O MI wśród wychowawców i młodzieży

Kiedy w roku 1924 św. Maksymilian Kolbe dawał wytyczne, jak przepoić duchem Niepokalanej całe życie współczesne, jako pierwsze pole pracy apostolskiej MI wskazał dusze dziatwy i młodzieży. "Przy pomocy Niepokalanej - pisał - musimy dążyć do tego, żeby wierni Niepokalanej Rycerze znajdowali się wszędzie, a zwłaszcza na stanowiskach tak ważnych jak wychowanie młodzieży (profesorzy zakładów naukowych, nauczyciele, towarzystwa sportowe)...".

Kościół zawsze troszczył się o młodych, pamiętając o prośbie Chrystusa: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im" (Łk 18,16). Był i jest świadom, że niesie im najwspanialszy i prawdziwie uszczęśliwiający ideał oraz siłę do jego urzeczywistnienia. Przez długie wieki pod wpływem Kościoła były szkoły, od szkółek parafialnych po uniwersytety. Na wielu terenach misyjnych jeszcze dziś Kościół jest pionierem oświaty, z którą łączy zawsze wychowanie chrześcijańskie. Tak rozszerzała się i utrwalała cywilizacja chrześcijańska.

Ale od XVIII wieku osłabia i usuwa wpływ wychowawczy Kościoła masoneria, opanowując, gdzie tylko się da, szkolnictwo, zakłady wychowawcze, prasę młodzieżową, a nawet podkopując wpływ wychowawczy rodziny chrześcijańskiej. Charakterystyczną odpowiedź dał o. Kolbemu Andrzej Strug, mistrz Wielkiej Loży Polskiej, gdy ten go zapytał, czego masoni chcą w Polsce: - Chcemy naprzód usunąć religię ze szkół, a następnie zaprowadzić rozwody. Podobnie postępują inni nieprzyjaciele Kościoła. Twórca MI bolał, że "diabeł tak bardzo dobiera się do małych dziatek".

Dziś widzimy naocznie owoce tej akcji. Przerażenie ogarnia, gdy czyta się książkę A. Huntforda pt. Nowi totaliści o sytuacji w Szwecji. Narzucono tam program laicki, przez który "Szwecja została odchrystianizowana". "Moralność - jak pisze autor - jest najskuteczniej atakowana w szkole", szczególnie przez wychowanie seksualne (od 1956 r. obowiązkowe tam we wszystkich szkołach), które prowadzi wprost do obsesji seksualnej. Ten stan upowszechnia się i gdzie indziej. Następuje kryzys, którego najbardziej niebezpiecznym objawem jest zagubienie sensu życia. "Wielu współczesnych nam ludzi - żalił się Ojciec Święty z okazji zeszłorocznego Dnia Młodzieży - utraciło prawdziwy sens życia i szuka jego namiastek w niepohamowanym konsumiźmie, w narkotykach, w alkoholu lub w erotyźmie. Szukają szczęścia, a znajdują smutek, pustkę w sercu, a nierzadko rozpacz".

Poważni wychowawcy od lat już podnoszą protest i biją na alarm. Profesor Róża Maria Miqueau nie znajduje słów potępienia na tych, którzy "doprowadzili do agonii żywą siłę każdej epoki - młodzież". W "L’homme nouveau" pisze: "Bestia zalegalizowała mord niewiniątek. Postąpiła jeszcze gorzej organizując masakrę ich dusz". Apeluje: "Rodzice, czy nie widzicie, jakim niszczycielom zostawiacie swe dzieci? Trzeba ocalić przynajmniej te, które Bóg wam powierzył. Trzeba w nich złożyć Światło i Prawdę. Trzeba uczynić z nich istoty wolne, które będą się mogły oprzeć wszelkim pokusom świata".

Rycerstwo Niepokalanej (MI), założone m.in. dla obrony świata przed masonerią, od początku broniło dziatwy i młodzieży przed zgorszeniem. "Nie możemy pozwalać - wołał Założyciel - by młodzież prowadzono na manowce". W roku 1924 nie wahał się nazwać w "Rycerzu" "najokrutniejszymi wrogami młodzieży i narodu" tych posłów i senatorów, którzy zabiegali o szkołę bezwyznaniową, i tych obywateli, którzy odważali się głosować na takich. Niepokalanowski "Mały Dziennik" piętnował nadużycia, m.in. te, jakie zauważono w jednym z gimnazjów koedukacyjnych we Lwowie w 1936 r.

Ale główny akcent kładł o. Kolbe na program pozytywny, na wychowanie chrześcijańskie, zwłaszcza w duchu maryjnym, bo takie uważał za najlepsze. "Jeżeli kto - twierdził - to właśnie Niepokalana ma za zadanie uchować dziatwę przed zepsuciem". Niepokalana jest najbardziej idealnym wzorem dla wszystkich, a jako Pośredniczka łask Bożych jest najskuteczniejszą pomocą w samowychowaniu i wychowaniu. "Człowiek - mówił w 1972 r. na Kongresie Maryjno-Kolbiańskim w Niepokalanowie jeden z teologów, przypominając naukę Soboru Watykańskiego II - wtedy jest w pełni człowiekiem, kiedy czyni bezinteresownie dar z siebie, kiedy posiada siebie w dawaniu siebie. Taki ideał człowieka ukazał nam bł. Kolbe w Niepokalanej, a całą pobożność sprowadził do jednej bardzo prostej i zarazem najgłębszej zasady - oddania siebie". W 1933 r. Niepokalanów zaczął wydawać miesięcznik dla dziatwy pt. "Rycerzyk Niepokalanej", który, jak pisał św. Maksymilian, "stara się zapalić serca niewinnej młodzieży miłością ku Tej, co najskutecz[243]niej strzeże duszy przed moralnym brudem" i "zbroi młodzieńcze serca do walki z wszelkim brudem i złem przez zaciąganie ich pod sztandar Maryi Niepokalanej".

O. Kolbe propagował Rycerstwo Niepokalanej wśród wszystkich stanów, również wśród młodzieży i dziatwy. Wołał do młodych: "Oddajmy się Jej całkowicie, by nas jako narzędzia użyć raczyła do zbawienia i uświęcania dusz. Zdobywajmy dla Niej serca, bo gdzie Ona wejdzie, tam i łaska Boża, a z nią zbawienie i uświęcenie wejdzie". A młodzi garnęli się ochotnie do MI. W październiku [1989] r. będziemy obchodzić 70-lecie założenia pierwszego Koła MI na ziemi polskiej - wśród kleryków franciszkańskich w Krakowie. 8 lutego 1920 r. św. Maksymilian założył MI wśród akademików krakowskich na ul. Smoleńsk. W tymże czasie ks. Bielenin, prefekt gimnazjalny w Krakowie, zdobył wśród swej młodzieży 500 członków MI. Również nauczyciele popierali mocno MI, sami się do niej dość licznie zapisując. Bardzo gorliwie propagował MI wśród żołnierzy Ludwik Herzog, porucznik oświaty w pułku nowogródzkim.

Złotymi zgłoskami w historii MI młodzieżowej zapisała się s. Szczęsna Sulatycka (†1966), niepokalanka, długoletnia dyrektorka seminarium nauczycielskiego w Wirowie n. Bugiem. Spotkawszy św. Maksymiliana pod koniec 1926 r. na kuracji w Zakopanem, przejęła się jego ideałem maryjnym, sama zapisała się do MI i krzewiła gorliwie ten ruch wśród swoich wychowanek. "Tej działalności - stwierdziła po latach jedna z nich - nie należy oddzielać od jej pracy wychowawczej, gdyż to właśnie była jej praca wychowawcza, sama kwintesencja jej pracy wychowawczej". Sam o. Kolbe powiedział o niej w 1939 r.: "Znałem pewną zakonnicę, która była zatrudniona wychowaniem młodzieży. W swej pracy uzyskiwała nadzwyczajne wyniki do tego stopnia, że pytano ją, jak to się dzieje; odpowiadała, że robi to MI". Wiele z jej wychowanek żyło tym duchem przez całe życie, wywierając zbawienny wpływ na dziatwę i młodzież.

"Rycerz Niepokalanej" ogłosił po wojnie ankietę wśród młodych: "Co mi daje należenie do MI?" Padły znamienne wypowiedzi: "Teraz, kiedy oddałam się Niepokalanej, podniosłam głowę jak kwiat po burzy, by z pogodnym czołem iść do walki ze złem w sobie i stawać w obronie innych dusz". "Pod opieką Najśw. Panny, ja, rycerz - młodzieniec wystawiony na burze i prądy powojennego zepsucia wytrwałem w cnocie czystości, otrzymuję dobre wyniki za pilną pracę i dochowuję przyrzeczenia, że do końca mego pobytu na ławie szkolnej nie będę pił alkoholu". "Rycerstwo Niepokalanej dopomaga mi kochać dobro i prawdę, być dla wszystkich podporą, bo każdą pracę ofiarowuje rycerka na chwałę Maryi a jak można dawać Jej pracę wykonaną niedbale?".

Młodzież oddana Niepokalanej wykazuje ducha rycersko-apostolskiego. Oto wypowiedź rycerki J. S.: "Na razie apostołuję na politechnice, gdzie odbywam studia. Przed wykładami spieszę codziennie do Jezusa Eucharystycznego. Wracam ciągle z nową wiarą i z nową energią do walki o Jego sprawę. Jezus chce, abym najpierw zdobyła życzliwością i przykładem wszystkie otaczające mnie serca, a później dopiero działała dla Niego otwarcie. Dlatego tam, gdzie jest smutek, niosę radość, gdzie potrzeba, usługuję innym, zwłaszcza tym, którzy są mi niechętni... W ten sposób pozyskałam już sporą gromadkę gorliwej młodzieży. Wspólnie więcej zdziałamy. Nasze wezwania do chodzenia na rekolekcje akademickie przyczyniły się do tego, że wypadły wspaniale... I tak, choć w części, bijemy szatana i przybliżamy Królestwo Boże na ziemi".

Tyle się narzeka na młodzież dzisiejszą, a przecież z Bożą pomocą i ją można porwać do wielkich i szlachetnych czynów. "Młodzi dzisiejsi - mówi bp Józef Cordes z Papieskiej Rady ds. Świeckich - są nadzwyczaj czuli na to, co prawdziwe, na szczerość, na autentyczność. My dorośli zbyt często skarżymy się na monotonię, zmęczenie, zawody, myślimy, że już nic nie da się zmienić. Młodzi zaś nie tylko są wyczuleni na prawdę, ale mają energię i optymizm, tylko często są bezbronni i wykorzystywani". W 1987 r. na spotkanie z Papieżem w Buenos Aires na Alei 9 Lipca przybyło 2 miliony młodych, a w tym roku setki tysięcy pospieszyły z całej Europy do Compostelli na podobne spotkanie. Mają doń zaufanie, a i on z zaufaniem mówi do [244]nich: "Wy młodzi jesteście pierwszymi apostołami i ewangelizatorami świata młodzieży, który dziś męczą liczne wyzwania i zagrożenia... Chrystus was potrzebuje! Odpowiedzcie na Jego wołanie odważnie i z rozmachem właściwym waszemu wiekowi!".

Żyjemy w czasach, zda się, apokaliptycznych. By nie kłaniać się bestii, by nie iść pod jej dyktando, by - co więcej - odbierać jej łup, trzeba nam stawać, jak św. Maksymilian, jak Jan Paweł II, "totus Tuus", pod znakiem Niewiasty obleczonej w słońce, z księżycem pod dogami, walczącej zwycięsko ze smokiem. Wychowawcy niech się oddają Jej jako narzędzie, by raczyła ich użyć dla swej sprawy. Kto z członków MI może, niech obiera zawód nauczyciela, ochroniarki, bibliotekarza itp., i niech pojmuje ten zawód jako misję. Trzeba wchodzić do rad szkolnych, do dyrekcji i wyżej, by wypierać wpływy bezbożnicze i wprowadzać wszędzie ducha chrześcijańskiego. Po wojnie przez pewien czas ministrem oświaty w Japonii był członek MI. Trzeba, by i dziatwa, i młodzież poświęcała się całkowicie Niepokalanej jako narzędzie.

Przypomnijmy apele s. Szczęsnej Sulatyckiej, które przejęła od św. Maksymiliana: "Dzisiaj, kiedy świat jest podzielony na dwa obozy: Boga i szatana, każdy człowiek zdający sobie sprawę z sytuacji, powinien zasilić szeregi MI. Inaczej zginie bezradny i bezsilny w walce ze złem. Nie ma też czasu na kunktatorstwo, bo wróg nie śpi". "Niepokalana szeroko otwiera swe ramiona i czeka na cały zastęp swych rycerzy, cały zastęp zawodników, którzy zdobędą dla Niej Królestwo nowe w Polsce, promieniujące na cały świat! Stańmy więc do biegu... Bóg nie odmówi nam swej pomocy... Biegnijmy! Kto z was pierwszy dobiegnie do mety? Pamiętajmy, że Niepokalana czeka" (6 I 1958).

Rolnik idzie ochoczo w pole, sieje z nadzieją, nawet wśród szarugi jesiennej, powierzywszy ziarno opiece Matki Bożej Siewnej. Jej powierzajmy zwłaszcza siew prawdy Chrystusowej i glebę dusz młodocianych, ufni, że Ona ocali ziarno Boże i dopilnuje plonu świętości. Módlmy się o to szczególnie gorąco na początku roku szkolnego.

Grafika do art. O MI...

[Fot. s. 243] S. Szczęsna Sulatycka ze swymi wychowankami.