Wywiad redaktora "R[ycerza] N[iepokalanej]" z Założycielem, o. Augustynem Januszewiczem.
R.N.: Jak się zrodziło i dojrzewało powołanie misyjne Ojca? Kto skierował do Niepokalanowa?
A.J.: Pytanie to przywołuje mi na pamięć wiele wspomnień. Mój kontakt z Niepokalanowem zaczął się dość wcześnie, poprzez prenumeratę "Rycerza" w rodzinie. W czasie okupacji wielokrotnie wertowałem stare roczniki, jak również kalendarze tegoż "Rycerza". Po wojnie, skoro tylko doszła wiadomość o wznowieniu "Rycerza", zaraz zaprenumerowałem go osobiście. Wpisałem się do MI Przyczyniłem się do wpisania innych. Zainteresowanie wzrastało. Powołanie zakonne też jakoś zaczęło się budzić. Momentem decydującym było przeczytanie Skąpca Bożego. Ta lektura zetknęła mnie w sposób specjalny i pociągający z O. Maksymilianem. Zaczęła się żywsza korespondencja z Niepokalanowem.
W 1947 r. poprosiłem o przyjęcie do Niższego Seminarium. Otrzymałem odpowiedź odmowną, ponieważ nie miałem ukończonej szkoły podstawowej. W rok później, gdy już miałem w ręku świadectwo z siódmej klasy, poprosiłem ponownie o przyjęcie. I znów otrzymałem odpowiedź odmowną. Tym razem byłem już "za stary" - miałem 17 lat. Brat, który mi odpisał, poradził, aby zwrócić się do jakiegoś seminarium dla spóźnionych powołań; podał usłużnie bodaj dwa adresy. Łatwo powiedzieć, ale ja chciałem iść za O. Maksymilianem... Więc napisałem jeszcze raz. Mój list doszedł do Niepokalanowa w dniu 14 sierpnia 1948 r., w rocznicę śmierci męczeńskiej O. Maksymiliana. To zaważyło. Zostałem przyjęty w drodze wyjątku.
Kto mnie skierował? Po tym, co powiedziałem, chyba jest jasne...
R.N.: Geneza Niepokalanowa w Brazylii?
A.J.: Z inicjatywy naszej Prowincji zakonnej, a bardziej konkretnie z inicjatywy Prowincjała o. Mariusza Paczóskiego, została podjęta decyzja o rozpoczęciu pracy naszych zakonników w Brazylii. Mi 0 to być wotum wdzięczności Prowincji za beatyfikację O. Maksymiliana. Należałem do pierwszej grupy, która miała to zadanie podjąć. Wylądowałem w Brazylii w październiku 1974 r., moi współbracia w styczniu 1975 r. Ze względu na specyficzne warunki Kościoła brazylijskiego (notoryczny brak kapłanów) przyjęliśmy jako pierwsze nasze zadanie parafię w diecezji Uruacu, by służyć w duszpasterstwie bezpośrednim.
Wkrótce jednak rozpoczęliśmy starania o założenie czegoś, co miałoby być "Niepokalanowem" i charakteryzować naszą obecność w Brazylii. Sporo czasu zajęły starania o zdobycie odpowiedniego terenu. W końcu kupiliśmy dość obszerną parcelę w odległości ok. 40 km od stolicy Brasilia. Opatrznościowo pojawił się dobrodziej z Rio de Janeiro, który spłacił połowę należności. Było to w roku 1977.
Jesteśmy w sąsiedztwie budującego się Cidade Ocidental, w rejonie dużej migracji ludności. Z punktu widzenia duszpasterskiego nasze osiedlenie się w tym miejscu było wprost opatrznościowe.
Nowa fundacja przyjęła nazwę Jardim da Imaculada, czyli Ogród Niepokalanej.
R.N.: Jak wygląda Wasze dzisiejsze apostolstwo w Jardim da Imaculada?
A.J.: W zakresie duszpasterstwa nasz rejon jest szczególnie trudny. Ludność napływowa. Osiedla nowe i bardzo liczne, w fazie tworzenia się. Zalew najróżniejszych sekt, prawie nie do [150]wyobrażenia. Żadnych struktur duszpasterskich - ani materialnych, ani osobowych. Ordynariusz diecezji Anapolis, do której należy Cidade Ocidental, utworzył zaraz dwie parafie i przekazał je pod naszą opiekę. Trzeba było podjąć wielki trud organizowania tychże parafii od punktu zerowego. Paru moich współbraci poświęciło swoją energię i talenty, aby sprostać zadaniom. Nie sposób opowiedzieć tutaj, nawet w skróceniu, o realiach ich wysiłków...
W Jardim da Imaculada rozpoczęliśmy od stycznia 1979 r. wydawanie "Cavaleiro da Imaculada", czyli brazylijskiego "Rycerza". Spotkaliśmy się z bardzo życzliwym przyjęciem. Liczba zainteresowanych ciągle wzrasta. Obecny nakład dochodzi do 65 tysięcy egzemplarzy. Przez 9 i pół roku pisemko, o 32 stronicach, wychodziło wykonywane na powielaczu! Dopiero od sierpnia ubiegłego roku przeszliśmy na sprzęt graficzny z prawdziwego zdarzenia: offset, pół arkusza.
Odpowiedzialność za stronę redakcyjną spoczywa na mnie. Bracia pracują nad wykonaniem technicznym: br. Edmund Skrobisz obsługuje maszynę drukarską, a br. Atanazy Sulik czuwa głównie nad organizowaniem wysyłki. Dużą część pracy wykonują postulanci i klerycy profesi. Na stałe pomagają trzy siostry ze Zgromadzenia Rodziny Maryi. Czasem, na niektórych etapach, pomaga młodzież z zewnątrz.
R.N.: Przez kilka lat obserwowałem z Rzymu Wasz apostolat MI. Na pewno w dalszym ciągu "Cavaleiro" służy sprawie szerzenia MI. Z jakimi skutkami? Jak Brazylijczycy przyjmują ten ideał?
A.J.: Oczywiście, staramy się propagować MI. Nasz Jardim da Imaculada jest siedzibą narodową MI. W księdze tejże centrali marny wpisanych ponad 35 tysięcy członków. Prośby o wpisanie wpływają prawie bezustannie. Obecnie co miesiąc przybywa przeciętnie od 500 do 1000 zgłoszeń. Do chwili obecnej działamy na poziomie MI-1. Po prostu uważamy, że nie stać nas na więcej. Pojawiają się jednak sugestie i prośby o MI-2, czyli o pracę zorganizowaną w kołach. Tego rodzaju nacisk wymaga, żebyśmy znaleźli sposób na pokierowanie odnośnymi grupami.
MI, jak i inne formy działania duszpastersko-maryjnego, spotykają u wielu Brazylijczyków bardzo życzliwe przyjęcie. Jest to nurt, na którym właśnie można budować. Wymowne są listy, które otrzymujemy od czytelników "Cavaleiro". Na przykład: "Uważam, że to pisemko uczy nas wszystkich, abyśmy byli braćmi jedni dla drugich.
(...) Pokazuje to na przykładzie życia i śmierci św. Maksymiliana Kolbego. Nigdy nie przypuszczałam, że w naszych czasach znalazłby się ktoś o takiej miłości, że byłby zdolny ofiarować swoje życie (...). Jestem szczęśliwa przy Niepokalanej. W ciągu tych czterech lat dokonała Ona we mnie rzeczy cudownych..." (L. Corréa, Porto Felício - PR). "Czułam wielką potrzebę, aby Wam napisać, jak wiele to pisemko zdziałało w moim życiu. Weszło do mojego domu zupełnie niespodziewanie, jak posłaniec Boży; od tamtego momentu staram się być bardziej pokorna, za przykładem naszego kochanego św. Maksymiliana..." (T. M. Sousa, sao Luís - MA). "Otrzymuję co miesiąc różne czasopisma, ale tym, które wywiera na mnie wpływ, jest «Cavaleiro da Imacplada»
(...). Inne czasopisma mają ładny wygląd zewnętrzny, podczas gdy «Cavalero» ma okładkę jakby z papieru pakowego, a w środku złoto..." (J. Moreira da Silva, Palmeira dos lndios - AL). "...Zobowiązałem się robić opatrunki pewnemu choremu na raka. Do dziś je robię. Wielokrotnie myślałem zrezygnować. Słabość! Ale nie poddałem się (...) Jestem przekonany, że gdybym nie należał do Rycerstwa Niepokalanej, pewnie bym już dawno się wycofał..." (A. da Silva, Colonia Leopoldina AL). "...Mam 19 lat i od roku prenumeruję «Cavaleiro». Odkąd ujrzałem to pisemko, ono mnie urzekło (...) W tej chwili św. Maksymilian pewnie się uśmiecha, widząc jak ono dociera do najodleglejszych zakątków, zdobywając serca..." (D. Dantas dos Santos, Jareri - RJ).
R.N.: Jaki jest stosunek Episkopatu i księży brazylijskich do MI?
A.J.: Do wszystkich biskupów wysyłamy "Cavaleiro". Przed kanonizacją św. Maksymiliana wysłaliśmy do wszystkich teczkę z materiałami maksymilianowskimi. Od wielu otrzymaliśmy bardzo miłe listy, wykazujące znajomość naszego Świętego, jak również wyrażające uznanie i dające poparcie dla naszej działalności poprzez "Cavaleiro". Na tym polu marny już w pewnym sensie wyrobioną pozycję. "Cavaleiro" już się liczy na terenie całej Brazylii.
Oto wypowiedzi paru biskupów: "Gdy ze wszystkich stron zalewa nas fala publikacji pornograficznych, gdy nawet w środowiskach katolickich kursują pisma nacechowane nienawiścią i kontestacją, ze zdumieniem odkrywamy «Cavaleiro da Imaculada», wzywającego do ufności w Dziewicę Niepokalaną. Ponieważ tak rzadko spotyka się w naszych czasach pisma o profilu duchowym, serdecznie witam ten entuzjastyczny periodyk apostolski..." (A. Ramos, arcybiskup z Belém PA). "...Ogromnie polubiłem «Cavaleiro da Imaculada» za to, że szerzy nabożeństwo do Matki Bożej, że odznacza się wiernością dla Ojca Świętego i że nie radykalizuje. Trudno dzisiaj o równowagę i roztropność. Niech Bóg obdarzy swym błogosławieństwem wszystkich, którzy to pisemko wydają..." (H[eitor] de Araújo Sales, biskup z Caicó - RN). "...Pragnę serdecznie pogratulować wysiłku na rzecz ewangelizacji, szczególnie poprzez «Cavaleiro da Imaculada»" (Kard. E[ugênio] de Araújo Sales, arcybiskup z Rio de Janeiro - RJ).
Wśród księży możemy liczyć na wiele poparcia. Faktycznie je otrzymujemy. Niektórzy bardzo gorliwie propagują "Cavaleiro". Niektórzy wpisują się do MI. Z powodu jednak bardzo złożonej sytuacji i orientacji wśród duchowieństwa, nie możemy powiedzieć, żebyśmy mogli liczyć na poparcie u wszystkich...
R.N.: Św. Maksymilian w Japonii zaczął od "Rycerza", ale wkrótce zatroszczył się o powołania miejscowe i o ich wychowanie w duchu franciszkańskim i MI. Jak jest z tym u Was?
A.J.: Od chwili, kiedy powstał Jardim da Imaculada, rozpoczęliśmy rekrutację powołaniową. Przybrała ona poważniejszy wymiar, gdy "Cavaleiro" zaczął zataczać szersze kręgi. W sumie dotychczas mamy odnotowanych 710 zgłoszeń z zainteresowaniem powołaniowym. Wstąpiło 75 kandydatów. W chwili obecnej mamy 31, w tym jeden otrzyma przy końcu roku święcenia kapłańskie, 10 profesów studiuje w Wyższym Seminarium Duchownym, 4 rozpoczęło nowicjat, 8 postulantów przygotowuje się do nowicjatu; oprócz tego mamy w tym roku paru kandydatów na poziomie szkoły średniej. Jak widać z przytoczonych danych, powołań jest nawet sporo. Trudniej z wytrwaniem.
Poważną troskę naszej Kustodii stanowi zapewnienie odpowiedniej formacji dla tych, którzy wstępują. Jest nas tak niewielu, a zadania wychowawcze wymagają walorów specyficznych.
R.N.: Jakie macie plany na przyszłość?
Czym możemy Wam dopomóc w ich realizacji?
A.J.: Zanosiło się na założenie radiostacji w Jardim da Imaculada. Ta sprawa została jednak odsunięta w nieokreśloną bliżej przyszłość. Chcemy rozwijać dalej i ulepszać "Cavaleiro". Trzeba zdobyć się na wydawanie pozycji książkowych. Pewnie jeszcze w tym roku wydamy rysunkowy życiorys św. Maksymiliana. Trzeba otworzyć możliwości formowania grup w duchu MI czy też - szerzej - grup pogłębiania religijnego. Pragniemy włączyć się w plan Wielkiej Ewangelizacji, jaką Ojciec Święty przygotowuje na wejście w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa.
Do tego wszystkiego potrzeba sporo nakładów materialnych, a przede wszystkim ludzi odpowiednio przygotowanych. Wszelkie pomoce chętnie i z wdzięcznością będziemy widzieli. A najbardziej liczymy na wiele modlitw ze strony Współbraci i Przyjaciół...
R.N.: W imieniu, czytelników "Rycerza" polskiego przyrzekam tę pomoc.
Drogi Młodzieńcze
Może i Ciebie Bóg woła, abyś poświęcił Mu się bez reszty jako kapłan lub brat zakonny w Zakonie Franciszkańskim, by pracować dla zbawienia dusz w Ojczyźnie czy na terenach misyjnych. Przyjmujemy młodzieńców do Niższego Seminarium - po szkole podstawowej, do Nowicjatu kleryków - po maturze, do Nowicjatu braci zakonnych - po maturze lub innej szkole. Informacji udzielają i przyjmują zgłoszenia: [...]
[s. 151]

[Fot. 1, s. 149] Pierwsza kapituła Kustodii Św[iętego] Maksymiliana w Brazylii, 4-6 XI 1986 r. Członkowie Kapituły w Jardim da Imaculada (w pierwszym szeregu w środku o. Mariusz Pacz6ski, przełożony Prowincji NMP Niepokalanej w Polsce, z jego lewej strony o. Augustyn Januszewicz, założyciel Misji i gwardian Niepokalanowa brazylijskiego, a z prawej o. Jan Wilk, nowy kustosz).

[Fot. 2, s. 150] Br. Atanazy Sulik przy pracy w wydawniccwie "Rycerza" brazylijskiego.
