Ogół społeczeństwa polskiego nie wie, jakie były losy jasnogórskiego obrazu w czasie okupacji hitlerowskiej. Dobrze więc będzie przedstawić także ten fragment jego dziejów, tym bardziej że okres ten wciąż jest żywy w pamięci starszego pokolenia rodaków, które doświadczyło na sobie niespotykanego dotąd bezprawia i okrucieństwa, które musiało znosić nieludzkie cierpienia, które patrzyło na potoki wyciśniętych łez, na morze przelanej krwi i tragiczną śmierć swych najbliższych.
Jak wiadomo, Niemcy uderzyli zdradziecko na Polskę 1 września 1939 r. Już w sierpniu wyczuwało się pewien niepokój i lęk, co znalazło swój wyraz podczas odpustów obchodzonych na Jasnej Górze. Ludzi wprawdzie przybyło dość dużo, jednak niepewność i obawa dominowały wśród rozmodlonych tłumów, zwłaszcza w patronalne święto. Z końcem sierpnia, po ogłoszeniu powszechnej mobilizacji, rozwiały się wszelkie nadzieje na utrzymanie pokoju w Europie, a w konsekwencji i w świecie. W jasnogórskim klasztorze naradzano się w gronie odpowiedzialnych osób, jak zabezpieczyć obraz przed hitlerowską hordą. Czy ma on pozostać na miejscu, czy należy go wywieźć, czy trzeba go ukryć - oto pytania, na które szukano najwłaściwszej odpowiedzi. Jedyny raz w naszej historii obraz opuścił Częstochowę, tj. tuż przed "szwedzkim potopem" w połowie XVII - wieku, kiedy wywieziono go na Śląsk. W ostatnich dniach sierpnia, w kręgu ściśle wtajemniczonych zakonników, zapadło postanowienie, iż cudowny wizerunek pozostanie w klasztorze, lecz ukryje się go przed okiem najeźdźców. Pod osłoną więc nocy, wśród głębokiej ciszy, mała grupka paulinów z przełożonymi na czele w dziwnej i niezwykłej procesji przeniosła z kaplicy na upatrzone miejsce - największą świętość narodową, gdzie została ona naprędce i prowizorycznie zabezpieczona (nie przypuszczano, że wojna potrwa kilka lat), umieszczona we wnęce i zamurowana. W ołtarzu znalazła się wierna kopia obrazu, dzieło ojca-malarza Augustyna Jędrzejczyka.
Rozgorzała wojna. Armia hitlerowska zajęła Częstochowę. Okupanci zażądali od przeora klasztoru oświadczenia, że Jasna Góra ocalała. Krótki komunikat szybko podano do publicznej wiadomości, by uspokoić zatrwożoną ludność. Nastała straszliwa noc niewoli. Na Jasnej Górze zjawiali się zarówno wojskowi, jak i cywilni dygnitarze niemieccy, uchodzący za znawców dzieł sztuki; oglądali obraz, stawiali pytania, żądali potwierdzeń, że w głównym ołtarzu kaplicy znajduje się oryginał. Na szczęście tajemnica została zachowana.
W kraju rozpętał się terror na niespotykaną dotąd skalę. Nastąpiły pierwsze aresztowania, łapanki na ulicach, branie zakładników, rozlepianie obwieszczeń o rozstrzelanych. Przejawem buty germańskiej i braku podstawowych zasad kultury były "wizyty" w kaplicy na Jasnej Górze. Różni funkcjonariusze hitlerowscy wchodzili do niej niekiedy w czapkach na głowie, wprowadzali nawet psy. Dopiero zdecydowana interwencja przeora położyła kres tym niecnym i bezbożnym praktykom. Z czasem w obrębie klasztoru zakwaterował się garnizon wojska. Dawne pokoje królewskie stały się jego siedzibą. Okupant domagał się oddania sobie licznych pomieszczeń, żądał równocześnie odpowiednich przebudowań i przeróbek do swoich celów. Raz po raz trzeba było dostarczać władzom listy mieszkańców klasztoru, których życie było ściśle kontrolowane. A przecież na Jasnej Górze wiele osób znalazło schronienie przez cały okres wojny. Tu zjawiali się wysiedleni, ścigani i potrzebujący pomocy zwłaszcza po upadku Powstania Warszawskiego napływ "pielgrzymów" był bardzo liczny, wśród nich znaleźli się ludzie znani w świecie nauki i kultury, szukając dla siebie jakiejś przystani. Na Jasnej Górze w czasie okupacji zorganizowany został punkt konspiracyjny, tu [171]odbywały się spotkania i narady, tu przekazywano sobie informacje. Przede wszystkim jednak tutaj ludzie szukali sił duchowych tak koniecznych do przetrwania tej nocy, wśród której, jak się zdawało, pogasły nad Polską wszystkie światła.
Stan ukrytego obrazu wzbudzał też poważny niepokój. Okupacja się przedłużała, a miejsce, w którym zamurowano wizerunek, nie było najbardziej odpowiednie. Szukano zatem - lepszych rozwiązań, a zwłaszcza takich, które uwzględniałyby możliwość aklimatyzacji. Mimo zmiany pomieszczenia, mimo troski o konserwację przy zachowaniu tajemnicy, obraz doznał pewnych uszkodzeń. W niektórych miejscach puściła zaprawa wraz z farbą. Zniszczenia te zostały naprawione zaraz w r. 1945.
16 stycznia 1945 r. Jasna Góra została wyzwolona, nie ponosząc strat z powodu działań wojennych. Odprawiono dziękczynne nabożeństwa za szczęśliwe ocalenie sanktuarium narodowego.
Z ukrytego obrazu Matki Bożej spływały na miliony zniewolonych i udręczonych Polaków blaski światła podczas nocy okupacji, gdyż Ona była, jest i będzie naszą obroną i nadzieją w najcięższych chwilach. I za to jesteśmy Jej wdzięczni, za to Ją czcimy i kochamy.
Opracowano na podstawie: S. Rożej, Matka Boska ukryta, w: Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy, Paryż 1981.
