Niepokalana

Mówią i piszą, że byłaś zwyczajna,
taka jak wszystkie kobiety na świecie.
Nie wierzę! Nie chcę nawet o tym słyszeć!
Ty byłaś lilii najcudniejszym kwieciem.

Byłaś jak płomień gorący wśród lodów,
jak biel obłoku w pustyni spiekocie,
jak złaknionemu świeży plaster miodu,
jako poranek powstający w złocie.

Byłaś jak uśmiech wiosny po zamieci,
jak wstęga rzeki pośród drzew w upale.
Byłaś jak łąka osypana kwieciem,
jak brzóz gałązek rozpuszczone szale.

Byłaś jak piosnka ptaka nad pustkowiem
i jak milczenie lasu o zachodzie.
Byłaś jak miłość, która nie przeminie,
jak nenufary na srebrzystej wodzie.

Byłaś jak łańcuch górski ponadchmurny
w barwach niebiesko-złociście-zielonych,
jak kwiat szarotki wpięty w głazy turni,
ponad przepaścią świata zawieszony.

Byłaś jak matki wierność kochająca,
jak wieczór ciszą w gwiazdy zapatrzony.
Byłaś jak promień gorejący słońca
na płatkach róży blaskiem rozłożony.

Byłaś jak pierwsze wiśniowe gałązki
zakwitające nieśmiało w przedwiośniu.
Byłaś jak strumień górski kryształowy,
jak śpiew słowika smutny i radosny.

Jak zieleń lasu, co nam koi oczy
i błękit nieba, co smutek wycisza.
Byłaś jak dzwony rozmodlone dźwiękiem,
których pieśń chwały Pan Bóg w dali słyszy.

Byłaś jutrzenką wschodzącą przed świtem,
drżeniem brylantów w mroku migocąca.
Byłaś tak piękna, czarowna, przeczysta
jak wszystkie gwiazdy i jak światło słońca.

Byłaś jak szczebiot jaskółek pod zorzą,
modrych przylaszczek w śniegu zakwitanie.
Byłaś wmyślona w wielką sprawę Bożą,
Byłaś jak chwila ciszy przed świtaniem.

Byłaś jak muszla zamknięta milczeniem,
jak trawa zgięta pod Pana stopami.
Wtopiona w szafir wielbiącym spojrzeniem,
płonąca Bogiem niby noc gwiazdami.

W pokorze wonna fiołków aromatem,
w czystości - lilii rozśnieżonym łanem.
Serce - skowronkiem wzlatało nad światem,
hymn miłowania nucąc swemu Panu.

Tyś Najpiękniejsza, Najczystsza, Wybrana
spośród wszechświata. Tyś Niepokalana.

Grafika do art. Niepokalana

[Fot. s. 129]