Młody Rycerz Niepokalanej (7-8)
Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2,7).
Zabrakło dla Ciebie, Maryjo, miejsca. Nie mogłaś w normalnych, ludzkich warunkach urodzić swego Syna - Bożego Syna. Byłaś na to przygotowana.
Podziwiam Cię, Maryjo, że potrafiłaś zaufać Bogu do końca i zachować "zimną krew". Chyba musiało być Ci bardzo przykro, gdy widziałaś zamykające się przed Wami drzwi.
Ale Twój dramat nie skończył się tamtej nocy. Dalej bolejesz, gdy widzisz, że ludzie wciąż nie chcą przyjąć do siebie Jezusa, którego im przynosisz.
A ty nieustannie szukasz gościnnej stajni, która da Wam schronienie.
Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: "Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu" (Łk 2,34-35).
Maryjo, już w chwili Ofiarowania Symeon bardzo wyraźnie uświadomił Ci Twoją rolę w życiu Syna. Już wtedy wiedziałaś, że macierzyństwo, na które się zdecydowałaś, będzie wymagało wielu ofiar i cierpień.
Wiedziałaś, że właśnie tego trzeba, by zbawić świat. Może już wtedy czułaś wielki ból, taki, jakiego doznasz potem, gdy patrzyć będziesz na swego Syna niosącego krzyż, wyśmiewanego przez ludzi i w końcu konającego na Kalwarii.
A teraz, w chwili ofiarowania trzymasz swego Syna na rękach i już w tym momencie powierzasz Go Bogu. Powierzasz Bogu to, co masz najdroższego.
Maryjo, naucz mnie, proszę, powierzyć Bogu wszystko, co jest dla mnie bardzo drogie w życiu, co jest dla mnie najważniejsze.
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: "Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie" (Łk 2,48).
Szukasz, Maryjo, swego Syna. Chcesz mieć Go jak najdłużej przy sobie, choć jednocześnie wiesz, że On powinien być z Ojcem.
Wiesz, że kiedyś będzie musiał opuścić Cię na stale, że będzie musiał pójść sam. Może, jak każda matka, chcesz opóźnić ten moment. Pragniesz jak najdłużej mieć Jezusa pod swoimi skrzydłami.
Maryjo, proszę Cię, naucz mnie z taką wielką troską szukać Jezusa. Chcę mieć Go zawsze przy sobie, a właściwie w sobie. Prowadź mnie do Niego, Matko.
Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: "Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie" (J 2,5).
Maryjo, Ty przez cały czas wskazywałaś na Jezusa - Twego Syna. On był najważniejszy. Stałaś zawsze za Nim, zawsze gotowa na spełnienie Jego woli.
Uczysz mnie, Maryjo, tego wypełniania woli Bożej. Idę więc za Twoim przykładem. Wiem, że nie zawsze mi to wychodzi, jak bym ciągle nie dowierzała mocy Twego Syna.
Uczysz mnie, Matko, wielkiego zawierzenia, bo wiesz, jak bardzo jest ono potrzebne. I czekasz, aż przyniosę kadź z wodą, która zamieni się w wino, co po ludzku myśląc - jest przecież niemożliwe.
