Niepokalana wciąż mnie nawraca do siebie

Matka Boża w moim życiu

Moja mama od szeregu lat otrzymuje "Niepokalaną" - tak nazywamy "Rycerza Niepokalanej" - a ja chciwie podglądam, kiedy nadejdzie. Czekam na tę chwilę, jak na przyjście dobrego przyjaciela, któremu warto poświęcić czas. Jakże krzepiąca jest treść zawarta w tym piśmie! Tylko chciałabym częściej, a może i zawsze widzieć na okładce Niepokalaną tak, jak to bawało [bywało] dawniej.

Podczas wojny, kiedy miałam dziewięć lat, przyszli do naszego domu żołnierze - była godzina 3 rano, miesiąc luty, spaliśmy wszyscy - i kazali pakować się.

Wychodząc odruchowo szurnęłam ostatnią szufladę w komodzie, skąd potoczyła się figurka Niepokalanej, kupiona w Niepokalanowie. Moja mama, będąca wtedy w piątym miesiącu ciąży, wzięła ją i wiozła przytuloną do siebie. Jechaliśmy cały miesiąc w ciemnym wagonie, z którego wyładowano nas w dalekiej tajdze. Urodzona tam siostra Ania żyje - cudownie, jak twierdzą lekarze...

Figurka Niepokalanej znajduje się dotąd u mamy, postawiona na stole. Jest trochę zniszczona (nosek i palce u rąk obite), ale jakże ona droga dla całej rodziny! To nasza Niepokalana!

Muszę wyznać, że Niepokalana jakby mnie· ściga w życiu i nawraca do Siebie w każdym dniu, szepcąc cichutko:

"Życie jest cieniem, życie jest chwilką,
Co ciągle ucieka i ginie.
By kochać Mnie bardziej,
masz tylko tę chwilkę,
ten dzień dzisiejszy jedynie".

S., 20 kwietnia 1988 r.