Wchodzę do nocy - boru, szumiącego mrokiem,
i gubię Anielskie Pozdrowienia wśród błyszczących gwiazd:
- O jakże jesteś lekka i jakżeś Czysta Pani,
- uniesiona Wszechmocną Dłonią nad łbem powalonego Gadu.
- Na nasze ręce w kainowym strachu,
na nasze usta, w których nie żyło przypomnienie Boże,
patrzyło słońce i dzień miał nędzą naszą umierzwione nogi.
- Lecz wyciągnięta nad nami Wszechmocna Dłoń
zawisła cicho i nie spadła gromem,
bo stoisz na niej, Najdoskonalsza ze stworzonych.
- Która z kruchości jesteś nasza, a z czystości Boska.
- Triumfem lekkich stóp otwarłaś Bożą Dłoń jako bezpieczne gniazdo,
by w niej obmyte w gwiazdach cicho oddychało jutro.
- O Pojednana z nami tym samym ludzkim sercem,
Pani nowego dnia, na której głowie położyć ręki nie śmie mrok.
- Wielbię Cię modlitwą ścichającej duszy,
co wita ufność, jak matka odzyskaną córkę,
czułością nagłą, która gładzi rozpacz
i jest wieczornym odpuszczeniem winy!
Lato miłościwe
