Kościół obchodzi liturgiczne uroczystości narodzin dla nieba męczenników i świętych wyznawców, wierzy bowiem, że takie narodziny dla błogosławionej wieczności więcej znaczą u Boga niż przyjście na świat. Czyni jednak trzy wyjątki: - obchodzi święto narodzenia Chrystusa, narodzenia św. Jana Chrzciciela i narodzenia Matki Bożej. Zdecydowała o tym świętość tych narodzin. Nie tylko Jezus Chrystus - przyszedł na świat bez grzechu, napełniony łaską i prawdą, ale również Jan Chrzciciel miał święte narodziny, ponieważ został uświęcony w łonie swojej matki Elżbiety kiedy nawiedziła ją Matka Najświętsza z Bożym Dzieciątkiem w swoim łonie; w świętości też narodziła się Matka Zbawiciela, ponieważ dzięki łasce Niepokalanego Poczęcia nigdy nie podlegała grzechowi i zawsze napełniał Ją Duch Święty.
Narodziny Maryi umieścił Bóg w samym sercu historii
Od wieków Bóg przewidział i zaplanował przyjście na ziemię swojego Syna wraz z Jego "narodzeniem z niewiasty". Przewidział więc i zaplanował narodzenie Matki Bożej. Nie sposób myśleć inaczej, kiedy czyta się pierwszy rozdział Ewangelii według św. Mateusza i trzeci rozdział Ewangelii według św. Łukasza. Obaj ewangeliści sporządzają genealogię, czyli rodowód Jezusa. św. Mateusz pokazuje, jak Bóg kierował dziejami, by doprowadzić do narodzin swego Syna z Maryi:
"Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci (...) Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem" (Mt 1,1-16).
Tę samą myśl o wielkiej Bożej "polityce dziejów" wypowiada św. Łukasz, chociaż odwrotnie konstruuje genealogię: św. Mateusz wychodzi od Abrahama idąc do Jezusa i Maryi, natomiast św. Łukasz obiera odwrotny kierunek, wychodzi mianowicie od Józefa, by cofać się do Abrahama, a nawet jeszcze dalej, aż do Adama (Łk 3,23-28).
W Mateuszowej i Łukaszowej wizji dziejów Jezus stoi w samym centrum historii czy na samym szczycie dziejów, tam gdzie one osiągają swoje apogeum. Tam też widzą miejsce Matki Bożej, Jego bezpośredniej poprzedniczki.
Święto Narodzenia Maryi Panny sławi więc wielkość Boga
Przypomina, że Bóg jest Panem historii, chociaż niekiedy może się wydawać, jak gdyby rządziły nią jakieś demony. W rzeczywistości jednak pierwsze i ostatnie słowo należy do Boga. Nic nie jest w stanie pomieszać Jego planów. On prowadzi dzieje i niezawodnie steruje nimi w kierunku zbawienia. On też wkomponował skromną dziewczynę żydowską, wraz z jej narodzeniem, w wielkie plany odkupienia. Objął nimi wszystkie wieki, wszystkich ludzi, wszystkie istoty rozumne i cały kosmos. Dotyka nimi każdego narodzenia, również mojego, i wyznacza mu miejsce w historii łaski.
Kto wie, czy rodowodów z Mt 1 i Łk 3, tak dziwnie brzmiących w naszych uszach, nie należy uznać za najmocniejsze teksty o niepowtarzalnej i niezrównanej wielkości Maryi?
Apokryfy podkreślają, że Matka Boża urodziła się ze starych rodziców. Czynią tak, by wyostrzyć myśl, która urzekła Ewangelistów, tj. myśl o wielkości Boga objawionej w narodzeniu Maryi. Zdają się mówić: "Nie ludzkie, lecz Boże to dzieło. Trzeba w nich dostrzec wyraźny palec Boży".
* * *
Św. Maksymilian, który zdawał się żyć zachwytem nad wielkością i wspaniałością [259]Matki Najświętszej, nie wahał się przyznać, że sama z siebie była Ona niczym, po prostu niczym. Narodzenie Maryi samo w sobie, bez odniesienia do narodzin Chrystusa, nie posiadałoby znaczenia większego niż przyjście na świat jakiejś innej kobiety. Ukierunkowane jednak do narodzenia Boga-Człowieka i związane z nim w sposób najbardziej bezpośredni, czerpie zeń swoją niepowtarzalną wielkość. Narodzenie Syna niezrównanym blaskiem opromienia narodzenie Matki. "Jam się po to narodziła i po to przyszła na świat, by Chrystus się narodził" mogła powiedzieć.
Słowo Boże zstąpiło na ziemię nie przypadkiem, ale z odwiecznej woli Ojca Niebieskiego; Maryję uczynił Wszechmocny ostatnim szczeblem drabiny pokoleń prowadzącej do tego wydarzenia.
Słowo Wcielone zamknęło Stary, otworzyło Nowy Testament; Matka Słowa Wcielonego należy do obu: w Niej jako ostatniej reprezentantce Starego Przymierza i pierwszej Nowego, oba Przymierza podały sobie ręce.
W Jezusie Chrystusie Ojciec Niebieski najpełniej objawił swoją miłosierną Miłość; Matkę Pana uczynił żywym instrumentem tego zbawczego objawienia.
Syn Boży mógł stać się człowiekiem bez pośrednictwa ludzkiej Matki [drugi Adam mógł zostać ulepiony "z mułu ziemi", jak pierwszy]; zechciał jednak uczynić Maryję bramą swojego zejścia w ludzkość.
Ten, który jest wiecznym odblaskiem Ojca i Słońcem Sprawiedliwości, zechciał, by poprzedziła Go Jutrzenka zaranna, zwiastująca Jego wschód.
Ten, który zapragnął zaofiarować się nam jako życiodajny Owoc, zechciał być Owocem Jej żywota.
Ten, który miał się stać Chlebem na życie wieczne, życzył sobie, by Go przygotowała święta Boża Matka.
Liturgia, Ojcowie Kościoła, święci i poeci wyśpiewują radość z narodzenia Matki Bożej, które zaowocowało dla nas Chrystusem-Zbawicielem. Naśladując ich, możemy się modlić:
Witaj, Rolo Boża, któraś Życie zrodziła
Witaj, Glebo żyzna, w którą padło Boże Ziarno
Witaj, Niwo chłonna, którą Rosa niebieska zrodziła
Witaj, Ziemio święta, na której wyrosło Drzewo Życia...
Witaj, Winnico, która smaczne Grono rodzisz
Witaj, Kwiecie, który zdrowy Owoc wydajesz
Witaj, Tronie, na którym Wszechmocny zasiada
Witaj, Góro, na której Najwyższy zamieszkał
Witaj, nowa Ewo, Tyś drugiego Adama zrodziła
Witaj, żywa Arko, w Tobie niebo z ziemią zawarło Przymierze
Witaj, Księgo światła, Ty Słowo Żywota zawierasz
Witaj, Szato zgrzebna, Ty Boga ciałem okrywasz
Witaj, Bramo, przez Ciebie przeszedł Zwycięzca| Witaj, Miasto, w Tobie Bóg żywy zamieszkał| Witaj, Świątynio, Ciebie Najświętszy wypełnił| Witaj, Raju, Ojczyzno nowego Człowieka
