List pasterski Biskupa szczecińsko-kamieńskiego
W poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem i przed Wami, zabieram głos w sprawie niezwykle doniosłej i bardzo bolesnej. Czynię to przynaglony jako pasterz Kościoła na polskim Pomorzu Zachodnim. Czynię to przynaglony przez Was, bardziej jednak jeszcze przynaglony tym obowiązkiem, jaki włożył na mnie - w imię Boga - Papież Jan Paweł II, powierzając mi urząd Waszego biskupa...
Pielgrzymka i atak
Przybywając do Ojczyzny po raz trzeci w czerwcu tego roku, przybył Papież Jan Paweł II także do nas, nad Odrę i nad Bałtyk. I mówił na Jasnych Błoniach: "...tutaj wiatr od Bałtyku, od naszego morza". Szczecinowi uczynił Papież zaszczyt przemawiania stąd do wszystkich rodzin w Polsce o podstawowej tro[360]sce jego pontyfikatu: o małżeństwie i o rodzinie. Troska podstawowa, bo chodzi o przyszłość i Kościoła, i Polski.
Mógł być Jan Paweł II u nas, gdyż został zaproszony przez władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Dziękował za to zaproszenie i za polską gościnność.
Wiadomo także, że wizyta Papieża miała kluczowe znaczenie dla sprawy nawiązania stosunków między PRL a Stolicą Apostolską.
Jak więc mogło dojść do tego, że w tym samym czasie ukazała się książka w ogromnym, półmilionowym nakładzie, która - obok innych - zawiera takie treści, które przekreślają nauczanie Ojca Świętego, bo przekreślają Ewangelię Jezusa Chrystusa, głoszoną u nas od tysiąca lat? Nie mówimy tego o całej książce, ale obawiamy się, że w tym wypadku "zło nie jest zwyciężane dobrem", lecz jest dobrem osłaniane. Tak jak osłoną jest tytuł: "Przysposobienie do życia w rodzinie".
Jak mogło dojść do tego, że książka ta stanowi "podręcznik zatwierdzony do użytku szkolnego przez Ministra Oświaty i Wychowania" i jest podręcznikiem przeznaczonym dla młodzieży wszystkich klas szkół średnich?
Jak mogło dojść do tego, że ten tak zwany "podręcznik" ukazał się w okresie wołania o porozumienie narodowe, a obraża podstawowe przekonania ogromnej rzeszy ludzi wierzących, wykazując jednocześnie podstawowe braki naukowe?
Jak mogło dojść do tego, że "podręcznik" o założeniu wychowawczym nie wychowuje, lecz demoralizuje?...
Nasza postawa
Mówicie do mnie, Drodzy Diecezjanie: "Trzeba zająć stanowisko". Oczywiście. Omówmy więc dziś to, co koniecznie w tym Liście pasterskim omówione być powinno. Chodzi o najzupełniej podstawowe prawdy, które "podręcznik" z wielką szkodą i krzywdą pominął lub przekreślił.
Najpierw - człowiek.
Człowiek ma jedyną wśród wszystkich stworzeń godność. Jest "obrazem" Boga. Jest stworzony dla wieczności. I tak został odkupiony przez Chrystusa, który człowieka "do końca umiłował". Nikt nie ma prawa odzierać człowieka z jego godności ludzkiej i z jego godności dziecka Bożego.
W polskiej, wspaniałej tradycji jest "rycerskość" - to znaczy wielka cześć mężczyzny dla kobiety i dziewczyny. I ona sama ma pełne prawo swoją godność znać i szanować tak, jak owa dziewczyna, Karolina, którą na dzień przed wizytą u nas, wyniósł Ojciec Święty do chwały ołtarzy.
I równa godność chłopca. Ma on prawo znać godność drugiego człowieka, ale także i godność własną.
Wiedz też, młody Chłopcze i młoda Dziewczyno, o wielkiej godności ciała ludzkiego.
Daje ono, zwłaszcza w Twoim wieku, okazję do wielu walk i do wielu zwycięstw. Nie musisz być bezwolnym narzędziem namiętności, nie musisz być człowiekiem klęski. Przeciwnie! Mówił do Ciebie Papież Jan Paweł II 11 czerwca w Szczecinie: "Są różne gwałtowne wichry, są także uderzenia naszych słabości. Trzeba się zmagać... Kiedy więc przychodzą w młodości te różne uderzenia, te wichry namiętności, kiedy bierze górę słabość, przypomnij tchnienie Ducha, które masz w sobie od Chrztu, od Bierzmowania, nie po to, żebyś się przewracał za lada podmuchem, tylko po to, żebyś stał jak ten żeglarz i dopłynął".
Tak Papież, przyjaciel młodzieży świata.
Tak Papież, w imieniu Chrystusa, Twojego Boskiego Przyjaciela i Twojego Zbawiciela na wieki. To On Cię "do końca umiłował", abyś "życie miał". Prawdziwe życie - i teraz, i zawsze.
To On stworzył do miłości.
Stworzył Cię do prawdziwej miłości. Nikt nie ma prawa degradować jej do poziomu świata zwierząt, i to z taką tylko różnicą, że zwierzęta kierują się zdrowym instynktem, a Ty jesteś namawiany, byś używał rozumu po to, aby sprowadzać ludzką miłość do poziomu niskich, biologicznych instynktów.
Człowiek nie jest niewolnikiem zmysłów.
A człowiek-chrześcijanin wie, że jego ciało jest odkupione, by istniało w chwale Zmartwychwstania na wieki.
Masz prawo zdrowego uświadomienia.
To właśnie w służbie miłości, do której stworzył Cię Pan Bóg. Czy słyszysz, jak się zachowuje w chwili Zwiastowania najświętszy Człowiek, Maryja? Gdy Anioł mówi do Niej: "Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus", Ona pyta: "Jakże się to stanie, skoro nie znam pożycia z mężem" (Łk 1,31.34).
Uświadomienie i czystość.
Uświadomienie - prawo rodziców. Uczy Karta Praw Rodziny, ogłoszona przez Stolicę Apostolską: "W szczególności wychowanie seksualne, stanowiące podstawowe prawo rodziców, winno zawsze dokonywać się pod ich troskliwym kierunkiem, zarówno w domu jak i w wybranych, i kontrolowanych przez nich ośrodkach wychowawczych" (n. 5a).
I jeszcze jedno słowo o miłości: to nigdy nie jest brutalny egoizm, także dwojga młodych, którzy się na taki egoizm umawiają. Nie mają prawa ćwiczyć się w egoizmie. Mają prawo dorastać do miłości. A miłość jest zawsze ofiarna. Bez ofiary nie ma ani prawdziwej młodości, ani prawdziwego szczęścia.
Małżeństwo.
Jest do niego powołana ogromna większość z Was, pomyślał je Bóg od samego początku, a Jezus uczynił sakramentem, by nieść małżonkom swoją pomoc. Posłuchajcie, jak mówił Papież na Jasnych Błoniach: "A małżonkowie, klęcząc przed ołtarzem w dniu ślubu, mówią: nie opuszczę cię aż do śmierci. Tak mówi mąż do żony i żona do męża. Tak mówią razem wobec majestatu Boga Żywego. Wobec Chrystusa. Czyż słowa to nie współbrzmią głęboko z tamtymi: do końca umiłował? Z pewnością, Drodzy Bracia i Siostry, zachodzi tutaj głęboka zbieżność i jednorodność. Sakrament małżeństwa wyrasta z eucharystycznego korzenia. Wyrasta z Eucharystii i do niej prowadzi. Ludzka miłość aż do śmierci musi się głęboko zapatrzeć w tę miłość, jaką Chrystus do końca umiłował. Musi tę Chrystusową miłość - poniekąd - uczynić swoją, ażeby sprostać treściom małżeńskiej przysięgi: ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci" (n. 2).
Małżeństwo rozwija się w rodzinę.
Mówił do nas Papież: "Rodzina jest według zamysłu Bożego miejscem świętym i uświęcającym. Na straży tej świętości Kościół stał zawsze i wszędzie, ale w szczególny sposób pragnie być blisko rodziny, gdy ta wspólnota życia i miłości i arka przymierza z Bogiem jest zagrożona czy to od wewnątrz, czy też jak to dziś, niestety, często bywa - od zewnątrz. I Kościół na naszej ziemi stoi wiernie po stronie rodziny, po stronie jej prawdziwego dobra" (n. 5).
"Podręcznik" nie jest po stronie rodziny i nie jest "przysposobieniem do życia w rodzinie". Tak brzmi jego tytuł i jest to tytuł piękny, ale właśnie dlatego łudzący. Podręcznik jest zachętą do eksperymentów erotycznych, pozbawionych jakiejkolwiek odpowiedzialności za prawdziwą, ofiarną miłość, obdarzoną władzą przekazywania życia: miłość wierną i uczciwą.
Słowo o rodzicach i rodzicielstwie.
Rodzice i Wy, Młodzi - to więź, jakiej nikt nie ma prawa rozrywać i w jaką nikt nie ma prawa wkraczać. Wiem, że rodzice protestują przeciwko "podręcznikowi". Czynią to w imię swoich świętych, rodzicielskich praw i w imię Waszych praw do zdrowego wychowania w Waszej rodzinie, przez Waszych rodziców.
O rodzicielstwie mówił u nas Jan Paweł II tak:
"W punkcie wyjścia rodziny znajduje się rodzicielstwo. Kościół uczy: odpowiedzialne rodzicielstwo. I sprawie tej poświęca wiele uwagi - i wiele wysiłku. Odpowiedzialne - to znaczy: godne osoby ludzkiej, stworzonej na obraz i podobieństwo Boga (por. Rdz 1, 26).
Odpowiedzialne za miłość. Tak: miłość, Drodzy Małżonkowie, mierzy się właśnie tą rodzicielską odpowiedzialnością. A więc rodziny odpowiedzialne za życie, za wychowanie. Czyż nie o tym właśnie mówią słowa przysięgi małżeńskiej? Odpowiedzialność wzajemna: męża za żonę, żony za męża, rodziców za dzieci" (n. 8).
Jak widać z naszych rozważań, niebezpieczeństwo, o jakim mówimy, jest groźne. Nie znaczy to, broń Boże, byśmy mieli opuścić ręce. - Im groźniejsze niebezpieczeństwo, tym bardziej zdecydowana obrona. Podejmujemy ją w imię Boga, bo to chodzi o prawa, jakie On sam nakreślił człowiekowi: Bóg-Stwórca Bóg-Miłość. Chodzi o Boże prawo.
W stronę Polski
...Mówię do całego społeczeństwa, mówię także - w imię swoich obywatelskich praw, nabytych za niemałą, cenę - do tych, którzy mają władzę zatwierdzania podręczników: Bądźmy wszyscy przyjaciółmi Młodzieży, bo to przyszłość Polski. "Podręcznik" nie tylko nie przygotuje do życia w rodzinie, ale w nią godzi, a tym samym godzi w przyszłość Polski. Niech nikt nie przeprowadza eksperymentów na naszej młodzieży - wbrew historii, tysiącletniej kulturze i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Niech nikt nie eksperymentuje, wsparty demagogią adre[362]sowaną do słabości ludzkiej. Nie wychowujmy zimnych cyników. Kto będzie bronił Westerplatte, gdy zajdzie potrzeba? I kto będzie krzewił prawdziwą kulturę polską, której zawsze potrzeba? Czy mamy wizję człowieka - żeglarza, o którym mówił Papież, czy też człowieka - ameby? To ostatnia wizja nie jest godna nikogo z nas. Jest zaś wspierana z wielu stron. Dziś możemy mówić tylko o jednym zjawisku.
Rzeczywiste przysposobienie do życia w rodzinie jest ogromnie potrzebne. Wzywam więc wszystkie dobre siły w diecezji do nowej mobilizacji pedagogicznej: wzywam Rodziców, Kapłanów, Ludzi nauki, Katechetów i Nauczycieli. Ci ostatni są spadkobiercami Komisji Edukacji Narodowej. Wspaniałe tradycje nasze, polskie, autentycznie postępowe.
Przysposobienie do życia w rodzinie jest ogromnie na czasie nad Odrą i Bałtykiem: przysposobienie w pełni ludzkie i chrześcijańskie, owiane wartościami, jakim służymy w naszej Diecezji: miłością i życiem; miłością, która jest natchnieniem dla życia, która ochrania i rodzi życie. To u nas ogromnie na czasie, bo sąsiedzi tu zaglądają, mówiąc: Tutaj połacie ziemi puste, a u nas tłok...
O każdej odnowie trzeba mówić serio: o "odnowie moralnej" też. Tyle o niej słów, a jednocześnie taki ogromny nakład smutnego "podręcznika". Postarano się, by szybko, nieomal cichaczem dostał się do rąk młodzieży. Uczy hedonizmu, który zniszczył narody większe od Polski. Trzeba tę krzywdę nadrobić. Czyż się nie porozumiemy? - Modlimy się o takie porozumienie, prawdziwe i ocalające.
A Ty, Rodzino diecezjalna, posłuchaj raz jeszcze słów Ojca Świętego, jakimi kończył homilię na Jasnych Błoniach: "...Oddajcie całe Wasze życie rodzinne, Wasze Dzieci, Wasze troski rodzicielskie w macierzyńskie dłonie Maryi. W duchu tego właśnie zawierzenia rodzin polskich, prosimy, aby przyjęła od nas papieskie korony na swój fatimski wizerunek jako znak czci i miłości wszystkich rodzin całego Ludu Bożego na tej ziemi" (n. 11).
Z błogosławieństwem
+ Kazimierz Majdański, bp
Szczecin, 19 października 1987 roku
