Pamięci Prymasa Stefana Wyszyńskiego

WSZYSTKO POSTAWIŁEM NA MARYJĘ

Dnia 29 września [1981] r. ks. abp Józef Glemp przyjął przedstawicieli Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Prymasa Wyszyńskiego. Pomnik taki będzie wyrazem wdzięczności wszystkich Polaków dla swego wielkiego Przewodnika.

Prymas Wyszyński rozpoczął trud swego posługiwania w roku 1948. Przez blisko 33 lata zabiegał i walczył o trwanie i rozwój Kościoła na naszej ziemi. Był jego stróżem i kierownikiem, a w chwilach wyjątkowych - nieustraszonym obrońcą. Inicjował w całym kraju wiele akcji duszpasterskich, których błogosławione skutki przekraczały najśmielsze oczekiwania. Bezbłędnie rozpoznawał znaki czasu, wychodził im naprzeciw i starał się wykorzystać każdą okazję, aby Naród coraz bardziej łączył się z Bogiem, Ewangelią, Kościołem i uświadamiał sobie, że trwałym fundamentem jego tysiącletniej historii jest krzyż Jezusa Chrystusa. Wielokrotnie też przypominał, że należymy do wielkiej rodziny narodów chrześcijańskich, co jest zaszczytem i obowiązkiem zarazem.

Brutalnie oderwany od swych zwyczajnych zajęć i osadzony w miejscach więziennego odosobnie[17]nia, zwiększył wbrew pozorom swe wysiłki. Wtedy właśnie powstały szerokie plany duszpasterskie mające na celu moralną odnowę Narodu.

Z upływem lat stał się niekwestionowanym przywódcą polskiej racji stanu, umiejącym dostrzec właściwą drogę w najtrudniejszych momentach. Był głęboko przeświadczony o tym, że w zmieniających się warunkach społecznych i nietrwałych układach politycznych ostoi się tylko Naród zachowujący swą tożsamość. Tego więc trzeba strzec i o to zabiegać.

Nie ulega też żadnej wątpliwości, iż kierowniczką i przewodniczką jego posługiwania prymasowskiego była Dziewica Wspomożycielka, Pokorna Służebnica Pańska, Jasnogórska Pani, Królowa Polski, na którą zawsze liczył i której oddał się bez zastrzeżeń w niewolę miłości za wolność Kościoła w Polsce i w świecie.

Uroczystości pogrzebowe zmarłego Prymasa zgromadziły wokół jego trumny dosłownie wszystkich Polaków w swych przedstawicielach. Dla Polaków bowiem żył, dla nich nieustannie pracował i cierpiał, gdyż Ojczyznę naszą ukochał swym gorącym sercem jak matkę. Tłumy, zgromadzone na placu Zwycięstwa, składały mu hołd za wszystko, i to było jego „za grobem zwycięstwo".

Na koniec trzeba wspomnieć z serdeczną wdzięcznością i o tym, że śp. ks. kard. Stefan Wyszyński przez cały czas pozostawał w bliskim kontakcie z Niepokalanowem. Chętnie spieszył do naszej świątyni ze słowem Bożym z okazji różnych uroczystości. Chętnie też udzielał kolejnym przełożonym ojcowskich rad i wskazówek, podnosił na duchu i dodawał odwagi. Pragnął, by Niepokalanów - ze względu na swego Założyciela, bł. Maksymiliana, do którego beatyfikacji walnie się przyczynił - stał się jednym z ośrodków maryjnych o ogólnopolskim znaczeniu. Ustawicznie też podkreślał, iż wiąże duże nadzieje z wznowieniem "Rycerza Niepokalanej", o co do końca życia zabiegał.

Budowa pomnika ku czci Prymasa Wyszyńskiego na nowo nam uzmysłowi jego wielkie zasługi dla Kościoła i naszej Ojczyzny, przypominając równocześnie, że „my wszyscy z niego".

Grafika do art. Pamięci...

[s. 16: Prymas Stefan Wyszyński (rys.)]