Czytelnicy nasi w dalszym ciągu otrzymują "Rycerza Niepokalanej" w zmniejszonej objętości (24 strony zamiast 32), gdyż sytuacja w zakresie przydziału papieru nie uległa zmianie. Serdecznie przepraszamy i prosimy o, pamięć w modlitwach.
Wśród wielu cnót, jakimi powinien wyróżniać się rycerz, jest jedna jakby zrośnięta z pojęciem rycerstwa: męstwo. To ono pozwala nam wypełniać obowiązki, mimo napotykanych trudności i niebezpieczeństw, nawet z narażeniem się na utratę życia, gdy chodzi o sprawy szczególnie ważne. Do takich właśnie obowiązków należy wyznawanie wiary, jej obrona i życie według jej zasad. Wiemy, że łatwo sformułować definicję męstwa, bardzo trudno je posiąść. Wymaga ono wielkich i wyjątkowych mocy. W stopniu heroicznym posiadł je św. Maksymilian Kolbe. Oto epizod z jego życia, może nie wszystkim znany, epizod z więzienia na Pawiaku. Przytaczam go w relacji Edwarda Gniadka, który był naocznym świadkiem tego zdarzenia:
"Po paru dniach wspólnego pobytu z o. Kolbem wpadł do naszej celi strażnik więzienny, gestapowiec (...). Widok o. Kolbego w habicie wywołał u gestapowca gniew (...). Bezbożnik podszedł do o. Kolbego i wskazując palcem na krzyżyk przy koronce, zapytał:
- Ty wierzysz w to?
- Tak, wierzę - odpowiedział spokojnie zakonnik.
Niedowiarek wymierzył o. Kolbemu silny policzek. Następnie gestapowiec szarpnął ponownie za krzyż o. Kolbego i powtarzał swoje pytania: Czy wierzysz? Po każdej twierdzącej odpowiedzi o. Kolbego, że wierzy, esesman był coraz bardziej wzburzony (nie wiem, czy spokojem, czy stanowczością o. Kolbego) i powtarzał uderzenia w twarz. Widząc zaś, że o. Kolbe jest niewzruszony, z gniewem opuścił celę, trzaskając za sobą drzwiami.
O. Kolbe podczas zajścia był opanowany. Nie zauważyłem w nim najmniejszego zdenerwowania (...), chodził po izbie i modlił się. Na twarzy jego było widać czerwone plamy od uderzeń".
Wiemy, że to był początek jego męczeństwa, że następne akty rozegrały się w obozie koncentracyjnym, a ostatni w bunkrze głodowym. Wszystko zniósł mężnie ten niezłomny rycerz Niepokalanej. Skąd miał tyle mocy? Z wiary w Boga, z miłości do Jezusa Chrystusa i Jego Matki, z nadziei w ostateczne zwycięstwo. Tej mocy potrzeba nam wszystkim.
Musicie być mocni, Drodzy Bracia i Siostry! - przypomniał nam Piotr naszych czasów 22 czerwca 1983 roku na Błoniach w Krakowie. - Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej Wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. • Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie pozwala zasmucać Ducha Świętego. Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć, która "wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma" tej miłości, która nigdy nie ustaje. Tą wiarą, nadzieją i miłością byli mocni Maksymilian i Ratai, Urszula i Albert - dzieci tego narodu. Oni też temu narodowi są dani jako znaki zwycięstwa. Naród bowiem, jako szczególna wspólnota ludzi, jest również wezwany do zwycięstwa: do zwycięstwa mocą wiary, nadziei i miłości: do zwycięstwa mocą prawdy, wolności i sprawiedliwości.
Rycerki i Rycerze, popatrzmy sobie w oczy i zapytajmy chociażby wzrokiem, czy nas byłoby stać na męstwo w decydującej chwili. I pamiętajmy, że służymy pod sztandarem Niepokalanej, która starła głowę węża, która jest jak "Obóz w szyku silny". Niech świadomość tego umacnia naszą wiarę i pomaga nam umacniać ją w innych.
