Wywiad z misjonarką Niepokalanej
- Jesteście Misjonarkami Niepokalanej im. O. Kolbego, a więc niewątpliwie ożywia was duch apostolsko-maryjny św. Maksymiliana. Proszę przedstawić czytelnikom "Rycerza" cechy charakterystyczne waszego Instytutu i jego rozwój, zwłaszcza w Argentynie.
- Nasz Instytut powstał w roku 1954 we Włoszech, w Bolonii, jako jeden z pierwszych owoców niezgłębionej spuścizny duchowej św. Maksymiliana. Jesteśmy instytutem świeckim i idziemy za Chrystusem ubogim, posłusznym i dziewiczym, trzymając się stałej formy życia poprzez śluby uznane przez Kościół oraz całkowite oddanie się Niepokalanej w duchu i według nauki o. Kolbego.
W roku 1969 - w odpowiedzi na apel Pawła VI: "Ameryko Łacińska, wybiła twoja godzina!" - pierwsze trzy misjonarki udały się do Argentyny, by podzielić się swym groszem wdowim z tymi, co otrzymali mniej. Chodzi tu jednak o bogactwo ideałów odziedziczonych po św. Maksymilianie. Biskup z Azul oddał nam gmach swego seminarium, w owym czasie bez alumnów, i tam zaczęłyśmy urządzać dni skupienia, rekolekcje i zjazdy. W roku 1975 przeniosłyśmy się do Olavarria, w tejże diecezji azulskiej, gdzie na hektarowym placu zbudowałyśmy Ośrodek Maryjno-Misyjny Ojca Kolbego, otwarty w pięć lat potem. Kiedy w maju 1985 r. było nas już 23, otwarłyśmy nowy dom - w Moreno, 30 km od Buenos Aires, stolicy.
Jak we Włoszech, tak i w Argentynie Instytut nasz ma też członkinie, które mieszkają w swoich rodzinach, pracując dalej we własnym zawodzie i jednocześnie prowadząc apostolat. Wszystkie jesteśmy jednakowo poświęcone Panu Bogu i posiane, by być duszą i zaczynem w Kościele, w społeczeństwie i we własnym środowisku. Animacja ta dokonuje się w stylu świeckim, przez uświęcanie świata, wnoszenie weń wartości chrześcijańskich od wewnątrz i to w różny sposób. Niektóre z nas pracują w szkołach, to znów w księgarni, jedna w banku. Formacja duchowa i przygotowanie apostolskie wszystkich odbywa się w naszym Ośrodku w Olavarria.
- O. Alojzy Faccenda, wasz założyciel, zwykł był nazywać ten dom w Olavarria Niepokalanowem argentyńskim. Dlaczego? Czy postanowiłyście krzewić Rycerstwo Niepokalanej (M I) w całej Argentynie i żyć same według ideału MI3?
- I my nazywamy swój dom Niepokalanowem argentyńskim, gdyż duch maryjno-misyjny, jakim staramy się żyć, jest taki sam, jaki ożywiał św. Maksymiliana, i czerpie soki z jego nauki, jego intuicji teologicznych oraz z jego duchowości i apostolstwa. Nasz charyzmat polega na tym, by stać się jedno z Niepokalaną poprzez całkowite poświęcenie się Jej i w ten sposób przeżywać w Niej mistyczne zaślubiny z Bogiem i służyć Jej w zdobywaniu dusz.
Tak jak o. Kolbe kładziemy nacisk na głębokie życie wewnętrzne, stąd wiele czasu poświęcamy modlitwie; na posłuszeństwo, wierząc, że poprzez przełożonych rozkazuje i działa Jezus. Chrystus, który rzeki: Kto was słucha, mnie słucha i na bezgraniczne poświęcenie. Miłość wymaga od nas, byśmy były gotowe pracować w każdym środowisku, na jakimkolwiek odcinku, nie zważając na to, ile to kosztuje.
Naszą misją jest nawracać i uświęcać dusze przez Niepokalaną. Cały nasz apostolat prowadzimy nie tylko w świetle i pod przewodnictwem Maryi, "gwiazdy ewangelizacji", ale pomagając każdemu, aby wziął Ją ze sobą, by naśladował Ją i wzywał Jej matczynej pomocy. Wszak Jej powierzył Bóg cały porządek miłosierdzia.
- Jak wygląda wasze apostolstwo na miejscu, w samym Niepokalanowie?
- Przez cały rok organizujemy spotkania z dziećmi, z młodzieżą i z rodzinami, by urabiać poszczególne stany w duchu chrześcijańskim.
Najpierw mamy spotkania niedzielne. Oto ich program. Zaczynamy modlitwą poranną. Potem jest jeden lub dwa o[d]czyty na różne tematy, ustalone na początku roku pracy. Po obiedzie na świeżym powietrzu pracuje się w małych grupach, by pogłębić temat i wyjaśnić wątpliwości. Na końcu odmawiamy różaniec i uczestniczymy we Mszy św. Kładzie się nacisk na spowiedź. Nie jest tu łatwo o spowiedników, ale franciszkanie spieszą wspaniałomyślnie z posługą.
Urządzamy też czterodniowe kursy mariologii i duchowości maryjnej dla młodych i dorosłych bardziej zaangażowanych. Zwłaszcza ostatni dzień bywa poświęcany św. Maksymilianowi. Kończy się poświęceniem Niepokalanej podczas Mszy św.
Latem mają tu miejsce pięciodniowe "obozy" formacji i braterstwa dla dzieci, dorastających i młodzieży. Uczestników jest zawsze wielu (po 70-80 osób), i to z różnych stron. W tym roku temat "obozów" został zaczerpnięty z listu Jana Pawła II do młodych całego świata. Jeden dzień poświęca się "doświadczeniu pustyni": każdy wchodzi w osobisty dialog z Panem, zwłaszcza przez czytanie Pisma Św[iętego] i rozmyślanie. W tym roku grupa młodzieżowa z Buenos Aires, po swym obozie napisała nam:
"Z prostotą, jakiej wymaga Chrystus, pragniemy przedstawić wszystkiej młodzieży odkrycie, jakiegośmy dokonali w Olavarria, w Domu Niepokalanej: Maryja jest sekretem osiągnięcia świętości, gdyż jest Pośredniczką Wszystkich Łask... Droga ku niebu - czego wielu nie widzi i czego my nie widzieliśmy dotąd - jest dużo łatwiejsza z Maryją. I to chcemy wszystkim głośno powiedzieć. Gdyby jakiś naukowiec odkrył lekarstwo na raka, czyżby go zaraz nie udostępnił dla jak największej liczby chorych? Myśmy razem ze św. Maksymilianem odkryli coś ważniejszego: lekarstwo na choroby duchowe, drogę pewną do świętości. Jest nią Niepokalana".
W Ośrodku urządzamy też, w pierwsze soboty miesiąca, nabożeństwa maryjne. Spotykamy się wtedy z ludnością okoliczną. Odmawiamy razem w kaplicy różaniec, słuchamy medytacji maryjnej - w tym roku na temat: Maryja i sakramenty - uczestniczymy we Mszy św. Jest wiele spowiedzi, zdarzają się prawdziwe nawrócenia, w których widać rękę Matki Bożej.
Przychodzą też pojedyncze osoby, by prosić o radę, odbyć dzień skupienia czy nawet przez jakiś czas dzielić nasz sposób życia. Przyjmujemy również grupy parafialne, szkoły czy różne stowarzyszenia, które mają u nas swoje dni duchowości. Na przykład 15 osób z Cursillo de Cristianidat co miesiąc przygotowuje się tu do akcji apostolskich.
Jednym ze środków naszego apostolstwa jest prasa. By dać poznać św. Maksymiliana i jego ideał maryjny wydajemy dwumiesięcznik "Milicia Mariana" i trochę książek. Współpracujemy również z dziennikiem miejscowym, dając artykuły, zwłaszcza na święta maryjne i kolbiańskie. Czasem przemawiamy przez radio.
- A wasz apostolat poza Ośrodkiem, podobno i w Patagonii?
- Z Niepokalaną niesiemy słowo Boże do rodzin. Diecezja Azul liczy 360 000 mieszkańców rozsianych na przestrzeni 64 210 km², w 40 parafiach, mając niespełna 70 kapłanów. Współpracujemy z nimi w ewangelizacji, m.in. w misjach parafialnych, katechizujemy po rodzinach, angażując w tym również katolików świeckich.
Niedawno miałyśmy dwumiesięczne misje w parafii Naszej Pani z Monte Viaggiano razem z franciszkanami i ponad stu laikami. Podzieliwszy sobie teren, nawiedziliśmy każdą rodzinę. Pewna katechetka wyznaje: "Kiedy zaproszono mnie do tej misji, wyczułam, że Bóg żąda ode mnie czegoś ważnego, na co mam odpowiedzieć wspaniałomyślnie. Musiałam pokonać wiele obaw, bo to po raz pierwszy niosłam orędzie Chrystusa do tylu rodzin. Przygotowałam się przez rozmyślanie i codzienną Komunię św. Jak św. Maksymilian oddałam się całkowicie w ręce Niepokalanej, w przekonaniu, że to Ona będzie działać, a ja posłużę Jej tylko jako narzędzie".
W Monte Viaggiano jest sanktuarium maryjne, w którym powierzono nam ożywianie nabożeństwa do Matki Bożej. W święta udajemy się tam z naszą prasą, wyświetlamy przeźrocza, organizujemy konferencje, odmawiamy różaniec. W Loma Negra i Cerro Negro koło Olavarria pracujemy w punktach katechetycznych dla dzieci i dla rodzin. Lud jest tam biedny, a również w wielkiej potrzebie duchowej.
Urządzamy też misje poza diecezją Azul, np. w dzielnicach nędzarzy w wielkim Buenos Aires. [270]Co roku w styczniu (wtedy jest tu lato) udajemy się na południe argentyńskie, do Patagonii. Misje prowadzimy tam z jakimś kapłanem i z kilku dziewczętami i chłopcami, stanowiąc razem "Grupę Maksymiliana Kolbego". Docieramy do Indian Araucanos, którzy żyją w chatach rozrzuconych na wielkiej przestrzeni, zajęci pasieniem owiec i kóz. Trzeba przejść 5- 6 km, by dostać się od jednej rodziny do drugiej, toteż nasze życie w czasie tej misji jest niemal koczownicze.
Zazwyczaj na początku przyjmują nas nieufnie, ale Niepokalana otwiera serca. Naszym hasłem jest: "Kochać brata i słuchać go".
- Jak się przedstawia kult św. Maksymiliana w Argentynie? Jak nasz święty oddziałuje na tamtejszych ludzi?
- Gdy doszła wieść o kanonizacji, można było zauważyć u ludu argentyńskiego wielkie zainteresowanie nowym świętym i jego życiem duchowym. Mówiło o nim radio i prasa. U nas dzień 10 października 1982 r. był świętem. Biskup Emil Bianchi z Azul odprawił uroczystą Mszę św. i w homilii powiedział: "To naprawdę coś wspaniałego widzieć ten Ośrodek Maryjne-Misyjny. Na początku było tylko parę nieznanych misjonarek włoskich, które w milczeniu rozpoczęły pracę. A dziś widzimy, jak misjonarki Niepokalanej swą obecnością, przez misje, katechizację i apostolat prawdy udzielają wszystkim ducha, który ożywiał ich założyciela, to jest ducha Świętego, którego dziś czcimy w sposób szczególny: Maksymiliana Kolbego".
Św. Maksymilian wpływa na życie wielu osób: na młodych i dorosłych, na grupy i stowarzyszenia, na kapłanów i osoby poświęcone Bogu, na więźniów... Wciąż otrzymujemy listy z prośbą o książki i informacje o Świętym, również z innych krajów, gdzie używa się języka hiszpańskiego, także od takich ruchów, jak Legion Maryi, Soledat Mariana, Fokolarini.
Są grupy parafialne, które utożsamiają się z tym świętym ·i obierają go sobie za patrona i wzór. Niedawno w Argentynie ogłoszono go patronem radioamatorów. Są tu kolegia i parafie, które noszą jego imię. Jedna taka parafia istnieje w Patagonii, gdzie przed 10 laty przeprowadziłyśmy misję. Inna - na jednym z biednych przedmieść Buenos Aires, gdzie także misjonarzowałyśmy. W sposób szczególny czci się św. Maksymiliana w każdej parafii franciszkańskiej.
- Jakie plany i perspektywy mają Misjonarki Niepokalanej na przyszłość?
- Chcemy nade wszystko spotęgować nasze poświęcenie się Niepokalanej, by promieniować Nią coraz skuteczniej na otoczenie i skłaniać innych do takiego poświęcenia. Jesteśmy pewne, że "kto należy do Niepokalanej, ten nie zginie". Pragniemy powiększyć też działalność wydawniczą, gdy tylko pozwoli na to Opatrzność Boża. A potem... śledzić i wykonywać plany Niepokalanej.
- Proszę o słówko do zakonników w Niepokalanowie i do czytelników "Rycerza".
- Jesteśmy zadowolone, że Bracia żyją dalej duchem św. Maksymiliana i prowadzą jego apostolat. Wiele zależy od was. Pamiętajcie, o. Kolbe pragnie, abyśmy go przewyższyli w świętości. Czyż nie mówił o wyścigach w miłowaniu Niepokalanej?
Czytelnikom chcemy powiedzieć to, co często powtarzał św. Maksymilian: "Kochajcie Niepokalaną, kochajcie Niepokalaną, kochajcie Niepokalaną, a Ona was uszczęśliwi".


