Pamiętnik ułożony w kolejce

Cierpliwym i wytrwałym Babciom

CZWARTEK. Włączam radio. "Babciu, mów paciorek! Babciu, szoruj do kolejki!" Rozśmieszyła mnie ta smutna piosenka. Dobrze, że przypomnieli o pacierzu, bo w kieracie dnia zapomina się o tym jednym, ale ważnym trybie. Pomodlę się, by wszystko funkcjonowało bez zgrzytów. Nieraz to czynię w kolejce, ale tam nie zawsze jest nastrój do rozmowy z Bogiem. A więc: pacierz, trochę trzeba się ogarnąć, by nie straszyć [25]ludzi, siatka do ręki i... w drogę. Jestem trzydziesta. Ludzie spokojni, chyba jeszcze się nie przebudzili, a może nauczyli się spać na stojąco? Jest mleko, ale po butelce na osobę. Jakaś młoda matka ma łzy w oczach. Potrzebuje więcej butelek mleka. Otrzymuje tylko jedną, jak wszyscy, a raczej: wszystkie, bo dzisiaj w kolejce same kobiety. Zbyt późno przychodzi mi myśl, by odstąpić dla niej swoją butelkę.

PIĄTEK. I dziś jestem trzydziesta. Ktoś przede mną czyta książkę. Tytuł: Kolumbowie. Przynajmniej pożyje w innym świecie. To mój świat, to moja młodość, a ściślej: młodość mojego męża. Mnie wywieziono na roboty. Szkoda, że książka nie ma dalszego ciągu. Tam się walczyło, tu się stoi. Mam propozycję na tytuł: "Kolumbowie w kolejkach". Zamyśliłam się, a już czas kupować. A co jest?

NIEDZIELA. Też w kolejce - do spowiedzi. Trzecia rocznica śmierci męża. Ksiądz na kazaniu mówił o cierpliwości tak bardzo potrzebnej w naszych czasach. Byłam wraz z córką, zięciem i wnukami na cmentarzu. Porozmawiałam sobie z mężem. Jestem przekonana, że pomaga mi stać w kolejkach, bo moje żylaki są bardziej znośne.

PONIEDZIAŁEK. Dziś jestem sześćdziesiąta ósma. Dochodzą do uszu różne kolejkowe plotki. Ktoś zatruł się proszkiem Ixi. Miał cały tapczan wypełniony tym proszkiem. Ja też kupiłam na zapas zeszyty dla wnuka z zerówki, ale zeszytami nikt do tej pory się nie zatruł.

WTOREK. Czas emerytury to czas pracy, o ile wystawanie w ogonkach można nazwać pracą. Nie mam czasu ponudzić się. Może każde zajęcie jest darem Bożym, a jego brak to cierpienie, gorsze od reumatyzmu. W kolejce trzeba o czymś myśleć. Teraz stoję po skarpetki w "Centrum". Z trudem odnajduję koniec kolejki. Długie czekanie, ale skuteczne. Za kilkanaście dni zięć obchodzi imieniny. Skarpetki będą dla niego pożytecznym prezentem. Obecnie zaczyna mówić o wyjeździe za granicę.

Złożył podanie o paszport. Wiem, że długo bez swych synów nie wytrzyma. Niech robi, jak chce, nie będę się wtrącać, ale czy nieobecność męża i ojca w domu, chociażby przez kilka miesięcy, jest dobra?

ŚRODA. Prowadzę na religię najmłodszego przedstawiciela naszego "domowego kościoła". W czasach dzisiejszych przede wszystkim na babciach spoczywa obowiązek przekazywania wiary młodszemu pokoleniu, a mówią, że babcie tylko rozpieszczają wnuczęta. Wczoraj wnuk zapytał mnie, co to znaczy: "jako-i-my". Myślał, że to jedno słowo.

CZWARTEK RANO. Znowu słyszę tę samą piosenkę o babci: "Babciu, pomódl się do Matki Boskiej! Babciu, szoruj do kolejki!" A potem: "Babciu, nie umieraj, bo zginiemy!" Los młodych małżeństw bez babci, bez zdrowej, wytrzymałej, odpornej na wszystko babci, nie jest łatwy.

CZWARTEK WIECZÓR. Zapominam, ile mam lat. Obowiązki i przekonanie, że jest się potrzebną, dodają sił. Dziś moje urodziny i imieniny. Kolejka życzących. Wszyscy życzą mi stu lat życia w zdrowiu. Zastanawiam się, czy to jest prawo czy obowiązek żyć sto lat, skoro są takie wszystkich życzenia. W pamiętniku znalazłam ten oto tekst, napisany przez najstarszego wnuka:

Kochana i Droga Babciu!

Nie bój się jesieni! Patrz! To okres bezpieczny,
To okres żniw, zbiorów, czas dojrzałości wiecznej.
Już wiesz, jakie liście na zimę zgrabić możesz,
Z jakim plonem jesień w grudniu spać się położy.

Nie bój się swej jesieni! Spróbuj wejrzeć w siebie!
Na pewno ujrzysz coś, co jest i Twym zasiewem.
Co bowiem znajdzie się z Ciebie w ludzkości zbiorach,
To będzie Twym plonem - na zimę, wieczną porę.

Dziękujemy Ci, Babciu, że jesteś Babcią.

Miłe są chwile, gdy o starszym człowieku tyle osób pamięta.