Niepokalanów - Niepokalanki

Nierzadko mylą nas pielgrzymi poszukujący na szlakach swoich wędrówek sanktuariów Maryjnych. Cierpliwy franciszkanin, br[at] furtian, informuje poszukujących, że niepokalanki, że liceum prywatne sióstr, że sanktuarium słynącej łaskami Matki Boskiej Jazłowieckiej to nie tu, to oddalona od Niepokalanowa o pięć kilometrów wieś Szymanów.

Nie pomyłkowo jednak rozlokowała nas Opatrzność po sąsiedzku. Łączy te dwa klasztory nie tylko nazwa: Niepokalanów - Niepokalanki, ale jest coś zbieżnego w charyzmacie założycielskim św. Maksymiliana Kolbego i współzałożycielki Zgromadzenia Niepokalanej, sługi Bożej Marceliny Darowskiej, której proces beatyfikacyjny jest w toku. Chronologia wyłącza tu jakiekolwiek wpływy. Kiedy 16-letni Rajmund Kolbe, jako uczeń małego seminarium franciszkańskiego, kombinował plany fortyfikacyjne dla miasta Lwowa i myślał w rozterce, jak pogodzić zakon z ideą rycerskich bojów przeciw wojskom zaborców, Matka Marcelina, żyjąca w latach 1827-1911, kończyła już swoje długie życie i swoją pięćdziesięcioletnią służbę Zgromadzeniu, które w roku powstania styczniowego (1863) przeniosła z Rzymu do Polski. Założyła na ziemi ojczystej sześć klasztorów niepokalańskich ze szkołami i internatami dla dziewcząt, które współcześni jej biskupi nazywali "twierdzami wiary i polskości". Macierzystym domem Zgromadzenia był Jazłowiec, położony w zaborze austriackim, w diecezji lwowskiej, a ostatnią fundacją za jej życia był właśnie Szymanów, pierwszy w zaborze rosyjskim, po kasacie zakonów, klasztor żeński z polską szkołą.

Poza rycerską nutą patriotyzmu łączy te dwie postacie - Założyciela Niepokalanowa i Matkę niepokalanek - przede wszystkim żarliwa i pełna apostolskiego dynamizmu miłość do Niepokalanej. Nie budowali jej na uczuciach, tak właściwych polskiej maryjności. Św. Maksymilian mówi do braci: "Zbliżanie się do Niepokalanej, coraz większe i doskonalsze upodobnienie do Niej, jest całą filozofią w Niepokalanowie. To zbliżanie, czy połączone z uczuciem radości, czy oschłości, nie ma żadnej różnicy". "Nie traćmy pokoju, jeśli uczucie «zziębnie». Chodzi o wolę i tylko o wolę." Nie inaczej mówi do sióstr Matka Marcelina: "Takim jest człowiek, jaka jego wola". "Gdyby kiedyś zaćmiło się w was nabożeństwo do Najśw. Matki - to ani patrzeć na to, a trzymać się Jej wszystkimi silami serca. Z Nią niepodobna zginąć, nie przejść przez wszystko, nie dojść do Pana Jezusa. Więc czy mam uczucie, czy nie, jestem dzieckiem Niepokalanej, i to mnie trzyma".

Ani św. Maksymilian, ani Matka Darowska nie byli teoretykami, nie pisali rozpraw naukowych o Niepokalanej, oni dla Niej i Nią żyli. "Studiować mariologię - mówi św. Maksymilian - będzie bardzo dobrze, ale pamiętajmy zawsze, że więcej poznamy Niepokalaną w pokornej modlitwie... niż z uczonych definicji, chociaż i tych zaniedbywać nie wolno". "W tej sprawie dalej się zajdzie kolanami niż mózgiem". U Matki Marceliny zaś czytamy: "Wszystko, com mówiła, jest niczym wobec tego, co mi Matka Najświętsza w ciągu życia o sobie poznać dała. Aby móc powiedzieć cokolwiek o Niej, trzeba żyć z Nią. Zbliżajcie się do Niej, w Nią się wpatrujcie... Ona Sama do nas Sobą mówić będzie".

Św. Maksymilian był zafascynowany tajemnicą Niepokalanego Poczęcia. Stawia ten dogmat w centrum mariologii i apostolskiego czynu. Kiedy Matka Marcelina pisze, że uczuła Wolę Bożą, aby jej Zgromadzenie stanęło pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia, miała na myśli "rehabilitację kobiety". "Aby świat przemienić - trzeba zacząć od przemiany, od oczyszczenia, udoskonalenia kobiety". Od 125-ciu lat Zgromadzenie Niepokalanej wychowuje na ziemiach polskich przyszłe żony i matki stawiając im za wzór Niepokalaną Matkę. Wychowanie oraz nauczanie dzieci i młodzieży w duchu Ewangelii, praca nad chrześcijańską odnową życia rodzinnego - to zasadniczy apostolat niepokalanek.

Obecnie prowadzą siostry cztery szkoły średnie, przedszkola, domy rekolekcyjne, szeroko rozwiniętą pracę katechetyczną i różne formy pracy wakacyjnej z młodzieżą: grupy pielgrzymkowe, modlitewne itp. Konstytucje Zgromadzenia mówią: "W działalności apostolskiej siostry stawać się będą podatnym narzędziem w ręku Niepokalanej Matki, współpracującej ze Zbawicielem". Jakie to znowu bliskie idei "Szaleńca Niepokalanej", który w rycerskim akcie oddania prosi pokornie: "...abym w Twoich niepokalanych i najmiłościwszych rękach, stał się użytecznym narzędziem...".

Nie sposób pominąć jeszcze jednego aspektu [148]niezmiernie charakterystycznego dla obu postaci: jakiegoś uniwersalizmu planów, ideałów, wymagań, maksymalizmu. Św. Maksymilian parafrazując ignacjańskie "ad maiorem Dei gloriam" (na większą chwałę Bożą) rzuca hasło: "Ad maximam Dei gloriam" (na jak największą chwałę Bożą). "Ostatecznym celem MI jest chwała Boża i to nie tylko większa chwała, ale największa". A każda niepokalanka kończy formułę ślubów zakonnych słowami: "Jak zamiar ten, ufam, Boże mój, Tyś mi natchnął, tak błagam Cię, abyś mi dał łaskę wypełniania go na największą Twoją chwałę".

Niech więc pochwali Boga i to zbyt śmiałe może zestawienie, z konieczności ograniczone do kilku przykładów, dwóch postaci: Bohatera oświęcimskiego, wyniesionego na ołtarze i znanego całemu światu, oraz zakonnicy-Polki, zupełnie prawie nieznanej nawet we własnym kraju, którego rany w latach niewoli nieustannie nosiła w swym sercu, nie doczekawszy zmartwychwstania Polski. "Jak się mimo woli, bezustannie czuje mózg w głowie - mówiła - a serce w piersiach, tak i ja nigdy, ani na chwilę, nie przestaję czuć ran Kraju. Na zewnątrz wszystko się robi, mówi, co potrzeba, ale tamto tkwi przed Bogiem na dnie".

W wieczności nie zapominają zbawieni o sprawach, które szczególnie bliskie były ich sercu w czasie ziemskiego pielgrzymowania. Św. Maksymilian działa po śmierci "obiema rękami", jak zapowiedział za życia. I do komisji beatyfikacyjnej Matki Marceliny napływają liczne podziękowania od rodzin polskich: za szczęśliwe urodzenie dzieci, za uzdrowienia, za pojednanie małżeństw i inne łaski udzielone tym, którzy modlą się za jej przyczyną.


O nowenny, obrazki i szkaplerze z relikwiami Matki Marceliny można się zwrócić listownie do Szymanowa, względnie prosić o nie przy okazji pielgrzymki do Matki Bożej Jazłowieckiej, ukoronowanej w Jazłowcu, a od roku 1946 przebywającej w sanktuarium szymanowskim.

Siostry Niepokalanki 98-516 SZYMANÓW woj. skierniewickie

[s. 148]