Ostatnio w naszej Prowincji Matki Bożej Niepokalanej zmarli dwaj bardziej znani na terenie Polski kapłani: o Grzegorz Kozieł i o. Bruno Pawłowicz.
Pierwszy zakończył życie ziemskie, po dłuższej chorobie, w dniu 17 września w Niepokalanowie w wieku lat 75, na pół roku przed złotym jubileuszem kapłańskim. Pracę kapłańską zaczynał w Wilnie, gdzie w 1942 r. został uwięziony przez Niemców i osadzony na dwa lata w obozie koncentracyjnym w Saltupis. Od 1946 do 1954 r. wychowywał, jako magister, kleryków franciszkańskich. Był gwardianem w Gdańsku, Kaliszu i Radziejowie, ale najbardziej związał się z Niepokalanowem. Zasłynął jako misjonarz ludowy, prowadząc co roku dziesiątki misji i rekolekcji, również dla sióstr zakonnych. Udzielał się też jako kaznodzieja Polonii amerykańskiej (dwukrotnie bawił w USA) i australijskiej. Kochał swój Zakon i ideał św. Maksymiliana, który krzewił gorliwie. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Zbigniew Kraszewski, sufragan warszawski.
O Bruno Pawłowicz, przełożony klasztoru franciszkańskiego w Lublinie, zginął 13 października u wrót Warszawy w wypadku samochodowym, w 20. roku kapłaństwa i w 45. roku życia. Ceniony był w całej Polsce jako "Ojciec Bruno od Ociemniałych", całkowicie oddany pracy wśród ociemniałych i ludzi wymagających specjalnej opieki. Od roku 1980 należał do Komisji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Dobroczynności jako krajowy duszpasterz niewidomych. Najbardziej był związany z Zakładem dla Ociemniałych w Laskach pod Warszawą. "Dla ludzi nie widzących słońca był jak mówiono - ciepłem i samym słońcem". W 1985 r. przewodniczył pielgrzymce Zakładu w Laskach do Lourdes i Fatimy. Mszę św. pogrzebową celebrowało w kościele franciszkańskim w Warszawie, pod przewodem bp. Z. Kraszewskiego, ponad 100 kapłanów, przy licznym udziale niewidomych i delegatów Polskiego Związku Niewidomych przybyłych z całej Polski. Ciało o. Brunona zostało pochowane na Powązkach.
W Niepokalanowie zmarli też niedawno dwaj bracia zakonni: br. Firmin Załuska i br. Jan Frycz, którzy przez 50 lat służyli Niepokalanej w naszym k[l]asztorze, spełniając bez rozgłosu a gorliwie swoje obowiązki.


