Jeśli pani Kowalska gniewa się z panią Nowakową, nie składa jej wizyt. Kiedy ją wreszcie odwiedzi, sąsiadki będą wiedziały, że najprawdopodobniej następuje rozejm lub pojednanie.
Kiedy agencje podają, że minister spraw zagranicznych CHRL przeprowadza rozmowy w Moskwie, świat wie, że zacieśniają się stosunki między dwoma wielkimi krajami.
Wizyta Ojca Św. w Anglii oraz jego braterskie spotkanie z głową Kościoła anglikańskiego słusznie odczytujemy jako znak postępującej jedności między dwoma Kościołami.
Bardzo często przybycie do kogoś i przebywanie z nim świadczy o aprobacie tej osoby czy grupy społecznej.
W wydarzeniu Bożego Narodzenia Bóg złożył wizytę człowiekowi w jego domu, "nawiedził lud swój". Wszedł w materię. Przyjął postać embrionu. Rozwijał się w łonie kobiety i urodził, mimo że Żydzi uważali te sprawy za nieczyste. Przyjmował pokarm z piersi matki. Uczył się słówek i stawiania pierwszych kroków. Jadł, pił, bawił się, nosił dzban z wodą, rąbał drzewo, później je ociosywał i obrabiał, przebywał pośród chorych, kładł ręce na rany, nie stronił od towarzystwa, doświadczył cierpienia i śmierci.
Niektórzy mędrcy uważali materię za siedlisko zła. Wśród chrześcijan można również spotkać podobną postawę. Najostrzej wystąpiła ona w herezji manicheizmu w III wieku, odżyła w średniowieczu w sektach katarów i albigensów, a właściwie to nigdy całkowicie nie umarła.
"Przyjście Pana w ciele" uświęca ciało, Jego zejście w materię aprobuje materię, podjęcie pracy uświęca pracę, zanurzenie się w kulturę ubłogosławia kulturę.
W Chrystusie Panu Bóg wszedł głęboko i bardzo na serio w naszą kulturę: korzystał z narzędzi, wytwarzał meble czy narzędzia pracy, mełł jęczmień w żarnach, posługiwał się mową (po mistrzowsku), żył w określonej grupie społecznej, przynależał do narodu i małomiasteczkowego środowiska, podziwiał wspaniałość architektury jerozolimskiej świątyni, czytał księgi święte i mądrze je wykładał, potwierdzał i uzupełniał prawo moralne należące do samego serca ludzkiej kultury...
Nie wyklął materii, nie odtrącił cywilizacji, nie potępił kultury. Niczego prócz grzechu nie potępił. Nawet alkoholu nie przeklął. Na winie ustanowił Eucharystię. Był na weselu, a Jego apostołowie przyczynili się walnie do tego, że w Kanie zabrakło wina.
Przez "przyjście w ciele" i wejście w ludzką kulturę ubłogosławił materię, ciało, pracę, odpoczynek, zmęczenie, radość, ból, pogodę i burzę, narodziny i śmierć, zdrowie i chorobę, ludzi, zwierzęta, rośliny, niebo, ziemię i wodę, powietrze i ogień, wszelki wysiłek człowieka ku dobru, pięknu i prawdzie.
Modlitwa na uroczystość Świętej Rodziny przypomina Zbawicielowi: "uświęciłeś życie rodzinne". Możemy powiedzieć więcej: "uświęciłeś życie, po prostu życie". Wydarzenie wcielenia i życie Jezusa w naszym świecie otwierają nas na świat. Odważnie i po prostu wolno nam wchodzić w jego sprawy, poświęcać się tworzeniu, cieszyć się rozwojem techniki i dbać o jej ludzką twarz, korzystać z dobrodziejstw kultury i ją ewangelizować, kochać świat, w którym żyjemy i zbawiamy go z Jezusem.
Nie przeklinaj ani człowieka, ani zwierzęcia, ani żadnej rzeczy. Odkąd Syn Boży przyszedł na świat, nie godzi się go przeklinać.
