Nie wstydźmy się nazywać rycerzami Niepokalanej

Młody Rycerz Niepokalanej (5)

18 października 1981 r. Ojciec Święty Jan Paweł II przyjmując na specjalnej audiencji grupę pielgrzymów Rycerstwa Niepokalanej powiedział na zakończenie swojego przemówienia: "Najmilsi! Bądźcie silni w wierze i z entuzjazmem wypełniajcie zadania Rycerstwa Niepokalanej, do którego należycie, idąc za nauką i przykładem O. Maksymiliana Kolbego. «Cierpieć, pracować, kochać i radować się»: to było jego programem i to jest syntezą jego życia. Niech będzie tym i dla was, z pomocą Najświętszej Dziewicy. I niech wam towarzyszy zawsze moje Apostolskie Błogosławieństwo, którego z wielką. miłością udzielam wam i wszystkim, co należą do waszego Rycerstwa".

A więc błogosławieństwo to zostało udzielone każdemu z członków Rycerstwa, także i mnie. Sporo czasu upłynęło od chwili, kiedy zostałem przyjęty do MI. Było to siedem lat temu. Moja przynależność ograniczała się dotąd do odmawiania aktu oddania się Niepokalanej i aktu strzelistego O Maryjo bez grzechu poczęta, a i z tym było nieraz krucho. Dopiero od kilku miesięcy zacząłem się zastanawiać nad swoją przynależnością do MI. Zauważyłem, że coś nie jest tak, jak być powinno. Należeć, należę, ale jak?

Kiedyś jeden ze współbraci opowiadał mi o rekolekcjach MI, które odbyły się w Niepokalanowie podczas wakacji letnich. Z zainteresowaniem słuchałem, jak ludzie należąc do MI starają się być "ogniem miłości" zapalonym w sercu świata. Zaczynałem rozumieć, że moja przynależność do Rycerstwa jest powierzchowna. Poszedłem na spotkanie grupy MI w seminarium i zacząłem odkrywać to, co zostało zagruzowane.

Zbliżała się przerwa międzysemestralna. W Niepokalanowie miały się odbyć w dniach 30 I - 6 II [19]88 r. rekolekcje dla animatorów MI. Wśród piętnastu chętnych kleryków znalazłem się i ja. Oprócz nas była też młodzież świecka, która, podobnie jak my, miała się przygotować do pomocy w prowadzeniu ruchu św. Maksymiliana w parafiach.

Dla mnie rekolekcje te były odkrywaniem prostej, a jednocześnie jakże głęboko teologicznej myśli maryjnej Twórcy MI. Stały mi się jaśniejsze słowa abp. Łukasza Moreira Nevesa: "Nigdy nie będziemy umieli odwdzięczyć się należycie św. Maksymilianowi za to, że w tych naszych czasach (on bowiem jest świętym naszych dni) przestudiował, przemyślał i dał poznać innym Matkę Bożą w Jej znamiennej cesze: «Niepokalana», odkrywając w Niej ogromny potencjał dla apostolstwa".

Były to wspaniałe dni spotkania z Chrystusem, którego niesie nam Maryja. Serie konferencji zmierzały do tego, by ukazać nam Niepokalaną jako Matkę naszej wiary chrześcijańskiej. Oddanie się Niepokalanej pomaga nam lepiej otworzyć się na działanie Ducha Świętego. Nie [146]możemy przeżyć należycie Chrztu św. nie kontemplując Maryi. Chciejmy być, tak jak Ona, Świątynią Ducha Świętego. Wspaniale to rozumiał św. Maksymilian i przekazywał innym, dzieląc się swoją wiarą. Stawiał przy tym modlitwę na pierwszym miejscu. Bez niej nie będzie owocne apostolstwo. W apostolstwie kładł nacisk na miłość, na ofiarny czyn na rzecz bliźniego. Tym zdobywał dusze. Tego uczy nas również, słowem i czynem, Jan Paweł II, który został wybrany na Stolicę Piotrową 16 X - w rocznicę założenia Rycerstwa.

Tak często nie rozumiemy Ojca Maksymiliana przejmując się zbytnio strukturą organizacyjną jego ruchu. A przecież najważniejsze jest, aby przyczynić się w sposób istotny i najskuteczniejszy do wzrostu w świecie Królestwa Najświętszego Serca Jezusowego: poprzez pośrednictwo Niepokalanej.

Nieważna jest też nazwa wspólnoty, chociaż i ona oddaje treść działania grupy czy ruchu. Ważne jest otwarcie się wspólnoty na miłość Bożą. Na taką miłość, jaką niesie w sercu Niepokalana, która daje się kierować Duchowi Świętemu. Na Nią wskazuje każdemu z nas Pan Jezus z krzyża mówiąc: "Oto Matka twoja". Mamy zawierzyć po synowsku Maryi jak św. Jan, mamy "wejść w zbawczy zasięg tej «macierzyńskiej miłości», poprzez którą Matka Odkupiciela «opiekuje się braćmi swego Syna» i «współdziała w ich rodzeniu i wychowaniu»", jak nas uczy Papież Jan Paweł II w swej encyklice maryjnej.

Św. Maksymilian pojął to wszystko głęboko i wspaniale zastosował w swoim życiu. W nim, jak pisze o. Allegra, "pięknie okazuje się, co może zdziałać Matka Niepokalana i Współodkupicielka w duszach całkowicie sobie oddanych i czego przez nie może dokonać, by przywieść ludzi do Chrystusa".

Oto myśli, które mogłem zgłębić w czasie spotkania rekolekcyjnego w Niepokalanowie i którymi chciałem się podzielić z wszystkimi Rycerzami Niepokalanej. Nie wstydźmy się tego słowa "rycerz". Ono oznacza nasz bój o uświęcenie własne i wszystkich na podobieństwo Niepokalanej, w której Kościół "jakby w przeczystym obrazie, z radością ogląda to, czym cały pragnie i spodziewa się być" (Sobór Watyk[ański] II, SC 193).

W tym krótkim artykule wiele korzystałem z notatek z rekolekcji. Nie jestem w stanie wyrazić tego, co czuje me serce po przeżyciu tych rekolekcji i częściowym odkryciu głęboko teologicznej myśli maryjnej św. Maksymiliana.

Oby cały Kościół był prawdziwą wspólnotą Niepokalanej.

Grafika do art. Nie wstydźmy się...

[Fot. s. 146] Rekolekcje dla młodzieży MI w Niepokalanowie, luty 1988 r.