Otrzymałam powołanie, aby iść za świętym Maksymilianem

W dniach 3-7 lutego [1985] r. odbyły się w Niepokalanowie rekolekcje powołaniowe dla dziewcząt i dla chłopców. W czasie rekolekcji został ukazany młodzieży ideał św. Maksymiliana Marii. Pięknie mówiła o nim dziewczętom s. Maria Elżbieta Patrizi, przybyła z Rzymu, która z grupą panien z różnych krajów zaczyna życie zakonne, ściśle w duchu franciszkańskim według wzoru Założyciela Niepokalanowa. Redaktor "Rycerza" poprosił ją, aby podzieliła się swym doświadczeniem z czytelnikami.

Pisarz kanadyjski Roger Brien wyznał, że kto wchodzi w bliższy kontakt z o. Maksymilianem Kolbem, ten prędko daje się schwycić w jego "sieci", to jest przyswaja sobie jego ideał. Chyba podobnie było i z Siostrą?

Owszem. Stało się to w początkach roku 1982 w kaplicy dawnego Kolegium Sera[104]fickiego w Rzymie, gdzie tak wiele modlił się on jako student. Przedtem znałam go nieco, ale dopiero teraz Bóg mnie oświecił: odkryłam głębię i piękno jego ideału. Zrozumiałam, dlaczego złożył całą nadzieję w Niepokalanej i dlaczego oddał Jej serce. Była to łaska podobna do tej, jaką on sam otrzymał w owym miejscu w roku 1917. Wtedy to, jak powiedział w roku 1977 kard. Karol Wojtyła, odprawiając w tejże kaplicy Mszę św. z okazji 60 rocznicy założenia Rycerstwa Niepokalanej (MI), "o. Kolbe odkrył tajemnicę Niepokalanej, a odkrył ją nie tylko jako największe piękno wszechświata stworzonego, ale zwłaszcza jako siłę, jako energię przepotężną, którą chciał też przekazać innym i w tym celu założył M I". Według św. Maksymiliana powrót dusz do Boga ma się odbywać według zasady: "przez Niepokalaną do Boskiego Serca Jezusa". I ja trzymam się teraz tej zasady w swym życiu chrześcijańskim i apostolskim.

Siostra, jak wiem, czyta bardzo pilnie pisma św. Maksymiliana. Co uderza najwięcej przy tej lekturze? co Siostra odkrywa?

Odkrywam, że św. Maksymilian jest nie tylko genialnym organizatorem i prawdziwym przyjacielem ludzi, otwartym na wszystkie ich problemy, ale jest też mistykiem, wielkim mistykiem. Jego wierność łasce od pierwszych lat życia zjednała mu szczególną życzliwość Pana i Niepokalanej, dzięki czemu mógł poznać dogłębnie i przeżywać mocno tajemnicę Chrystusa i Kościoła, a w nim zakonu franciszkańskiego, i - nade wszystko - rolę aktywną, dynamiczną, jaką w tej tajemnicy ma i winna mieć Niepokalana, przy naszej wolnej współpracy. Uważam, że u o. Kolbego zjednoczenie z Bogiem przez Niepokalaną było stałe, wlane, zwłaszcza po okresie pracy misyjnej w Japonii, gdzie jego wyrzeczenie doszło do szczytu. Stąd płynęła jego radość, utwierdzona zapewnieniem Nieba. Duch jego już tu na ziemi obcował w Niebie, choć w półmroku wiary wlanej i w ciągłej ofierze miłości. Swą radością chciał się podzielić ze wszystkimi i to jak najprędzej.

Jak Siostra przeżywa swoje poświęcenie się Niepokalanej?

Staram się zależeć od Niej w każdej chwili, w każdym swym słowie i czynie. Znaczy to: przedkładać-uwagę i posłuch wewnętrzny (w głębi duszy tam, "gdzie" Duch Święty nas "dotyka") nad zapatrywania mojego rozumu i poruszenia zmysłowe. Ustępować Jej kroku... i iść za Nią, możliwie jak najwierniej. Czekać, aż Wola Boża okaże się jasno przez przełożonych i wydarzenia. Czynić to, co się Jej podoba i tak, jak się Jej podoba. Również przy spotkaniu z bliźnimi proszę Ją o światło, bym ich "zrozumiała", i o Jej miłość, bym ich pokochała możliwie Jej sercem matczynym, zostawiając na boku uprzedzenia, zmęczenie, nudę czy inne swoje "konieczności"; bym służyła im, "wyzbywszy się wszystkiego", a będąc cała Maryi. Kiedy mówię "Maryi", mam na myśli "Ducha Świętego działającego w Maryi i poprzez Maryję", swą Oblubienicę. Sobór mówi jasno, że "macierzyństwo Maryi w ekonomii łaski trwa nieustannie" (LG 62). Ona nas kocha i nas dosięga w Duchu Świętym, który "będąc jednym i tym samym w Głowie i członkach, całe ciało ożywia, jednoczy i porusza" (LG 7). Rozumiał to i doświadczył tego św. Maksymilian, i nauczył nas tego sposobu życia. Przez nasze poświęcenie się Niepokalanej, przeżywane chwila po chwili, chciał nas doprowadzić do jak najdoskonalszego zjednoczenia z Chrystusem.

Czy takie poświęcenie nie jest tylko dla dusz wyjątkowych?

Bynajmniej. Ono jest dla wszystkich. Intuicja, jaką miał św. Maksymilian (lub na[105]tchnienie, jak on to wyrażał), jest głęboko biblijna i kościelna, a nade wszystko odpowiada, moim zdaniem, doskonale naturze i dynamice planu zbawienia. Trzeba upowszechniać jak najbardziej Rycerstwo Niepokalanej, nie tyle jako "fakt poznawczy", ile raczej jako "fakt egzystencjalny", jako formę życia w całkowitym oddaniu się Niepokalanej.

Siostra zakłada zgromadzenie zakonne, opierając je na fundamencie MI. Jaki jest cel i charakter specjalny Sióstr Mniejszych Maryi Niepokalanej? Jakie pierwsze wasze doświadczenia?

Ja nic nie "zakładam". Otrzymałam powołanie, by iść za św. Maksymilianem Marią, naśladować go w jego życiu autentycznie franciszkańskim, całkowicie poświęconym sprawie Bożej przez Niepokalaną. Jego to zasługi i ideał, a nasze powołania, dość liczne i wielkoduszne, są dziełem samego Boga.

Charakter i cel specjalny naszego instytutu? Żyć w ścisłej zależności od Maryi Niepokalanej i dążyć przez Nią do jak największej świętości, starając się zarazem, również przez Nią, o uświęcenie wszystkich ludzi, i to wszystkimi możliwymi i godziwymi środkami! To wszystko urzeczywistniane w ramach życia zakonnego franciszkańskiego, gdyż Franciszek jest po Maryi wzorem człowieka, który w Bogu ma swoje wszystko. św. Maksymilian był doskonale franciszkaninem, nie tylko pod tym względem, ale też przez swą miłość powszechną do wszystkich i do wszystkiego.

Jakie pierwsze doświadczenia wewnętrzne naszej wspólnoty? Młodzież dzisiejsza nie jest przygotowana, "z punktu widzenia ludzkiego", do życia ofiary i powagi, dlatego trzeba jej najpierw dać formację ludzką, naturalną, zanim się ją wprowadzi na drogę w pełni nadprzyrodzoną. Formacja do życia zakonnego wymaga dziś długiego czasu.

A doświadczenia zewnętrzne? Prowadzimy apostolstwo w różnych miastach włoskich, w szpitalach i więzieniach, w sanktuariach maryjnych, czasem przedsiębierzemy jakąś misję na zewnątrz, jak w Korei Płd. i na Filipinach, czy teraz tu w Polsce. Życie jest krótkie - dusze mają głód Chrystusa - trzeba oddać się sprawie odważnie i z poświęceniem.

Jakie perspektywy widzi Siostra dla MI w Kościele dzisiejszym?

Gdy chodzi o przyszłość bezpośrednią, to perspektywy według mnie są "szare", ponieważ ruch ten wymaga wyboru - i w konsekwencji sposobu życia - radykalnie nadprzyrodzonego, podczas gdy człowiek dzisiejszy, zaplątany w konsumizm i hedonizm, nawet teologiczny i intelektualny, nie ma do tego ochoty. Zdaje mi się, że wielkim niebezpieczeństwem dla prawowierności jest dziś dostosowywanie się raczej do tego, co jest modne, niż do tego, co jest prawdziwe.

Perspektywy dla MI, dla jej ducha, na nieco dalszą przyszłość są, jak sądzę, dobre, gdyż człowiek doszedłszy na skraj swoich wychyleń, wraca zazwyczaj do siebie. Niewątpliwie, Maryja czeka na nas i przyciągnie nas do swego Serca.

Szansą dla MI jest obecny Pontyfikat. Mniejsza o to, czy Ojciec Święty toruje drogę, czy idzie drogą o. Kolbego. Obaj niewątpliwie jednako czują i działają, a to pochodzi od Ducha (za wyraźnym pośrednictwem czy bez takiego pośrednictwa świadectw czytanych czy przyswojonych). Możemy powiedzieć, że faktycznie Papież wyraża ten sam styl życia maryjnego, jaki o. Kolbe chciał widzieć u swoich.

Dziękuję Siostrze za przypomnienie nam ideału św. Maksymiliana i życzę, aby jej zgromadzenie za łaską Niepokalanej rozwinęło się i przyjęło szybko w całym świecie.

Grafika do art. Otrzymałam powołanie...

[Fot. s. 103]