Nasza odpowiedź przez Niepokalaną

Żniwa... Ziarno rzucone w ziemię, zmiękczone deszczem, ogrzane słońcem, wydało plon, który posłuży nam jako pokarm. W święto Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny niesiemy do kościoła wiązanki kłosów i kwiecia, by wraz z Nią dziękować Bogu za urodzaje pamiętając na słowa poety: "Boże, z Twoich rąk żyjemy, choć naszymi pracujemy" (F. Karpiński).

Ale Bóg ogląda się bardziej na inny plon, który mamy Mu oddać w całości. W Ewangelii Królestwo Boże porównane jest do człowieka obsiewającego swoje pole dobrym ziarnem, by wydało owoc stokrotny (Mt 13,3nn). Właśnie Bóg działa na nasze dusze, wsiewa w nie swoje Słowo, ożywia je miłością, swoim własnym życiem, które nazywamy łaską uświęcającą, użyźnia wciąż łaskami uczynkowymi, byśmy stali się świętymi i tak dali Mu należną chwałę.

Działanie Boże woła o naszą odpowiedź, o współpracę. "Uświęcenie - mówi św. Maksymilian Maria - jest to otrzymanie od Boga bardzo wielu łask i idealne odpowiadanie tym łaskom". "Na dar Boży - wyjaśnia teolog trzeba odpowiedzieć czynem. Dar wiary, nadziei i miłości niesie z sobą wezwanie. Dopiero podjęcie tego wezwania i realizowanie, własnym staraniem i wysiłkiem, jego wskazań i wymagań, stanowi życie cnotliwe w jego autentycznie chrześcijańskiej treści, tzn. bosko-ludzkie zarazem" (ks. S. Olejnik).

Nasza odpowiedź na akcję Bożą dokonuje się przy stałej łączności z Jezusem i Maryją. Nie zapominamy o tym, co powiedział Chrystus: "Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić" (J 15, 5). Staramy się więc żyć w Chrystusie i działać przez Chrystusa, pod czujną opieką Jego Matki, której sam nas powierzył. Do Chrystusa kierujemy nasze akty miłości, by On je ubogacił po Bożemu. Ale widząc, jak są one nędzne i skalane, oddajemy je Niepokalanej, u której reakcja na miłość Bożą była idealna, i prosimy Ją, by je oczyściła i sama je oddała Jezusowi jako swoje, a tak godne Jego świętości.

Tego nas nauczył Twórca Rycerstwa Niepokalanej (MI). "Ponieważ Niepokalana wyjaśniał - jest najdoskonalej Jezusowa, a Jezus Bogiem i Ojca Przedwiecznego własnością, każda nasza ofiara, chociażby wprost skierowana do Ojca Przedwiecznego, z natu[195]ry rzeczy oczyszcza się w Niepokalanej i do nieskończonej doskonałości podnosi w Jezusie, i staje się przedmiotem upodobania Trójcy Przenajświętszej". W MI każdy świadomie oddaje siebie i wszystko co ma Matce Najświętszej, bo "wie, że jak każda łaska od Boga Ojca przez Jezusa i Niepokalaną do jego duszy spływa, tak nie inaczej, jak tylko przez Nią i Jezusa każda odpowiedź na tę łaskę, każda zapłata miłością za miłość wznosić się może i powinna. Wie, że to jest jedyna droga do jak najłatwiejszej i najwznioślejszej świętości, do jak największej chwały Bożej".

św. Maksymilian pisząc w ten sposób był bliski nauce św. Bernarda i św. Ludwika Grigniona. "Doktor miodopłynny" tak kończył swą homilię o Matce Najświętszej jako "wodociągu" łaski: "Cokolwiek masz ofiarować [Bogu], pamiętaj, abyś wpierw powierzył to Maryi, tak by łaska powróciła do swego źródła przez ten sam kanał, przez jaki na nas spłynęła" z woli Bożej. Może twoje ręce są jeszcze splamione. "Przeto gdy pragniesz złożyć Bogu jakąś ofiarę, a nie chcesz doznać zawodu, pamiętaj, by dar twój składać przez miłe Bogu i godne ręce Maryi. Są one bowiem jak śnieżnobiałe lilie, a Ten, co lubuje się w liliach, przyjmie chętnie z rąk Maryi, cokolwiek w nich znajdzie". Św. Ludwik uczył, że poświęcając się całkowicie Matce Najświętszej, przez Jej ręce "składamy Panu w ofierze wszystkie dobre uczynki, a dobra ta Pani oczyszcza je, uszlachetnia i sprawia, że Jej Syn je przyjmuje".

Oczyszczanie i uszlachetnianie naszych aktów miłości w Niepokalanej nie dokonuje się mechanicznie. Jako nasza Matka duchowa jest nie tylko narzędziem Bożym w przekazywaniu nam życia nadprzyrodzonego, ale i wychowawczynią, która wszystko robi, byśmy dojrzeli do pełności Chrystusowej, byśmy każdym aktem oddawali godną chwałę Bogu. Przede wszystkim jest naszym wzorem, naszym ideałem, który silnie pociąga. Jak w pokoju spostrzegamy wiele pyłu, gdy przez szparę w okiennicy przeniknie promień słoneczny, tak przy niepokalaności Maryi łatwo poznajemy swą grzeszność, widzimy, jak nawet nasze dobre uczynki są często pokalane, zwłaszcza miłością własną. Niepokalana nas pobudza, byśmy za każdą niewierność zaraz żałowali, byśmy najbliższą już czynnością, wykonaną ze zdwojonym żarem miłości, sprawili przyjemność Jezusowi, byśmy starali się postępować w danych okolicznościach tak, jakby Ona na naszym miejscu postąpiła. Co więcej, Maryja wyprasza nam potrzebne do tego łaski, i to tym więcej, im pilniej z nich korzystamy. "Jest - wedle słów teologa - jakby sakramentem, który tajemniczo wytwarza w innych to, co symbolizuje swą osobą" (o. E. O’Connor). Dziecko Maryi przesiąka Jej duchem, coraz bardziej myśli, czuje i działa jak Ona, Jej Sercem kocha, jak mawiał o. Kolbe.

Twórca MI zapewnia każdego, kto się poświęca Niepokalanej: "Ona Cię upodobni do siebie, coraz bardziej niepokalanym czynić będzie, mlekiem swej łaski karmić". I zachęca: "Pozwól się tylko Jej prowadzić, coraz swobodniej Jej urabiać. Czuwaj nad czystością sumienia, w Jej miłości je oczyszczaj". Według o. Kolbego nasza reakcja miłosna na stwórcze i odkupieńcze "stań się" Boga ma polegać na tym, że włączamy się w nazaretańskie "fiat" - "tak" Maryi i powtarzamy za Nią: "Niech mi się stanie" (Łk 1,38), uzgadniając swą wolę z Jej Wolą. "Jej wola - tłumaczył jest jak najściślej zjednoczona i utożsamiona z Wolą Bożą. Ona żyje i działa w Bogu i przez Boga. Zatem spełniając Wolę Niepokalanej pełnimy tym samym Wolę Bożą. Mówiąc, że chcemy jedynie wypełniać Wolę Niepokalanej, nie tylko nie umniejszamy tym powiedzeniem chwały Bogu, ale ją jeszcze potęgujemy, bo uznajemy i uwielbiamy przez to wszechmoc Boga, który tak wzniosłą i doskonałą istotę stworzył". Ma się tu rzecz jak z zegarkami, których nie musimy regulować według słońca, bo wystarcza jakiś zegar wzorcowy, niezawodny, choćby ten w studio radiowym.

Św. Maksymilian, zdaniem jednego z teologów polskich, ukazał maryjną zasadę urzeczywistniania się Kościoła, uświęcania się [196]jego członków. Wyszedł on od Niepokalanego Poczęcia Maryi, które pojmował "jako pełną i doskonałą odpowiedź człowieka na miłość Bożą", w którym widział "pełną realizację powołania człowieka do miłości, do uczynienia daru z siebie w odpowiedzi na miłość Boga. W Niepokalanej ukazał nam ideał człowieka, kiedy czyni bezinteresowny dar z siebie", a "całą pobożność sprowadził do jednej bardzo prostej i zarazem najgłębszej zasady - oddania siebie", oddania siebie Chrystusowi przez Niepokalaną. "Ta myśl o. Maksymiliana jest dziś przyjmowana jako zasada całego duszpasterstwa". Harmonizuje ona z nauką Soboru, że "człowiek będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla siebie samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego" (GS 24), i że "Boża Rodzicielka... jest Pierwowzorem Kościoła, w porządku mianowicie wiary, miłości i doskonałego zjednoczenia z Chrystusem" (LG 63), jest też naszą Matką w porządku łaski (ks. F. Blachnicki).

Jakże cieszy, że teologia dzisiejsza coraz lepiej rozjaśnia rolę Maryi w Bożym planie zbawienia. Urs von Balthasar, jeden z największych teologów naszego czasu, wciąż głosił, że Kościół jest maryjny i że im bardziej jest sobą, tym bardziej jest maryjny, jak też Chrystusowy To prawda - pisał - że "nie Maryja, lecz Chrystus stwarza Kościół przez swą mękę. Jednak Ona uczestniczyła jako narzędzie w tym stworzeniu mocą swego «fiat», które było powszechne i bezgraniczne i które Syn może wykorzystywać bez końca jako środek plastyczny, by wydobywać stąd wierzących i odrodzonych". Kościół, w konsekwencji, "jest zjednoczeniem tych, którzy utworzeni i złączeni przez «tak» Maryi, są gotowi przyjąć ochotnie zbawczą wolę Boga". "Tak" Maryi jest podstawą i istotą Kościoła... Kto w sposób żywy łączy się z tym «tak», jest członkiem żywym ludu Bożego i im pełniej może je wypowiedzieć, tym bardziej staje się kościelny".

Dwa lata temu, w samo święto Wniebowzięcia NMP, Ojciec Święty zakończył Rok Maryjny, którym zaczął przygotowanie Kościoła pod przewodem Matki Najświętszej na jubileusz dwutysiąclecia, pragnąc, by Kościół był jak najbardziej sobą. Ostatnim słowem papieskim w owym roku była modlitwa, którą dziś wszyscy powtarzamy: "Święta Maryjo, Dziewico początków, pełni ufności wzywamy Cię na budzącym tyle lęków progu trzeciego milenium życia świętego Kościoła Chrystusowego: Ciebie, która sama jesteś Kościołem, pokorny Przybytku Słowa, poruszany tylko tchnieniem Ducha. Miłosiernie chciej kierować nasze kroki tam, gdzie zaczyna się ludzkość odkupiona, żyjąca w pokoju, i daj naszemu sercu pewność radosną i mocną, że smok nie zwycięży Twego piękna, Niewiasto słaba i wieczna, pierwsza pośród zbawionych i przyjazna każdemu stworzeniu, które jeszcze jęczy i zachowuje ufność na tym świecie".

Grafika do art. Nasza odpowiedź przez Niepokalaną

[Fot. s. 194] Matka Boża od Komunikacji Lotniczej. Malowała s. Hilda Giegeich (Pittsburgh), scalając trzy motywy: krzyż, Madonnę i samolot oraz starając się zaznaczyć, że Matka Boża nade wszystko ułatwia nam bezpieczne lądowanie w ojczyźnie niebieskiej.