeanneney, były przewodniczący Radia Francji, który ma poparcie środków masowego przekazu i dysponuje na uroczystości jubileuszowe budżetem 50 milionów franków. Tematem kongresu ma być etyka dla człowieka trzeciego tysiąclecia[8].
W dwa wieki po Rewolucji masoneria francuska, poprzez Michała Baroin i jego następców, przyjmujących, jak oświadczają, jego kierunek, narzuca tę samą wizję humanitaryzmu bez Boga.
[1] 14 lipca 1789 r., kiedy "zdobyto" Bastylię (bez walki), było w niej tylko 7 więźniów, w tym 4 morderców (RN według J. Dumonta).
[2] Brytyjski historyk Ryszard Cobb opisuje, jak krwawo zostały stłumione przez wojsko strajki robotników-tkaczy w Lyonie, podjęte w reakcji na głód, nędzę i zamordowanie króla w 1793 r. Represje dotknęły 60 tysięcy robotników, czyli połowę ludności miasta. Sam autor porównuje te represje do zsyłek za czasów Stalina i do zbrodni katyńskiej (RN).
[3] Na podstawie prawa Le Chapeliera zostały też zniesione tak liczne w owym czasie we Francji stowarzyszenia dobroczynne (RN).
[4] Celem "Konstytucji cywilnej kleru" (z 12 VII 1790 r.) było faktycznie zniszczenie Kościoła we Francji i jej odchrześcijanienie, co w pełni uznał nieprzyjazny [224]chrześcijaństwu Jan Jaures w swej Historii socjalistycznej Rewolucji Francuskiej. Wcześniej (13 II 1790) wydano dekret, który rozwiązywał wszystkie zakony oprócz nauczających i charytatywnych, choć i te ostatnie były od początku prześladowane (RN).
[5] W 1792 r. ponad 400 księży wygnano do Hiszpanii. Skazani na marsz czwórkami, powiązani między sobą sznurami i poganiani batami, szli pędzeni jak bydło. Najwięcej księży wywieziono do kazamatów na pobliskie wyspy Re i Oleron i do dalekiej Gujany, gdzie wkrótce w 70% wymarli na malarię. W 1798 r. wojska rewolucyjne uwięziły i wywiozły papieża Piusa VI, który umarł w nieludzkich warunkach w więzieniu w Valence (29 VIII 1799). Dziennik jakobiński "Le Claire-voyant", podając wiadomość o śmierci "ostatniego papieża" podkreślił, że "śmierć Piusa VI kładzie pieczęć pod chwałą Filozofii nowoczesnej" (RN wg Dumonta).
[6] W niektórych miejscowościach masakrowano wszystkich, całą ludność, jak np. w Angers, gdzie zamordowano ponad 3 tysiące ludzi, spośród których 99 Papież Jan Paweł II beatyfikował w 1984 r. jako męczenników. Wcześniej doczekały się chwały ołtarzy następujące ofiary Terroru: 191 Męczenników paryskich, w tym 3 biskupów i 176 księży, 16 karmelitanek z Compiegne, 32 zakonnice różnych zgromadzeń z Orange, 4 szarytki z Arras i 11 urszulanek z Valenciennes oraz 19 męczenników z Laval, wśród nich o. Jan Chrzciciel Triquerie, franciszkanin konwentualny (RN).
[7] Wspomniany E. Burke twierdzi, że Rewolucja Francuska była owocem świadomej i skoordynowanej działalności przeciw chrześcijaństwu, a szczególnie przeciw Kościołowi katolickiemu. Późniejsze studia historyków od ks. Augustyna Barruela do Augustyna Cochina w pełni potwierdzają tę tezę. Również Jan Dumont w wydanym w 1984 r. dziele pt. Rewolucja francuska czyli dziwy świętokradztwa wskazuje na podstawie gruntownej dokumentacji, że wiele z dotychczasowych ocen Rewolucji Francuskiej nie wytrzymuje krytyki, gdyż nie było, jak to niektórzy twierdzą, ani rozdziału między ludem i Kościołem, ani konfliktu między Państwem i Kościołem, ani walki między arystokracją i rewolucjonistami, a była tylko zoraganizowana nienawiść pewnych grup (jakobini, masoneria itd.), które umiały doskonale prowokować konflikty sztuczne i tak stopniowo kierować przebiegiem wydarzeń, aby osiągnąć swój cel: zniszczenie chrześcijańskiej tradycji (RN).
[8] W "Mgistere-lnformation" (1-15 II [1989] r.) czytamy: "Masoneria wciąż działa w cieniu, gdy chodzi o podkopywanie podstaw cywilizacji chrześcijańskiej i w ogóle cywilizacji. «Familie Chretienne» z 12 stycznia [1989] r. donosi, że najbliższym tematem dyskusji w lożach, w roku 1988/89, będzie właśnie eutanazja, jak wyznaje sam M. di Borgo, następcą M. Baroina w kierowaniu Wielkim Wschodem Francji" (RN).

