Od pięciu lat MI w Kenii

Wywiad z o. Gino Giacosa, misjonarzem Konsolaty.

- Ojciec Misjonarz jest wielkim czcicielem św. Maksymiliana Marii, jak mogłem się przekonać z korespondencji i ze spotkania w Rzymie. Jak Ojciec poznał naszego Świętego i co go doń tak przyciąga?

- Mój współbrat zakonny o. Witold Malej podał mój adres pewnej zakonnicy polskiej, która opiekuje się dziećmi. Te przysłały mi, gdzieś w roku 1978, znaczki pocztowe, a wraz z nimi obrazek św. Maksymiliana, wówczas jeszcze błogo[246]sławionego. Wiedziałem o nim tylko tyle, że oddał życie za drugiego. Napisałem do Centrali Narodowej MI w Rzymie, która wydała ten obrazek, i stamtąd otrzymałem życiorys o. Kolbego. Czytając zorientowałem się, że był on już wielkim świętym, zanim oddał życie za brata.

Postanowiłem szerzyć jego cześć w Kenii, gdzie pracuję jako misjonarz. Pomyślałem sobie: trzeba, żeby to światło oświecało, żeby ten płomień rozpalał. Jest tylu świętych, a wszyscy są godni podziwu, lecz św. Maksymilian ma coś osobliwego. Taki przykład posłuży do wzbudzenia i umocnienia powołań kapłańskich i zakonnych. Da też piękną odpowiedź tym, którzy pod wpływem propagandy protestanckiej pytają, dlaczego księża katoliccy nie żenią się: gdyby o. Kolbe miał rodzinę, nie oddałby życia za drugiego.

Często mówię w ten sposób o św. Maksymilianie. Na naszej misji filialnej w Kegoro wybudowałem kościół pod jego wezwaniem. Kiedy Papież bawił w Nairobi, stolicy Kenii, w maju 1980 r., znalazłszy się blisko niego zawołałem: "Ojcze Święty, ogłoś świętym bł. Maksymiliana!".

- Dlaczego Ojciec Misjonarz wprowadził Rycerstwo Niepokalanej (MI) do Kenii, gdzie mieliście już różne stowarzyszenia religijne?

- Nie znalem przedtem Rycerstwa Niepokalanej, nie wiedziałem nawet, co na obrazku św. Maksymiliana oznaczają litery MI. Ale przeczytawszy jego życiorys pomyślałem sobie (i z tą myślą zwierzyłem się swoim wiernym): Czy nie znajduję się w takiej sytuacji, jak św. Piotr w Cezarei przed nawróceniem setnika (por. Dz 10)? Pan Bóg nie powiedział mu wprost: idź i ochrzcij Korneliusza, ale posłużył się widzeniem. W moim przypadku tę rolę pośredniczącą spełnił wspomniany obrazek. Jeżeli Niepokalana - tak rozumowałem - zetknęła mnie z o. Kolbem, to po to, bym zajął się w Kenii jego dziełem.

Zacząłem od przestudiowania dwóch książek, które otrzymałem z Centrali Międzynarodowej MI: Rycerstwo Niepokalanej ks. J. F. Villepelee’go i Myśl maryjna o. Maksymiliana Kolbego o. J. Domańskiego. Przekonałem się o wartości MI. Następnie poprosiłem swego katechistę, Józefa Kamau, by mi z każdej placówki na naszej misji w Gatanga podał po dwa nazwiska bardziej aktywnych katolików. Zaprosiłem ich do siebie i wytłumaczyłem im, kim jest Niepokalana w planach Bożych i czym Jej Rycerstwo założone przez o. Kolbego. Mówiłem ze dwie godziny, a na końcu dodałem: Byłoby dobrze wprowadzić i tu MI. Idźcie, gromadźcie ludzi dobrej woli i wyjaśniajcie im wszystko. Pierwsze zapisy nastąpiły 14 sierpnia 1981 r., w święto bł. Maksymiliana i w 40-lecie jego śmierci, w jego kościele w Kegoro.

Tym, którzy mi mówili, że nie ma sensu wprowadzać MI na misji, gdzie istnieją różne dzieła Akcji Katolickiej, wyjaśniałem, że ruch św. Maksymiliana nie zrobi im jakiejś konkurencji, przeciwnie, przez całkowite oddanie się Niepokalanej, które jest czymś istotnym w MI, przyczyni się do doskonalszego uświęcenia i apostolskiego zdynamizowania ich członków. Bp Cezar Gatimu z naszej diecezji Nyeri dal ustne pozwolenie, a gdy z jego terenu wyodrębniono nową diecezję - Muranga, jej pierwszy ordynariusz Piotr Kairo wydał 8 sierpnia 1983 r. dekret erekcji.

- Jak Ojciec propaguje i organizuje MI, i jak wychowuje jej członków?

- Aby rozpowszechnić MI i ukształtować należycie wpisanych do tego ruchu, rozdaję następujące materiały, które sam przygotowałem i powielam: 1) 6-stronicowy referat pt. Rycerstwo Niepokalanej, w którym najpierw przedstawiam rolę Niepokalanej w Kościele; potem wyjaśniam, że Ona potrzebuje i pragnie naszej pomocy i że tę pomoc niesiemy Jej przez całkowite oddanie jako narzędzie; wskazuję na trzy pola naszej pracy: ja, własne środowisko i świat; w końcu przedstawiam środki do nawrócenia i uświęcenia, kładąc nacisk na modlitwę, pokutę i dobry przykład; 2) Akt poświęcenia się Niepokalanej wraz z komentarzem Założyciela MI; 3) synteza pracy Myśl maryjna o. M. Kolbego - dla animatorów. Nadto co miesiąc wysyłam do grup MI i do członków nie zrzeszonych list okólny, który czyta się na zebraniach miesięcznych.

Kto zgłasza się do Rycerstwa Niepokalanej, otrzymuje dyplomik i Cudowny Medalik. Gdy mam przyjąć większą grupę, organizuję uroczyste przyjęcie w kościele, najczęściej w czasie Mszy św. w obecności innych członków. Afrykanie lubią zrzeszać się w grupy zorganizowane. Zebrania odbywają się często, w niektórych miejscach nawet co tydzień. W każdej grupie jest animator, który troszczy się o urobienie duchowe członków utrzymując żywy kontakt z asystentem kościelnym. Trzy razy w roku mamy spotkania regionalne, mianowicie na Niepokalane Poczęcie, 1 maja i w połowie sierpnia.

[247]

- Jakie są wyniki tej pracy?

- Kiedy spotkałem Ojca na lotnisku w Nairobi, w roku 1981, gdy wracał z Zambii, miałem zaledwie 82 członków, właściwie kandydatów. Obecnie Rycerstwo Niepokalanej w Kenii liczy 3270 członków zarejestrowanych. Istnieje na 10 misjach w licznych grupach zorganizowanych, nadto z członkami nie zrzeszonymi w 11 innych misjach.

Choć najczęściej nie widzi się oczyma owoców pracy MI, są one na pewno. Wskazuje na to gorliwość wielu członków w szerzeniu tego ruchu. Pewna nauczycielka w odległej parafii Magori rozsprzedała 1 00 egzemplarzy broszurki św. Maksymilian, rycerz Niepokalanej, którą wydałem, i przyjęła tam 58 członków. Wiele dobrego czynią uczennice szkół średnich, również gdy po ukończeniu szkoły wrócą do swych miejscowości. Lidia Gikeri pociągnęła za sobą 28 koleżanek.

Imponujące są "spotkania świąteczne", jak nazywam zjazdy regionalne. 8 grudnia 1981 roku zebrało się w Gotarze rycerstwo z pięciu parafii w liczbie 250 osób: przed Mszą przyjąłem do M I 100 osób, a po Mszy odegrano sztukę sceniczną pt. Cudowny Medalik (o nawróceniu skazańca przez medalik Niepokalanej). Pamiętne są zloty 1-majowe w Gatandze: w roku 1982 -350 członków, w tym 82 nowych (wyświetliłem wtedy film o Fatimie), a w roku 1983 -400 członków, którzy wysłuchali trzech konferencji wygłoszonych przez animatorów i obejrzeli film o św. Bernadetcie. Na święto św. Maksymiliana w roku 1984 przybyło do Kegoro 300 rycerzy i rycerek Niepokalanej; po Mszy św. odegrano sztukę o św. Franciszku.

Zaprawdę Rycerstwo Niepokalanej to coś wspaniałego, ale pod warunkiem, że będzie się żyło oddaniem Niepokalanej. Wciąż podkreślam, że prawdziwe nabożeństwo maryjne ma ulepszać nasze życie i upodabniać nas do Pana Jezusa, by Matka Najświętsza mogła w nas rozpoznać rysy Jezusowe.

- Jakie są widoki dla MI na przyszłość? Ojciec Misjonarz jest już po siedemdziesiątce i raczej jest "żołnierzem samotnym", więc kto dopilnuje dzieła, gdy go zabraknie?

- MI to nie moja sprawa osobista, jak ktoś powiedział. Gdyby tak było, to już by dawno upadla. Tymczasem MI rozwija się, bo jest to dzieło Matki Bożej. Nie stanie mnie, zostaną moi współbracia, a niejeden z nich poświęca się dla sprawy. A najważniejsze, że niedawno przybyli do Kenii franciszkanie polscy, synowie duchowi św. Maksymiliana, i im zamyślam zlecić kierownictwo dzieła.

Uważam, że przed Rycerstwem Niepokalanej stoi wspaniała przyszłość. Po wizycie Ojca Świętego we Francji w roku 1980 przesiałem do naszych misjonarzy Konsolaty tekst przemówienia, które wygłosił w Kaplicy Cudownego Medalika, wraz z moim komentarzem. Napisałem: "Papież oświadczył: Chrystus żąda dziś od swego Kościoła wielkiego dzieła odnowy duchowej. A tuż przedtem powiedział: Przychodzę tu jak bł. Maksymilian Kolbe, który 50 lat temu szukał tu szczególnego wsparcia dla krzewienia MI i przedsięwzięcia cudownego dzieła odnowy duchowej pod Twoim (Maryjo) patronatem. Co to znaczy? Dla mnie logiczny jest wniosek: dla tego wielkiego dzieła odnowy duchowej, jakiego pragnie dziś Chrystus, MI jest ideałem".

Miałem szczęście być, wraz z dwoma animatorami MI z Kenii, na kanonizacji o. Maksymiliana w Rzymie. Po powrocie wystosowałem do kapłanów i zakonników diecezji Nyeri list okólny, w którym napisałem: "Jan Paweł II 10 października 1982 r. postawił na kandelabrze Kościoła świecę: Maksymiliana M. Kolbego, świętego i nauczyciela. Już jako kardynał określił go jako znak czasów, przez który Bóg mówi do nas i wskazuje nam drogę zbawienia, a teraz jako papież nazywa go patronem naszego trudnego stulecia. Jakże nie podążać za takim znakiem?".

- Co Ojciec Misjonarz chciałby przekazać czytelnikom "Rycerza" polskiego?

- Zwracam się do Was z apelem o pomoc, bo pragnę, aby Rycerstwo Niepokalanej przyjęło się w całej Kenii i by jego członkowie wytrwali w coraz głębszym poświęceniu się Niepokalanej i w ten sposób przyczynili się do chrystianizacji całego kraju. Najwięcej pomożecie mi modlitwą i pokutą. Módlcie się wiele, zwłaszcza odmawiajcie pobożnie różaniec. Pobożnie, to znaczy powoli i rozmyślając jego tajemnice. A pokuta polega przede wszystkim na tym, aby w sposób bardzo umiarkowany używać rzeczy tego świata i aby chętnie znosić przeciwności życia, choroby, zawody. Jezus zbawił świat przez krzyż, a Niepokalana współpracowała z Nim cierpiąc w sercu. Gdy będziemy się modlić i pokutować, wtedy Niepokalana, do której wstawia się też św. Maksymilian, otrzyma to wszystko od Boga.

Grafika do art. Od pięciu lat...

[Fot. s. 245]