Obroniła godność polskiej, chłopskiej dziewczyny

Homilia przy beatyfikacji Karoliny Kózkówny (Tarnów, 10 VI)

[...] Orędzie Ośmiu Błogosławieństw, siejba Ewangelii Bożej, idzie przez stulecia. W czasie Jubileuszu [Diecezji Tarnowskiej] przypomnieliście skrupulatnie wszystkie osoby, miejsca i czasy, poprzez które tchnął w Waszych wspólnych dziejach ten sam Duch Prawdy, który objawił się Apostołom w dniu Pięćdziesiątnicy pod postacią ognistych języków.

I oto, za naszych czasów, w tym stuleciu, jeszcze jeden taki ognisty język Ducha Prawdy, Parakleta, zatrzymał się nad postacią prostej, wiejskiej dziewczyny: Bóg wybrał właśnie to... co niemocne, aby mocnych poniżyć, aby zawstydzić mędrców (por. 1 Kor 1,27).

Czyż Święci są po to, ażeby... zawstydzać? Tak. Mogą być i po to. Czasem konieczny jest taki zbawczy wstyd, ażeby zobaczyć człowieka w całej prawdzie. Potrzebny jest, ażeby odkryć, lub - odkryć na nowo właściwą hierarchię wartości. Potrzebny jest nam wszystkim, starym i młodym. Chociaż ta młodziutka córka Kościoła Tarnowskiego, którą od dzisiaj będziemy zwać Błogosławioną, swoim życiem i śmiercią mówi przede wszystkim do młodych. Do chłopców i dziewcząt. Do mężczyzn i kobiet.

Mówi o wielkiej godności kobiety: o godności ludzkiej osoby. O godności ciała, które wprawdzie na tym świecie podlega śmierci, jest zniszczalne, jak i jej młode ciało uległo śmierci ze strony zabójcy, ale nosi w sobie, to ludzkie ciało, zapis nieśmiertelności, jaką człowiek ma osiągnąć w Bogu, w Bogu Wiecznym i Żywym, osiągnąć przez Chrystusa.

Tak więc: Święci są po to, ażeby świadczyć o wielkiej godności człowieka. Świadczyć o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym dla nas i dla naszego zbawienia, to znaczy równocześnie świadczyć o tej godności, jaką człowiek ma wobec Boga. Świadczyć o tym powołaniu, jakie człowiek ma w Chrystusie.

Karolina Kózkówna była świadoma tej godności. Świadoma tego powołania.

Żyła z tą świadomością i dojrzewała w niej. Z tą świadomością oddała wreszcie swoje młode życie, kiedy trzeba było je oddać, aby obro[249]nić swą kobiecą godność. Aby obronić godność polskiej, chłopskiej dziewczyny. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądają (por. Mt 5,8). Tak oto orędzie Ośmiu Błogosławieństw wpisuje się nowymi zgłoskami w dzieje Kościoła Tarnowskiego, w dzieje tego ludu, który od pokoleń - i bez względu na historyczne krzywdy i upokorzenia - przechowywał w sobie świadomość, że jest świętym Ludem Bożym, ludem odkupionym za cenę krwi Syna Bożego, królewskim kapłaństwem.

Tam, wpośród równinnych lasów, w pobliżu miejscowości Wał-Ruda, zdaje się trwać ta Wasza Rodaczka, córka ludu, "Gwiazda ludu" - i świadczyć o niezniszczalnej przynależności człowieka do Boga samego. Człowiek bowiem jest Chrystusowy - a Chrystus Boży (por. 1 Kor 3,23).

Liturgia dzisiejszej beatyfikacji, a zwłaszcza psalm responsoryjny, pozwala nam niejako odczytać poszczególne momenty tego świadectwa. Tego męczeństwa.

Czyż to nie ona tak mówi, ona, Karolina? Zachowaj mnie, Boże, bo chronię się u Ciebie, mówię Panu: "Tyś jest Panem moim" (Ps 16[15], w. 1-2).

Czyż to nie ona mówi poprzez słowa Psalmisty? W momencie straszliwego zagrożenia ze strony drugiego człowieka wyposażonego w środki przemocy... chroni się do Boga. A okrzyk: Tyś Panem moim oznacza: nie zapanuje nade mną brudna przemoc, bo Ty jesteś źródłem mej mocy - w słabości. Ty, jedyny Pan mojej duszy i mego ciała: mój Stwórca i Odkupiciel mego życia i mojej śmierci. Ty, Bóg mojego serca, z którym nie rozstaje się moja pamięć i moje sumienie.

Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy, On jest po mojej prawicy, nic mnie nie zachwieje. Bo serce napomina mnie nawet nocą (Ps 16[15], w. 8.7).

Tak Psalmista. I tak Karolina w momencie śmiertelnej próby wiary, czystości i męstwa.

Jakbyśmy szli po śladach ucieczki tej Dziewczyny, opierającej się zbrojnemu napastnikowi, szukającej ścieżek, na których mogłaby pośród tego rodzimego lasu, w pobliżu jej wsi, ocalić życie i godność.

Ty ścieżkę życia mi ukazujesz (por. tamże, w 11).

Ścieżka życia. Na tej ścieżce ucieczki został zadany ostatni zabójczy cios. Karolina nie ocaliła życia doczesnego. Znalazła śmierć. Oddała to życie, aby zyskać Życie: z Chrystusem w Bogu.

W Chrystusie bowiem, wraz z sakramentem Chrztu, który otrzymała w kościele parafialnym w Radłowie, zaczęło się jej nowe Życie.

I oto, padając pod ręką napastnika, Karolina daje ostatnie na tej ziemi świadectwo temu Życiu, które jest w niej. Śmierć cielesna go nie niszczy. Śmierć oznacza nowy początek tego Życia, które jest z Boga, które staje się naszym udziałem przez Chrystusa, za sprawą Jego śmierci i Zmartwychwstania.

Ginie więc Karolina. Jej martwe ciało dziewczęce pozostaje wśród leśnego poszycia. A śmierć Niewinnej zdaje się odtąd głosić ze szczególną mocą tę prawdę, którą wypowiada Psalmista:

Pan jest moim dziedzictwem, Pan jest moim przeznaczeniem. To On mój los zabezpiecza (por. tamże, w. 5).

Tak. Karolina, porzucona wśród lasu rudziańskiego, jest bezpieczna. Jest w rękach Boga, który jest Bogiem Życia. I Męczennica woła wraz z Psalmistą: Błogosławię Pana.

[250]

Dziecko prostych rodziców, dziecko tej nadwiślańskiej ziemi, "gwiazdo" Twojego ludu, dziś Kościół podejmuje to wołanie twojej duszy - i nazywa ciebie: Błogosławiona!

Chrystus stał się Twoją mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem (1 Kor 1,30). Stał się Twoją mocą.

Dziękujemy Chrystusowi za tę moc, jaką objawił w Twoim czystym życiu i w Twojej męczeńskiej śmierci.

Grafika do art. Obroniła godność...

[Fot. s. 249]