Niepokalanowy misyjne

60-lecie Misji MI w Japonii

W 1935 r. św. Maksymilian Maria pisał z Mugenzai no Sono do Niepokalanowa polskiego: "Trzeba by nie zapominać, że nie tylko Polska i Japonia istnieją pod słońcem, ale dużo więcej serc bije poza ich granicami. A kiedyż do nich przyjdą rycerze Niepokalanej, kiedyż pozakładają Niepokalanowy na ich ziemiach, kiedyż poprowadzą ich do Przenajświętszego Serca Jezusowego po białej drabinie Niepokalanej...?".

Trzecim Niepokalanowem miał być Niepokalanów chiński w Szanghaju. O. Kolbe przybył tu 11 kwietnia 1930 r Bogaty katolik Lo Pa Hong zaofiarował pomoc w założeniu klasztoru, ale biskup miejscowy wyraził zgodę tylko na "prokurę", placówkę pomocniczą. Wobec tego nasz Misjonarz postanowił drukować "Rycerza" chińskiego w Nagasaki i wysyłać go do Szanghaju, by stamtąd przez to pismo "promieniować na całe Chiny". 15 XI 1932 pisał: "Spoglądając wstecz zaczynamy rozumieć, dlaczego Niepokalana nie pozwoliła na otwarcie swego domu, Niepokalanowa, w Szanghaju. Wiedziała, że przyjdzie czas dewastacji wojennej". W wojnie japońsko-chińskiej najwięcej ucierpiał, już w 1932 r., Szanghaj.

W 1932 r. o. Kornel Czupryk, prowincjał, napisał do Nagasaki, że "można rozglądnąć się za nowym Niepokalanowem". Wobec tego o. Maksymilian w ostatnim dniu maja owego roku ruszył statkiem do Indii, "by rozglądnąć się, czy tam Niepokalana czego nie przygotowała". Po początkowych trudnościach, gdy przypomniał św. Teresie, patronce misji, zawarty z nią za młodu "pakt", otrzymał od biskupa z Ernakulam pozwolenie na założenie Niepokalanowa, a nawet teren, dom i kaplicę. Uradowany, przesłał telegram do Polski (29 VI): "Amalam - Niepokalanów indyjski zbudowany. Cześć Niepokalanej!". Pozyskał nawet pewnego kapłana tubylczego do redagowania "Rycerza". Sam musiał wrócić do Mugenzai no Sono, ale przełożonym wciąż przypominał sprawę indyjską, a Niepokalanów polski prosił, aby przypuścił "szturm modlitwy do Niepokalanej w sprawie Indii, ażeby Ona przeprowadziła swoją wolę". Wyprawa misyjna miała ruszyć z Polski w 1939 r., ale wojna stanęła na przeszkodzie.

Jako dyrektor światowy MI św. Maksymilian nie ustawał w projektowaniu i zabiegach, by cały świat zdobyć dla Chrystusa przez Niepokalaną. W sierpniu 1930 r wracał z kapituły prowincjalnej przez Syberię i Koreę. Widząc, że w Korei jest tylko 130 tys. katolików na 30 milionów mieszkańców, westchnął: "Kiedyż Niepokalana zapanuje i w tym przepięknym skądinąd kraju i zaprowadzi w nim królestwo swego Syna?". By przyspieszyć tę chwilę, słał na Koreę, która wówczas była pod okupacją japońską, swe pismo "Seibo no Kishi" i przyjmował w Mugenzai no Sono powołania z Korei (w 1935 r. było tam pięciu Koreańczyków). W 1936 r. o. Kornel Czupryk przedstawił na kapitule konieczność założenia Niepokalanowa koreańskiego. Twórca MI badał też osobiście możliwości założenia nowych Niepokalanowów w Sajgonie - dla Indochin (1930), w Singapurze - dla ludności malajskiej (1932) i w Manili - dla Filipin (1936). Był w kontakcie korespondencyjnym z biskupem Alojzym Bondinim, swoim dawnym rektorem, który rezydował w Bejrucie. Tu też chciał otworzyć Niepokalanów i oddziaływać stąd na cały Bliski Wschód, wydając "Rycerza" w językach: arabskim, tureckim, perskim i hebrajskim.

Wierząc w potęgę i dobroć Niepokalanej św. Maksymilian zamierzał otworzyć placówkę MI nawet w Moskwie. Już w 1928 r., jak pisze w swym pamiętniku o. Alfons Kolbe, "o. Maksymilian myśli wybrać się do Bolszewii", aby tam apostołować "przez bogactwo duchowe a ubóstwo materialne", uważa bowiem, że tylko "droga Franciszkowa" jest możliwa w wytworzonej tam sytuacji. Kiedy w 1930 r. przejeżdżał przez Rosję, a pociąg zatrzymał się na kilka godzin w Moskwie, wyszedł na miasto. Myślał, że i w 1933 r. będzie jechał do Polski koleją syberyjską, dlatego zapytywał przełożonego, czy może zatrzymać się w Moskwie "celem zbadania tamtejszych stosunków religijnych i możliwości rozpoczęcia «Rycerza» rosyjskiego". Już w 1931 r. pisał proroczo, że "sztandar Niepokalanej będzie zatknięty też na Kremlu", co potwierdził na uroczystej akademii urządzonej w Rzymie 11 lutego 1937 r. z okazji 20-lecia MI (mówił wtedy, że "niedaleki jest czas, kiedy figura Najśw. Maryi Panny zostanie umieszczona przez niezwyciężonych Jej rycerzy w samym sercu Moskwy" - por. "L’Oss. Rom." 15-16 II 1937).

Odwołany z terenu misyjnego do ojczyzny, o. Maksymilian zaczął w 1938 r. wydawać w Niepokalanowie polskim kwartalnik w języku łacińskim pt. "Miles Immaculatae" "dla księży i seminarzystów całego świata", by zdobyć ich dla swego ideału i przygotowywać w różnych krajach grunt pod Niepokalanowy misyjne. Najpodatniejszy grunt znalazł "Miles", a z nim MI, w Afryce.

Św. Maksymilian pozostawił nam w spuściźnie śmiały program, godny "proroka i apostoła nowej ery maryjnej", jak go nazywa Papież Jan Paweł II: "W każdym kraju powinien powstać Niepokalanów, w którym i przez który ma rządzić Niepokalana wszelkimi najnowszymi nawet środkami, bo przecież wynalazki naprzód powinny służyć Jej, a potem do handlu, przemysłu, sportu itd. (więc prasa, a teraz to i radio nadawcze, filmy i w ogóle co jeszcze się kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc)... A charakter przenikający to wszystko to: «przez Niepokalaną», a cel to podbić świat cały i każdą duszę z osobna Niepokalanej, a przez Nią Przenajświętszemu Sercu Jezusowemu" (2 XII 1931).

Tu i tam powstały po wojnie Niepokalanowy, które mniej lub więcej starają się realizować program "Szaleńca Niepokalanej". Daleko nam jeszcze, bardzo daleko do jego pełnej realizacji, nawet do osiągnięcia przedwojennego stanu pierwszego Niepokalanowa. "Niechaj Niepokalana - jak mówił św. Maksymilian - sama oznacza terminy etapów walki o zdobycie dla Niej wszystkich dusz na całym świecie". My módlmy się i starajmy się być Jej podatnym narzędziem.

Grafika do art. Niepokalanowy misyjne

[Fot. s. 246] Św. Maksymilian na statku "Conte Rosso" w 1933 r. - "trawiony spiekotą" dla Niepokalanej.