Nie ma w praktyce jakiegoś jednego przyjętego ogólnie wzorca pobożności chrześcijańskiej. Inny typ pobożności spotykamy u narodów Północy, inny na Południu. Mój pobożny współbrat ze Szwajcarii, z nietajonym poczuciem wyższości, mówił o "hiszpańskiej pobożności" uwikłanej w różne praktyki pobożne i kłaniającej się przed całą galerią kiczowatych "pobożnych obrazków". Inna jest pobożność prawosławna, inna protestancka, jeszcze inna - katolicka. Mówi się słusznie o specyfice pobożności jezuickiej, franciszkańskiej, dominikańskiej, Małych Braci Karola de Foucauld czy benedyktynów. "Pobożności płytkiej" chętnie przeciwstawiamy "pobożność pogłębioną". Nierzadko razi nas pobożność znajomych. Mówimy o bigotach i dewotkach jako o pobożności zafałszowanej. Satyra polska napiętnowała pobożność matrony, która wymawiając słowa i "odpuść nam nasze winy" biła bez litości. Słyszy się też o pobożności maryjnej, jako pobożności szczególnej.
Ojciec Św[ięty] Paweł VI w specjalnym dokumencie (O odnowie kultu maryjnego z 2 II 1974 r.) ukazał niczym nie zafałszowany wzór pobożności chrześcijańskiej - Najświętszą Maryję Pannę. Nazwał Ją "NAUCZYCIELKĄ POBOŻNOŚCI". Powołał się przy tym na Sobór Watykański II, który nazwał Maryję typem Kościoła, a więc również wzorem i przykładem dla wszystkich wiernych. Ojciec św. wyraził gorące pragnienie, byśmy autentycznej pobożności chrześcijańskiej uczyli się na przykładzie naszej Matki, która pozostaje równocześnie naszą starszą Siostrą we wierze i pierwszą chrześcijanką. Napisał m.in.:
"Ponieważ Maryja jest typem całego Kościoła w oddawaniu Bogu kultu religijnego, jest Ona także «nauczycielką pobożności» dla wszystkich chrześcijan. Ci, którzy umieją patrzeć na Nią, potrafią jak Ona uczynić ze swego życia wyraz kultu Boga, a z samego kultu zasadę własnego życia... Maryja jest w najwyższym stopniu wzorem tego kultu, przez który życie każdego jest ofiarą składaną Bogu".
Zwróćmy więc oczy w stronę naszej Matki. Patrzmy na Nią, by uczyć się, jak wygląda autentyczna pobożność chrześcijańska i maryjna. Nietrudno zauważyć niektóre jej znamiona.
1. Słuchanie Słowa Bożego
Pierwszy obraz przedstawiony przez Ewangelię ukazuje Ją zasłuchaną w Boże Orędzie przekazywane w scenie zwiastowania. W głębokim skupieniu usiłuje pojąć przyniesioną Jej wolę Najwyższego. Nie przy pracy, ani nie przy recytowaniu Psalmów, ale w zasłuchaniu w Słowo Boże i w uważnym skoncentrowaniu się na nim, ukazuje Ją nam po raz pierwszy Nowy Testament.
2. Służba potrzebującym
Drugi obraz Maryi odsłonięty przez Ewangelie zadziwia reakcją Pierwszej Chrześcijanki na wielkie Słowo Bożego zwiastowania. Niejako w odpowiedzi na nie idzie Ona, by pomóc kobiecie w zaawansowanej ciąży, a idzie z pośpiechem. Od dialogu Słowa Bożego natychmiast przechodzi do dialogu posługiwania człowiekowi. Rozmowa z Bogiem i służba potrzebującemu tworzą tu jedną rzeczywistość pobożnej postawy chrześcijańskiej. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby Maryja po zwiastowaniu i wcieleniu udała się na dłuższe skupienie i modlitwę, na przykład do świątyni. Jej przejście od Boga do człowieka nieustannie przypomina, że Słowo Boże chce być czynione, owocuje bowiem w służbie miłości.
3. Modlitwa słowami Pisma Św[iętego]
Ewangelie odnotowały jedną tylko modlitwę Matki Najśw., którą można uznać za modlitwę w ścisłym słowa znaczeniu, mianowicie Magnificat. Czyż to nie pasjonujące zajęcie wnikać w tę modlitwę Nauczycielki Pobożności, by uczyć się, jak wyglądała Jej modlitwa, modlitwa zarazem prawdziwie chrześcijańska i maryjna? O co w niej prosiła? Za kogo się wstawiała? Do kogo ją kierowała (do Ojca czy Syna?)
Okazuje się, że o nic nie prosiła i za nikim się nie wstawiała. Jej Magnificat - to wybuch serca w kierunku Ojca Niebieskiego, by Go wysławiać za dobra, którymi Ją ubogacił, i za miłosierdzie, które w Niej i przez Nią okazał światu. Żadnej prośby! Szlachetna, czysta wdzięczność, która wznosi się ku niebu w wysławianiu Tego, który możny jest i święty, który wywyższa maluczkich, a wszechmoc swoją objawia w miłosierdziu. Nie to jednak zdumiewa najbardziej. Przecież wiele szlachetnych dusz przedkłada modlitwę uwielbiania i wdzięczności nad modlitwę błagań.
W modlitwie maryjnej zdumiewa biblijność. Magnificat to pieśń uniesienia utkana z samych tekstów biblijnych. Budują go słowa Starego Testamentu, zwłaszcza z mesjańskiego hymnu Anny, matki Samuela, żony Elkany (1 Sm 2,1-10), z pieśni Habakuka (Ha 3,3-19) oraz z pieśni Izajasza (Iz 61,1-11), wreszcie z Psalmów (Ps 34,11; 71,19; 89,11; 98,3; 103,13; 107,9 i 111,9).
W czasie różnych spotkań z braćmi protestantami, a coraz częściej również z młodymi katolikami należącymi do grup neokatechumenackich czy charyzmatycznych, słyszę piękne modlitwy improwizowane, ale nigdy w życiu nie słyszałem modlitwy improwizowanej samymi tekstami Pisma św. Owszem, często jakiś tekst biblijny staje się inspiracją do modlitwy, ale zasadniczo słyszymy własne słowa modlącego się brata. Biblia pojawia się jako tylko jedna z komponent improwizacji. Nawet profesorowie Pisma św. nie umieją modlić się tylko Pismem św. Tymczasem Matka Najśw., jeszcze jako młoda dziewczyna, która nie kończyła ani Instytutu Biblijnego jezuitów w Rzymie, ani Szkoły Biblijnej KUL-u w Lublinie, improwizuje długą modlitwę czysto biblijną z celnie dobranymi tekstami mesjańskimi. Pismo św. dymi z każdego Jej słowa. Jakżeż musiała żyć Pismem św., skoro stało się ono Jej modlitewnym oddechem...
4. Całkowite oddanie się Chrystusowi
Jeśli pobożność chrześcijańska nie wyczerpuje się w modlitwie, ale przedłuża się w całym stosunku do Pana Jezusa, zapytajmy o tę stronę pobożności Maryi. Czyż można Ją określić celniej, niż to czynią słowa: "Maryja była cała dla Chrystusa" - Tota ad Christum? Być dla Chrystusa, przy Chrystusie i z Chrystusem - to Jej miejsce i rola w historii zbawienia. Sens Jej życia streszcza się w macierzyńskiej posłudze w stosunku do Słowa Wcielonego. Cała jej wielkość, przed którą klękamy, całe Jej piękno, które podziwiamy, cała Jej wyjątkowość, którą głosimy, wyjaśniają się Jej związkiem z Chrystusem, Jej i naszym Zbawicielem. Usuńmy Chrystusa, a zniknie Maryja. Nikt, jak Ona, nie może zasadnie powiedzieć "Cała Twoja jestem i wszystko moje Twoim jest, o Panie!" Żaden grzech nie zafałszował prawdy tego oddania. Żadna praktyka pobożna nie zaciemniła przejrzystości radykalnego teocentryzmu, który prześwietla bez reszty Magnificat, i chrystocentryzmu, który w pełni objął Jej życie, gdy Słowo stało się Ciałem.
5. Otwarcie na Ducha
Życie Jej przemienił Bóg w cudowną przygodę z Duchem Świętym. Ogarnął Ją we wcieleniu, dokonał w Niej najbardziej zdumiewającego wydarzenia historii. Uczynił Ją Namiotem Boga, Jego Świątynią, żywym Tabernakulum, Matką Boga, a również swoją Oblubienicą, "Świętym Przybytkiem Ducha Świętego" (św. Izydor) czy "trwałym Mieszkaniem Bożego Ducha" (Paweł VI). Otworzyła się wówczas na Ducha i Jego zdumiewające działanie, wypowiadając słowa zgody: "Niech mi się stanie!".
Dzieje Apostolskie przedstawiają Maryję w Wieczerniku, we wspólnocie rodzącej się pierwszej gminy chrześcijańskiej, pośród niewiast i apostołów, jak razem z nimi oczekuje na Ducha Świętego. Dopiero Jego ogień porwał tę garstkę i rzucił w świat, by go przemieniać miłością i leczyć Chrystusem.
Współcześni charyzmatycy zaliczają Matkę Zbawiciela do swojego grona, jako wielką charyzmatyczkę wyjątkowo wrażliwą na działanie Ducha świętości, miłości i mocy.
Panie Jezu Chryste, który w swojej i naszej Matce, Najśw. Maryi Pannie, ukazałeś przykład chrześcijańskiej pobożności, spraw, byśmy za Jej przykładem i pomocą Jej wsparci, pilnie słuchali Słowa Bożego, chętnie śpieszyli z pomocą potrzebującym siostrom i braciom, ze świętej Ewangelii Twojej czynili pokarm własnej modlitwy, a nade wszystko, byśmy otwarci na Bożego Ducha żyli w całkowitym i doskonałym oddaniu się Tobie, który jesteś naszym jedynym Panem i Zbawicielem. Amen.
Wszystko, co ma służyć zbawieniu świata, przechodzi przez próby i nosi na sobie jakieś podobieństwo Chrystusowego krzyża.
Kard. Stefan Wyszyński [s. 196]


