Organizacje paramasońskie

Zagrożenia duchowe

Obrodziły nam ostatnio w Polsce organizacje o masońskim rodowodzie. Oto kilka sygnałów, które trafiły do środków masowego przekazu.

Rotarianie

17 stycznia 1990 r. oglądaliśmy w II programie TVP relację z zainstalowania się w Polsce "pierwszego po wojnie" klubu "Rotary". Odbyło się to z wielką fetą 27 XI 1989 na Zamku Warszawskim, z udziałem 400 gości z kraju i z zagranicy. Z tej okazji przyznano nagrodę im. Paula Harrisa (założyciela w 1905 r. klubów Rotary) premierowi Tadeuszowi Mazowieckiemu. Liczny udział znanych osób z naszego życia politycznego (A. Gieysztor, B. Geremek, Z. Kuratowska) i miejsce spotkania świadczyło o randze wydarzenia. Pisała o tym cała prasa. Najwięcej szczegółów zawierał jednak program TV

Z programu tego dowiedzieliśmy się, że rotarianie to organizacja zajmującą się dobroczynnością i wzajemnym wspieraniem się członków. Każdy rotarianin może, będąc w dowolnym mieście, zgłosić się do lokalnego klubu Rotary i zostanie życzliwie przyjęty, ułatwione mu będą kontakty w interesach poprzez braci rotarian itd.

Do klubów Rotary nie można się zapisać, można być tylko zaproszonym. O kooptacji decyduje klub. By powstało nowe koło, musi mieć sponsora, który nada statut. Dla koła warszawskiego taką rolę pełnią rotarianie ze Szwecji. O ile można się było zorientować, na razie do warszawskiego koła należą ludzie przyjęci już do rotarian wcześniej, gdzieś za granicą. Należy się spodziewać, że klub ten będzie pączkował i rozszerzy działalność na cały kraj.

E. Osmańczyk twierdzi, że rotarianie działają w "formach zapożyczonych od masonerii" (Encyklopedia Spraw Międzynarodowych i ONZ). L. Hass, autor serii monografii o wolnomularstwie, zalicza kluby Rotary do organizacji paramasońskich (Ambicje, rachuby, rzeczywistość - wolnomularstwo w Europie Środkowo-Wschodniej 1905-1928, 1984). Twierdzi, że mają one charakter "ponadnarodowy i ponad wyznaniowy, wolny od obrzędowości i stopni wtajemniczenia". Powiązania masońskie widzi w fakcie, że czołowi działacze klubów Rotary to wolnomularze, i w tym, że jest wiele organizacyjnych powiązań. Oczywiście nie o to tylko chodzi. Ideologia ruchu "ponadnarodowa i ponadwyznaniowa" bliska jest masońskiej i niebezpieczna dla katolików, bo szerzy indyferentyzm religijny.

Oznaką, noszoną w klapie, jest zębate kółko.

Lwy

Jak podał "Tygodnik Gdański «Solidarność»" nr 4/24/ z 28 I 1990, w Polsce, zaczynając wiosną 1989 r. w Jastarni na półwyspie helskim, zainstalowały się Lions Clubs International (Lwie Kluby Międzynarodowe). Do końca 1989 r. było już ich siedem: dwa w Warszawie, jeden w Poznaniu, jeden w Kielcach, dwa w Gdańsku oraz ten w Jastarni. Kluby te "rozmnażają się przez pączkowanie - klub istniejący sprawuje patronat nad tworzącym się". Polskie kluby inicjowane były ze Szwecji i z RFN. Na zebraniu organizacyjnym w Sopocie byli "profesorowie, docenci, lekarze, właściciele firm, dziennikarze, nawet poseł na Sejm Rzeczypospolitej". Sami mężczyźni. "Dobierając się uprzednio i zwołując na ten dzień kierowano się określonymi kryteriami... regularni tzw. selekcji pozytywnej... Do Lions nie można się zapisać. Ktoś musi kandydata upatrzyć i zaproponować członkom, najpierw bez jego wiedzy". "Lew z dowolnego kraju może liczyć na braterskie uczucia lwów w kraju, który odwiedza". Członkowie noszą maleńką (wielkości ziarna pieprzu) oznakę z literą L między dwoma profilami lwów. L oznacza "law-liberty-labour-loyalty-love-life, czyli prawo, wolność, praca, lojalność, miłość i życie".

Kandydata na członka, jak w masonerii, wprowadza się z przepaską na oczach. Musi zaprzysiąc, jak w masonerii, wzniosłe hasła [269]uczciwości, obowiązkowości wobec narodu, państwa i społeczności lokalnej, wspomagania bliźnich itd. Zawołaniem klubów jest "Służymy" - choć nie bardzo wiadomo komu.

Podobieństwo do rotarian jest aż nadto oczywiste. Cele mglisto zarysowane. Magnesem jest zapewnienie ekskluzywnego wsparcia na skalę międzynarodową.

YMCA

Jak podaje "Dziennik Bałtycki" nr 5 z 6-7 I 1990 "YMCA wznowiła działalność" po przeszło 40 latach. Jest to "Związek Męskiej Młodzieży Chrześcijańskiej" 3 stycznia [1990] r. został zarejestrowany w Warszawie. Na czele stoi znany onkolog prof. Tadeusz Koszarowski. Wśród członków założycieli są Janusz Cegiella, Szymon Kobyliński, Eryk Lipiński, Stanisław Podemski. Jako cel YMCA "stawia sobie kształtowanie właściwych postaw młodych ludzi, otwartych na świat, o szerokich horyzontach myślowych".

Leon Chajn (Wolnomularstwo II Rzeczypospolitej, 1975) pisze, że zakon wolnomularski "za ważny teren swej działalności uznał pracę w YMCA". Przed II Wojną Światową na czele YMCA w Polsce stali tak wybitni wolnomularze, jak Rafał Radziwiłłowicz, Marian Ponikiewski i Tadeusz Dybowski. L. Hass (Zasady w godzinie próby. Wolnomularstwo w Europie Środkowo-Wschodniej 1929-1941, 1987) dodaje jeszcze nazwiska czołowych działaczy YMCA: Franciszek Kryształowicz, Stanisław Węglewski, Seweryn Ludkiewicz, Karol Sztejnbok, Stefan Hubicki, Stanisław Makowiecki i Edward Witting - wszystko wolnomularze. Podobnie było w skali światowej. Hass zalicza YMCA do organizacji paramasońskich.

W roku 1920 Święte Oficjum ogłosiło list (5 XI 1920) z ostrzeżeniem, że YMCA należy do organizacji trudniących się dobroczynnością i wychowaniem młodzieży, ale "ponad Kościołem i poza jakimkolwiek wyznaniem religijnym". W rezultacie członkowie popadają w "indyferentyzm religijny, powagą Kościoła wielokrotnie potępiony".

To ostrzeżenie Kościoła przed YMCA nigdy nie zostało odwołane.

Polskie Stowarzyszenie Wolnomyślicieli im. Kazimierza Łyszczyńskiego

Jak podał "Sztandar Młodych" (nr 46 z 6 III 1990) w końcu lutego powstało w Warszawie Stowarzyszenie o powyższej nazwie. Zrzesza ono wolnomyślicieli, ateistów, chrześcijan, wyznawców innych religii oraz "osoby, które czują się zagrożone przez wojujący klerykalizm katolicki". Mają popierać rozwój życia umysłowego wolnego od ograniczeń dogmatycznych i doktrynalnych.

Tyle z komunikatu prasowego. W sposób oczywisty chodzi o tolerancję wobec wszystkich religii z wyjątkiem katolickiej, a w gruncie rzeczy o indyferentyzm i ateizm. Wpływ duchowości masońskiej jest tu oczywisty.

Dla wyjaśnienia podaję, że Łyszczyński to autor traktatu O nieistnieniu Boga (De non existentia Dei), ścięty za ateizm w Warszawie w roku 1689. "Męczennik" ateizmu.

***

Jak podaje "Trybuna" (nr 6 z 19 II 1990) w czasie debaty Senatu w dniu 16 II 1990 Jan Józef Lipski powiedział: "Mówi się tu o tym, że krzyż z korony zdjęli masoni i socjaliści, a jednocześnie mamy zdecydować, by święto narodowe przypadło na dzień uchwalenia Konstytucji 3 Maja, choć każdy, kto uczył się historii, wie, iż była ona tworzona właśnie w masońskich lożach". Senat zatwierdził godło bez krzyża i propozycję, by 3 maja było świętem państwowym.

Można by zapytać, czy rzeczywiście aktywizują się też w Polsce loże masońskie. Trudno coś pewnego powiedzieć. Zainteresowani dbać będą, by nic się do prasy nie przedarło. Jednak powyżej naszkicowana aktywizacja organizacji paramasońskich wskazuje na to, że rola masonerii w Polsce rośnie.

Niewątpliwym tego przejawem jest wizyta w Polsce Didier Sniadacha, wysłannika loży Wielkiego Wschodu z Francji. Powiedział on redaktorowi Olgierdowi Budrewiczowi z "Życia Warszawy" (12-13 V 1990, nr 109): "Po latach banicji wracamy tutaj z naszymi ideami... Będę przyjeżdżał do Polski, dopóki nie spełnię mojej misji". Potwierdził, że celem jego wizyty jest założyć pierwszą lożę w Warszawie.

W sumie jest się czego obawiać. Wielu naiwnych, pragnących związków z Zachodem, popaść może w zależność od tych różnych organizacji. Znajdą się pod wpływem masońskiej ideologii wiodącej do religijnego indyferentyzmu.

Miejmy się na baczności.