Głęboko przeżywał św. Maksymilian Maria, już w okresie rzymskim swego życia, dwa święta: Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny i Boże Narodzenie. W czasie nowenny do Niepokalanej czarował go w Bazylice XII Apostołów potężny śpiew Tota pulchra, którym Zakon franciszkański wraz z ludem składał hołd Wybrance Boga i Chwale rodzaju ludzkiego. A przy Żłóbku rozpływał się w miłości, patrząc na Dziecię Niepokalanej. Śpiewał z wiarą Bóg się rodzi, to znów kolędę św. Alfonsa Ty schodzisz z gwiazd, w której wzruszały go szczególnie słowa: "O ileż Cię to kosztowało, że mnie umiłowałeś".
Przez całe życie zgłębiał o. Kolbe Boży plan zbawienia, a szczególnie rolę, jaką Bóg wyznaczył w nim Najśw. Maryi Pannie. W tym roku poznawaliśmy wyniki jego badań, a teraz popatrzmy, jak on je ujmował w syntezę, koncentrując się na Niepokalanym Poczęciu i Macierzyństwie Bożym Maryi.
Trzeba od razu powiedzieć razem z obecnym Papieżem, że św. Maksymilian, "obdarzony intuicją teologiczną", "głębiej przenikał i doświadczalnie poznał tajemnicę Chrystusa", a w niej Niepokalane Poczęcie Maryi. W swoich pismach, używając "trafnych sformułowań", "potwierdzał centralne miejsce Chrystusa w historii ludzkości oraz obecność Błogosławionej Maryi Dziewicy, która w najwyższym stopniu uczestniczyła w łasce i jak najściślej współpracowała w działaniu odkupieńczym Słowa Wcielonego" (Dekret kanonizacyjny).
W jednym z przemówień Twórca Rycerstwa Niepokalanej (MI) tak określił Maryję: "Jest Matką Bożą, a nazywa się Niepokalaną". I dodał: "Dlatego była Niepokalaną, że miała zostać Matką Bożą. I dlatego została Matką Bożą, że była Niepokalaną".
"Niepokalana, bo Matka Boża". Już w poczęciu Maryja została, można by powiedzieć, "zaprogramowana" jako Matka Boża. Liturgia 8 grudnia przypomina, że Bóg "w Niepokalanym Poczęciu Dziewicy przygotował godne mieszkanie swemu Synowi". "Niewymowny Bóg - czytamy w bulli dogmatycznej z roku 1854 - ...przed wiekami wybrał i swemu Synowi Jednorodzonemu przeznaczył Matkę, i umiłował Ją bardziej niż wszystkie inne stworzenia... Dlatego napełnił Ją obfitością wszystkich darów niebiańskich", tak że, "cała piękna i doskonała, jaśniała taką pełnią niewinności i świętości, że większej, poniżej Boga, nawet wyobrazić sobie nie można".
"Matka Boża, bo Niepokalana". Bóg, zaplanowawszy Wcielenie swego Syna dla zbawienia ludzkości, chciał, by dokonało się ono jako akt najwyższy miłości Boga i stworzenia. Właśnie przywilej Niepokalanego Poczęcia uzdolnił Maryję do idealnej reakcji na miłość Boga, do ofiarnej zgody na Wcielenie. W pismach o. Kolbego znajdujemy często te i tym podobne zdania: "Słowo stało się ciałem jako owoc miłości Boga i Niepokalanej"; "Zjednoczenie miłości Niepokalanej z Bogiem dochodzi aż do tego stopnia, że staje się Matką Bożą".
Św. Maksymilian codziennie po przebudzeniu się odmawiał, z czołem pochylonym do ziemi, trzy "Chwała Ojcu" na podziękowanie Trójcy Przenajświętszej za Wcielenie Syna Bożego, a jednocześnie "za tak boskie wyniesienie Niepokalanej". "Kim jesteś, o Pani? - zapytywał, pełen podziwu dla Jej Macierzyństwa Bożego. -Nie tylko stworzeniem, nie tylko przybranym dzieckiem Boga, ale Matką Bożą, i to nie przybraną tylko Matką, ale rzeczywistą Bożą Matką. I to nie jest tylko przypuszczenie, prawdopodobieństwo, ale pewność, pewność zupełna, dogmat wiary A czy jeszcze jesteś Bożą Matką? Tytuł matki się nie zmienia. Na wieki Bóg będzie Ci mówił «Matko moja»... Dawca czwartego przykazania czcił Cię będzie na wieki, zawsze... Kim jesteś, o Boża?".
Przez Boże Macierzyństwo Niepokalana weszła w duchowe pokrewieństwo z Osobami Trójcy Świętej, ale też ze względu na to macierzyństwo, na charakter odkupieńczy Wcielenia, stała się naszą Matką duchową, a my Jej dziećmi. "Maryja Niepokalana - rozważa o. Kolbe - jest Matką Boga. W świecie materialnym wszystko ma swój początek, rozwój i koniec. Nie tak w świecie duchowym. Tam [323]wszystko jest zawsze razem i rozwija się bezgranicznie, bo Bóg jest doskonałością nieskończoną. Skończoność w świecie materialnym pochodzi tylko z materii. Ale do czego dążę? Niepokalana w znaczeniu duchowym jest zawsze Matką Jezusa, Ona ustawicznie rodzi Go i daje mu wzrost w duszach. Słowem, jest Jego Matką w najdoskonalszym duchowym tego słowa znaczeniu".
Pięknie zilustrował tę prawdę poeta angielski Gerard M. Hopkins (†1889) w wierszu pt. Najśw. Panna porównana do powietrza, którym oddychamy "Jej wspaniałe macierzyństwo... ma wciąż jedną tylko rolę, którą jest Chrystus Zbawiciel. Z Jej ciała wziął On ciało i wciąż bierze (o tajemnico!) już nie ciało, lecz ducha, i kształtuje w nas (o cudo!) nowe Nazarety, w których Ona jeszcze Go poczyna rano, w południe i wieczorem; nowe Betlejemy, gdzie On się rodzi rano, w południe i wieczorem; Betlejemy czy Nazarety, by ludzie mogli więcej oddychać Chrystusem i drwić ze śmierci. Każdy z nas, tak zrodzony, staje się nowym, bardziej szlachetnym «ja»,... staje się więcej zarówno Boga jak i Maryi dzieckiem".
Naszym szczęsnym obowiązkiem jest przyjąć Maryję za matkę, jak to uczynił św. Jan Apostoł (por. J 19,27). I my staniemy się wtedy umiłowanymi uczniami Jezusa. "Kto nie zechce mieć Maryi Niepokalanej za matkę - pisze zdecydowanie św. Maksymilian - nie będzie miał też Chrystusa Pana za brata ani Ojciec nie ześle mu Syna, ani Syn nie zstąpi do jego duszy, ani Duch Przenajświętszy nie urobi łaskami jego ciała mistycznego na wzór Chrystusa, bo to wszystko dzieje się w Maryi Niepokalanej, i tylko w Maryi... W Jej łonie musi dusza odradzać się wedle formy Jezusa Chrystusa. Ona musi mlekiem swej łaski dusze wykarmić... Na Jej kolanach musi dusza nauczyć się poznawać i kochać Jezusa; z Jej Serca czerpać miłość ku Niemu, owszem, Jej Sercem Go kochać".
O. Kolbe, klęcząc z Niepokalaną przed Żłóbkiem, odgadywał uczucia, jakie przepełniały Jej Serce, gdy spoglądała na wcielonego Boga, i prosił Ją: "Napełnij i moje serce pokorą Twoją i miłością Twoją, i wdzięcznością Twoją". Przy Sercu Niepokalanej jego miłość stawała się coraz bardziej czysta i ofiarna. W pierwszym roku kapłaństwa na Boże Narodzenie odprawił trzy Msze św. w kościele św. Anastazji, męczenniczki, znajdującym się tuż przy Kolegium Serafickim, jedną na "podziękowanie za łaskę Niepokalanego Poczęcia", a drugą z prośbą "o miłość aż do stania się żertwą ofiarną". Rok wcześniej, tuż po założeniu MI prosił przy Żłóbku Jezusa: "Panuj we mnie, o Boże mój, i racz dozwolić, abym Twe królestwo przez Niepokalaną we wszystkich rozszerzył". Wiemy, jak wiele dokonał dla tej sprawy, dając się prowadzić Matce Bożej.
Od Jezusa zaś uczył się Twórca MI, jak kochać Jego Matkę. "I lubował się - mówił - On, Bóg wcielony, w nazywaniu siebie Synem Człowieczym", to jest Synem Maryi. Kochał Ją, jak przystało na Syna Bożego. My "nigdy nie pokochamy Niepokalanej tak, jak Ona na to zasługuje i jak nam dał przykład sam Pan Jezus. Dlatego nie kładźmy granic w miłości ku Niepokalanej". Wszak i my jesteśmy Jej dziećmi. Naśladujmy Jezusa aż do oddania się Niepokalanej bez zastrzeżeń.
O. Stanisław Wójcik, dawny redaktor "Homo Dei", napisał, że "o. Kolbe uczynił dla Maryi podobno więcej niż ktokolwiek przed nim w Polsce, a w Kościele powszechnym stanął godnie obok największych czcicieli Bożej Matki na miarę Efremów, Bernardów, Liguorich. Najistotniejszym sensem jego teologii maryjnej zdaje się być: wskazanie ludziom najłatwiejszej, a jednocześnie właściwej drogi powrotnej do Boga".
Tą drogą prowadzi Kościół Ojciec Święty Jan Paweł II, zresztą zgodnie z wytycznymi Soboru Watykańskiego II, który, jak wyznał 28 czerwca 1980 r., "zaprosił wszystkich wierzących, by z większym zapałem kroczyli królewską drogą prawdziwej pobożności maryjnej, wiodącą do Chrystusa". Trzeba nam "wciąż odnawiać się w szczególnym zjednoczeniu z Maryją, Matką Chrystusa i Matką Kościoła", a Ona będzie nas ustawicznie pobudzać, byśmy stali się świętymi, "najlepsze zaś swe dzieci wprowadzi na heroiczne drogi poświęcenia ewangelicznego i misyjnego".
Jako członkowie MI, spadkobiercy św. Maksymiliana, starajmy się przodować na drodze maryjnej do Chrystusa, zawsze ulegli naszej Matce Niebieskiej, zawsze ufni w Jej pomoc, coraz bardziej podobni do Jej Syna Pierworodnego i tak godni miana: dzieci Boże.
