Do zakonnic klauzurowych (Warszawa, 8 VI)
Wybrałyście miłość jako ideał
[...] Wybrałyście Chrystusa jako jedynego Oblubieńca, świadome tej właśnie Jego miłości aż do końca. Co więcej: wybrałyście taką miłość jako ideał, jako cel Waszego klauzurowego powołania. Wy też chcecie, za wzorem Chrystusa, "umiłować do końca". Ludzie, Wasi bracia i siostry, wiedzą o tym. Jakże często przychodzą do Was prosić o modlitwę, przychodzą także po słowa otuchy, po światło, które płynie z Waszego milczenia w Bogu. Trudno także nie wspomnieć tu i o tym, że kiedy zjawiła się potrzeba - jak choćby w latach okupacji, zwłaszcza Powstania Warszawskiego - siostry klasztorów klauzurowych okazały się gotowe do służby braciom (rannym, bez dachu nad głową, ściganym) oraz do ofiary, która - jak się wydaje - została przez Boga przyjęta. Mam na myśli w szczególności dzieje warszawskiego klasztoru Sióstr Sakramentek na Nowym Mieście i wielu innych. W ten sposób "umiłowały do końca" [...].
Poprzez Eucharystię odnajdujecie się zawsze na co dzień w samym "sercu" Waszego powołania. I odnajdujecie się w "sercu" Kościoła, jak to napisała święta Karmelitanka z Lisieux. Serce Kościoła bije bowiem rytmem eucharystycznym. Jest to właśnie rytm tej miłości, którą Chrystus umiłowawszy swoich... do końca ich umiłował. I dlatego miłość ta trwa, podejmowana przez wiele, wiele ludzkich serc. Podejmowana w sposób szczególny przez Wasze serca, Drogie Siostry. [...]
Do świata nauki (Lublin, KUL, 9 VI)
Służcie prawdzie w miłości
[...] Kiedy przemawiam do Was, Czcigodni Państwo, mam przed oczyma duszy wszystkie te środowiska, te wspólnoty, w których służba poznaniu - czyli służba Prawdzie - staje się podstawą kształtowania człowieka. Wiemy, że był Ktoś, kto powiedział: Poznacie prawdę, a prawda uczyni was wolnymi (por. J 8,32). W okresie Kongresu Eucharystycznego w Polsce, którego jestem gościem i uczestnikiem, te słowa Chrystusa odżywają ze szczególną mocą właśnie tu, w auli uniwersyteckiej, w kontekście spotkania z polskim światem nauki.
Odżywają, a zarazem znajdują swe naturalne dopełnienie w słowach Apostoła Pawła:
Prawdę czyńcie w miłości (por. Ef 4,15). Służąc prawdzie z miłości do prawdy i do tych, którym ją przekazujemy, budujemy wspólnotę ludzi wolnych w prawdzie, tworzymy wspólnotę ludzi zjednoczonych miłością do prawdy i miłością wzajemną w prawdzie, wspólnotę ludzi, dla których miłość prawdy stanowi zasadę jednoczącej ich więzi. [...]
Do duchowieństwa i zakonów (Tarnów, 10 VI)
Trzeba duszę dać
[...] Eucharystia nie tylko świadczy o tym, który nas umiłował aż do końca. Eucharystia do takiej miłości wychowuje.
Trzeba duszę dać - jak zwykł był powtarzać Konstanty Michalski [...].
Ludzie czekają wszędzie na kapłańskie świadectwo tej służby. Nie tylko na obszarach - wciąż jeszcze rozległych - parafii wiejskich, rolniczych. Ale na tych - coraz liczniejszych obszarach - polskich miast, osiedli pracowniczych, skupisk inteligenckich wszędzie.
Przychodzą do was, do polskich kapłanów, zakonników i zakonnic ludzie, wielu ludzi, niektórzy z bardzo daleka. Przychodzą jakby z innego, aniżeli ten, z którym spotykacie się na co dzień, świata; ze świata, który zdaje się żyć bez Boga; przychodzą tacy, którzy dawno opuścili Dom Ojca. Być może, że ich pojęcia o Bogu, o wierze, o Kościele, o kapłanach i o zakonach nie zawsze są dojrzałe; być może, że sarni nawet nie zawsze potrafią jasno powiedzieć, dlaczego przyszli. Przychodzą do Was ludzie udręczeni, poniżeni, zagrożeni w swoim człowieczeństwie. Szukają świadków przemienienia. Niech ich znajdują w was. Niech nigdy ten, kto szuka świadka przemienienia, nie trafi na obojętność czy nieufność. Lepiej zaufać temu, kto może na zaufanie nie zasłużył, aniżeli odtrącić jednego, kto owej ufności jest spragniony i godny. [...]
Do rolników (Tarnów, 10 VI)
Żeby chleba nie brakowało nikomu
[...] Jako gość i uczestnik Drugiego Krajowego Kongresu Eucharystycznego w Polsce przychodzę, by razem z moimi Rodakami modlić się w Tarnowie: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. Nie przybywam jako znawca rolnictwa i nie przynoszę w tej dziedzinie żadnych rozwiązań. Pragnę się znaleźć niejako na śladach duszpasterstwa polskiej wsi, polskiego rolnika. Dzielić Wasze troski i niepokoje. Przypomnieć i potwierdzić stosunek Kościoła do Was.
Wszyscy są zgodni na całym świecie, że brak chleba - tam, gdzie zachodzi - jest skandalem. Wszyscy na naszej ziemi są zgodni, że nie powinno, nie może brakować na niej chleba.
Równocześnie wiadomo, że polska wieś współczesna, w wyniku dramatycznych doświadczeń, jakie stały się jej udziałem, przeżywa wieloraki kryzys gospodarczy i moralny.
Jakżeż łatwo byłoby wymienić błędy popełniane w przeszłości i te, które wciąż trwają i świadczą o niedowartościowaniu rolnictwa, które stało się terenem nie przemyślanych eksperymentów, braku zaufania, a nawet dyskryminacji.
A rolnicy to przecież nie tylko ci, którzy karmią, ale także ci, którzy stanowią element stałości i trwania. Jakże tu, w Tarnowie, nie zacytować wielkiego przywódcy polskiego ludu i męża stanu, Wincentego Witosa, syna tej ziemi. Pisał on:
Któż siłę państwa i niezawodną nigdy ostoję ma stanowić?! Dla mnie odpowiedź narzucała się sama: Świadomi, niezależni, zadowoleni chłopi polscy, gdyż tacy są gotowi oddać zdrowie i życie za każdą skibę ojczystej ziemi, a cóż dopiero w obronie całości Ojczyzny. Trzeba jednak nie tylko starać się na chłopach tych oprzeć przyszłość, ale ich wierność i przywiązanie do państwa za wszelką cenę zdobyć, a gdy się zdobędzie, na zawsze utrzymać i utrwalić.
Przytoczone słowa Wincentego Witosa wyznaczają nie tylko drogę polskim chłopom, ale również tym wszystkim, którzy są odpowiedzialni za organizację życia społeczno-gospodarczego polskiej wsi.
W takim też duchu, zgodnym z polską tradycją, zostały zawarte w ostatnich czasach Porozumienia Rzeszowsko-Ustrzyckie w sprawie... rolnictwa (z dnia 18 i 20 lutego 1981 roku), w których rolnicy próbowali znaleźć wspólnie z władzami rozwiązanie wielu bolesnych problemów. Wydaje się, że w obecnych czasach układy te nie tylko nie powinny być przemilczane - w każdym razie Papież nie może o tym milczeć, nawet gdyby nie był Polakiem, a tym bardziej papież Polak - wydaje się więc, że układy te powinny znaleźć swoją pełną realizację. [...]
Do seminarzystów (Szczecin, 11 VI)
Otwórzcie się na prawdę, jaką jest Chrystus
[...] Drodzy alumni diecezjalni i zakonni! Dokument soborowy określa Wasze zadania na etapie formacji, która jest przygotowaniem do sakramentu kapłaństwa. Do spełnienia tych zadań konieczne jest przejęcie się własnym powołaniem, tym - z niezbadanych wyroków Opatrzności - zaproszeniem na drogę kapłańskiego życia. Powołanie to zakłada niepodzielność serca. Idąc do kapłaństwa, odpowiadacie na zaproszenie Chrystusa, któremu towarzyszy łaska. Wielka łaska, łaska na miarę wyrzeczeń i na miarę posłannictwa. Opuszczacie wszystko, by pójść za Nim. W tym szczerym oddaniu samego siebie, kapłan może odnaleźć swoją osobową tożsamość, a zarazem swoje miejsce w Kościele i w społeczeństwie. Wezwanie do doskonalszego pójścia za Chrystusem wyraża się także w związku kapłaństwa z celibatem, czyli bezżennością dla królestwa Bożego. Chodzi zarazem o upodobnienie się do Chrystusa i zjednoczenie z Nim poprzez posłuszeństwo i właściwe waszemu powołaniu ubóstwo.
Każde pokolenie niesie w sobie specyficzne wartości, ale też napotyka wielorakie trudności. Wasze pokolenie często odczuwa lęk przed "zawierzeniem siebie". Zamyka się w sobie. Musicie to przełamywać, by mocą wiary i dynamizmu powołania zdobyć się na całkowite pójście za powołaniem, bez szukania "własnych zabezpieczeń", na służbę Chrystusowi w Jego Kościele... Wasze pokolenie odczuwa, może bardziej niż inne, głód prawdy, a zarazem trudności pełnego otwarcia się na prawdę, otwarcia się "w prawdzie", trudność "zaufania sile prawdy". Jakby czasem brakowało wystarczającej wiary w moc dobra, jaka jest w Was samych, w człowieku, w środowisku ludzkim, w moc dobra obecną w konkretnym środowisku seminaryjnym i kapłańskim i wspieraną skuteczną łaską powołania i sakramentu. Otwórzcie się na Prawdę, jaką jest Chrystus, by nieść Jego Prawdę i chrześcijańską nadzieję światu. [...]
Do małżonków (Szczecin, 11 VI)
Musicie Chrystusową Miłość uczynić swoją
[...] W dniach Kongresu wszyscy skupiamy się przy tych słowach, jakie ewangelista Jan, umiłowany uczeń Chrystusa, wypowiada w związku z ostatnią wieczerzą: umiłowawszy swoich... do końca ich umiłował (J 13,1). Słowa te tłumaczą równocześnie tajemnicę Chrystusowej Paschy i sakramentalną rzeczywistość Eucharystii: do końca umiłował.
A małżonkowie, klęcząc przed ołtarzem w dniu ślubu, mówią: nie opuszczę cię aż do śmierci. Tak mówi mąż do żony i żona do męża. Tak mówią razem wobec majestatu Boga żywego. Wobec Chrystusa.
Czyż te słowa nie współbrzmią głęboko z tamtymi: do końca umiłował?
Z pewnością, drodzy bracia i siostry, zachodzi tutaj głęboka zbieżność i jednorodność. Sakrament Małżeństwa wyrasta z eucharystycznego korzenia. Wyrasta z Eucharystii i do niej prowadzi. Ludzka miłość aż do śmierci musi się głęboko zapatrzeć w tę miłość, jaką Chrystus do końca umiłował. Musi tę Chrystusową miłość - poniekąd - uczynić swoją, ażeby sprostać treściom małżeńskiej przysięgi: ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci [...].
Małżeństwo - to wspólnota życia. To dom.
To praca. To troska o dzieci. To także wspólna radość i rozrywka. Czyż Apostoł nie zaleca, abyśmy napominali samych siebie także przez pieśni pełne ducha, śpiewając Bogu w naszych sercach? (por. Kol 3,16) [...].
Do służby zdrowia (Gdańsk, 12 VI)
Traktujcie swój zawód jako powołanie
[...] Wydarzenie ewangeliczne [uzdrowienie paralityka, Mt 8,6-7] w sposób szczególny odnosi się do was wszystkich, którzy swój zawód, swe powołanie życiowe, związaliście z ludzkim cierpieniem. Do was lekarzy. Do was, farmaceuci. Do was, pielęgniarki, laborantki, rehabilitantki. Do was - wszyscy, o których mówi nazwa "służba zdrowia".
Wy przede wszystkim, drodzy bracia i siostry, winniście mieć przed oczyma Chrystusa wezwanego do sparaliżowanego sługi setnika - Chrystusa, który mówi: przyjdę. To również i wasza odpowiedź: przyjdę... uczynię, co będę mógł, dla twojego zdrowia...
Kiedy tak mówię, mam przed oczyma tu obecnych: lekarzy, pielęgniarki, wszystkich przedstawicieli służby zdrowia. Równocześnie wszystkich waszych kolegów i koleżanki na całej polskiej ziemi. Mam przed oczyma instytucje, które służą zdrowiu ludzkiemu: przychodnie lekarskie czy stomatologiczne, szpitale, kliniki, instytuty, uzdrowiska, sanatoria, domy opieki. [...]
Trzeba podtrzymywać za wszelką cenę piękną polską tradycję: działalność lekarza czy pielęgniarki traktowana nie tylko jako zawód, ale także - a może przede wszystkim - jako powołanie. Opieka nad ludźmi niesprawnymi, starymi, opieka nad ludźmi chorymi psychicznie - te dziedziny są bardziej niż jakakolwiek dziedzina życia społecznego miernikiem kultury społeczeństwa i państwa. [...]
Do chorych (Gdańsk, 12 VI)
I wy wezwani, by miłować "do końca".
[...] Cierpienie ludzkie zawsze jest tajemnicą. Bardzo trudno człowiekowi samemu przedzierać się przez jego mroki. Na horyzoncie naszej wiary pozostaje ten jeden punkt odniesienia: Krzyż Chrystusa - zenit ludzkiego cierpienia i to cierpienia kogoś najniewinniejszego, Baranka bez skazy.
Pamiętajcie, że Chrystus do końca nas umiłował (por. J 13,1) przez Krzyż, a miłość ta trwa w Eucharystii.
Pamiętajcie! To niech będzie waszą mocą w słabości. Wy także jesteście wezwani, aby miłować do końca. [...]
Do robotników (Gdańsk, 12 VI)
Przywrócić pracy pełny wymiar osobowy i społeczny
[...] Praca nie może być traktowana - nigdy i nigdzie - jako towar, bo człowiek nie może dla człowieka być towarem, ale musi być podmiotem. W pracę wchodzi on poprzez całe swoje człowieczeństwo i całą swą podmiotowość. Praca otwiera w życiu społecznym cały wymiar podmiotowości człowieka, a także podmiotowości społeczeństwa, złożonego z ludzi pracujących. Trzeba zatem widzieć wszystkie prawa człowieka w związku z jego pracą i wszystkim czynić zadość.
Za pracę ludzką trzeba zapłacić i równocześnie: na pracę człowieka nie sposób odpowiedzieć samą zapłatą. Przecież - jako osoba - jest on nie tylko "wykonawcą", lecz jest współtwórcą dzieła, które powstaje na warsztacie pracy. Ma zatem prawo do stanowienia również o tym warsztacie. Ma prawo do pracowniczej samorządności - czego wyrazem są między innymi związki zawodowe: "niezależne i samorządne", jak podkreślono właśnie tu w Gdańsku.
Jeden drugiego brzemiona noście - to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność - to znaczy: jeden i drugi, a sko[244]ro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni - przeciw drugim. I nigdy "brzemię" dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. [...]
Do kobiet (Łódź, 13 VI)
Uczcie się od Maryi
Pamiętajcie, że poprzez dzieje ludzi i narodów Bóg pisze równocześnie dzieje zbawienia człowieka. I w tym swoim zbawczym planie powołał od początku na ziemię "Niewiastę". Ona też - jako Matka Odkupiciela przyświeca całemu ludowi Bożemu w pielgrzymowaniu przez wiarę, nadzieję i miłość do ostatecznych przeznaczeń człowieka w Bogu samym.
Patrzcie na tę "Niewiastę"! Uczcie się od Niej, od Maryi, prawdy o Waszej godności, o Waszym powołaniu. Tak wiele od każdej z Was zależy w życiu człowieka, rodziny, narodu.
Na szlaku Kongresu Eucharystycznego w Polsce modlę się dzisiaj za każdą z Was. A równocześnie proszę Bogarodzicę, ażeby nie zabrakło w życiu polskim tego, co słusznie nazywa się "geniuszem kobiecym", tego, co każda z Was, każda kobieta, dzięki obdarowaniu przez Stwórcę i Odkupiciela, może i powinna wnieść do wspólnego dobra i wspólnego dziedzictwa wszystkich Polaków.
Do świata kultury i sztuki (Warszawa, 14 VI)
Waszym powołaniem jest piękno
Słyszy się, że w ostatnich latach ludzie kultury, twórcy i artyści w Polsce odnaleźli w stopniu przedtem nie znanym łączność z Kościołem.
Ogromnie się z tego cieszę. Dziękuję za to Duchowi Świętemu i Matce pięknej miłości. Zjawisko to daje o sobie znać na różne sposoby. Wystarczy wspomnieć choćby te Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej, które coraz szerzej idą w Polskę, potwierdzając to, co świadczy o naszej tożsamości, o duchowych dziejach Narodu. [...]
Trzeba bardzo się starać o to, ażeby ta odnaleziona przez tylu ludzi kultury w Polsce - łączność z tajemnicą paschalną Chrystusa owocowała wedle proroczych zaiste słów Norwida:
Piękno na to jest, by zachwycało do pracy praca, by się zmartwychwstało [...].
Do Episkopatu Polski (Warszawa, 14 VI)
Biskupi wobec wyzwania materializmu
[...] Niełatwa jest ta polska ziemia, nasza Ojczyzna. Można powiedzieć, że na przestrzeni swoich tysiącletnich dziejów nie przestawała być ziemią wielorakiego wyzwania.
To wyzwanie - w pewnych okresach przynosiło jej wielkość i sławę. W innych - łączyło się z cierpieniem, co więcej: z zagrożeniem, czasami wręcz śmiertelnym. Wiadomo, że przez blisko sto dwadzieścia pięć lat imię Polski nie tylko nie widniało na politycznej mapie Europy, ale próbowano wykorzenić samą polskość z serc i z języka jej synów i córek. [...]
Wiek dwudziesty stał się w dziejach Kościoła również (a może zwłaszcza) na ziemi polskiej - czasem nowego wyzwania.
Po tysiącu lat chrześcijaństwo w Polsce musiało podjąć to wyzwanie, jakie zawiera się w ideologii dialektycznego materializmu, gdzie wszelka religia zostaje zakwalifikowana jako czynnik alienujący człowieka. [...]
Episkopat Polski, jak każdy na świecie Biskup i Episkopat, powołany jest nade wszystko do głoszenia Ewangelii - wciąż tej samej i wciąż na nowo. Ewangelia jest Bożym Słowem prawdy o zbawieniu każdego człowieka, o jego radykalnym wyzwoleniu, jak to przypomniały w ostatnich czasach dwie Instrukcje ogłoszone przez Kongregację Nauki i Wiary.
W tym ewangelicznym świetle nabierają także właściwego wyrazu poszczególne prawdy porządku społeczno-etycznego: prawdy o człowieku i jego prawach. Prawdy o życiu społecznym, o prawach narodu. [...]
Wszystkie te sprawy nie mogą schodzić z pola uwagi Kościoła, a w szczególności jego Pasterzy.



