Nawet w obozie nie umarła bez Komunii Św[iętej]

Było to w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Jedna z więźniarek Apolonia Rakowska wierzyła silnie w to, że Bóg i Matka Najświętsza nie pozwolą jej umrzeć bez przyjęcia Sakramentów św. Praktykowała dziewięć piątków miesiąca. Przyjechała do obozu z wyrokiem śmierci. Wyznaczona już raz na śmierć, wróciła dziwnym zbiegiem okoliczności z powrotem do swego bloku.

Do Neustrelitz jeździła jedna kolumna z Ravensbrück do pracy. Tutaj był obóz jeniecki męski, gdzie żyli również księża. Jeden z jeńców powiedział w tajemnicy jednej z więźniarek, że mogą zabrać do obozu w pudełku po paście konsekrowane komunikanty, które będą ukryte w starej budce wartowniczej. Na drugi dzień przywieziono pięćdziesiąt Komunii św. do obozu, które oddano Siostrze Róży z Rawicza. Wtajemniczone w tę sprawę więźniarki w oznaczonej porze przyjmowały Komunię św. Ja przyjęłam Komunię razem z Rakowską.

W tym samym dniu ukazała się na ulicy lagrowej dozorczyni z białą kartką w ręku - oznaczającą wieść dla skazanej na śmierć. Weszła do bloku, gdzie mieszkała Apolonia, i wyczytała jej nazwisko. Rakowska poszła z dozorczynią z podniesioną głową, spokojna i ufna, że Chrystus w godzinę śmierci przyjmie ją do siebie. Została rozstrzelana w dniu przyjęcia Komunii św.

Po pewnym czasie przyszła do mnie Siostra Róża wylękniona i zmartwiona mówiąc mi, że komendant obozu wie o rozdzielaniu Komunii św. Uspokoiłam ją mówiąc z natchnienia Bożego: "Przecież to jest sprawa Boża - zakończy się szczęśliwie". Rzeczywiście, została zawieziona do komendanta obozu więźniarka kolonka, wyjeżdżająca do pracy poza obóz, ale to nie była ta, która przywiozła komunikanty. Zapytana o tę sprawę, roześmiała się beztrosko, mówiąc ironicznie, że w obozie księdza nie ma, więc nie może być mowy o rozdawaniu Komunii św. Ta pewność siebie i ten śmiech nieudawany sprawił, że komendant uwierzył w prawdziwość słów kolonki. I znowu Matuchna Najświętsza uratowała wielką ilość więźniarek od bunkra czy innej kary.


W świątyni Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown (USA) została umieszczona 13 X 1985 roku, z okazji 40 rocznicy oswobodzenia obozów koncentracyjnych, płaskorzeźba z brązu przedstawiająca miliony ofiar tych obozów. Centralne miejsce zajmuje postać św. Maksymiliana Kolbego w pasiaku, ale i w złotej aureoli - który przyciska do piersi urnę w kształcie obozowego trójkąta, zawierającą prochy z Oświęcimia i innych obozów. Napis u dołu przypomina: "Walczyli - cierpieli umierali za Ojczyznę". Płaskorzeźbę wykonał artysta rzeźbiarz Andrzej Pityński, a ufundował Zarząd główny i oddziały Stowarzyszenia byłych Więźniów Politycznych w USA.

[s. 216]

Grafika pod art. Nawet w obozie

[Fot. s. 216]