Maj, najpiękniejszy miesiąc roku, poświęcony jest Niepokalanej, będącej arcydziełem stworzenia i pełną łaski Bożej. Wieczorami śpiewamy na Jej cześć po domach rodzinnych i przy kapliczkach przydrożnych. Kto może, śpieszy do kościoła, aby wziąć udział w nabożeństwie majowym. Padamy na kolana przed Najświętszym Sakramentem, dziękujemy Panu Jezusowi za to, że dał nam za matkę swoją własną Matkę i z ufnością błagamy Ją: "módl się za nami", prosząc o wstawiennictwo u Boskiego Syna. Z Jego błogosławieństwem wracamy do domów.
Niepokalana pragnie gorąco, byśmy często nawiedzali Jezusa Eucharystycznego i adorowali Go, idąc śladem pasterzy betlejemskich i mędrców ze Wschodu, którzy, jak opisuje św. Mateusz Ewangelista, "weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon" (Mt 2,11). W "Rycerzu" amerykańskim czytamy: "Jaka jest największa radość Maryi? Oczywiście, Jej Syn, Jezus. Och, oddawać więcej czci Jezusowi przez Maryję i przez świętą Matkę Kościół! Wypełnić kamienną próżnię naszych kościołów ciepłym ciałem i krwią serca adoratorów! Jak szczęśliwa będzie wtedy Maryja!".
Pójdźmy, pokłońmy się!
Pierwsi chrześcijanie, żyjąc wśród prześladowań, niejednokrotnie po Mszy św. niedzielnej zabierali do domu Hostie konsekrowane, by w razie potrzeby, a nawet codziennie posilać się tym Wiatykiem. Czynili to również wtedy, gdy udawali się w długie i niebezpieczne podróże lub mieszkali w pustelniach. Chcieli mieć blisko Pana Jezusa. Biskupi wzywali, by tak przechowywany Najświętszy Sakrament otaczać jak największą czcią, gdyż, jak pisał św. Cyryl Aleksandryjski († 444), "ani Chrystus się nie psuje, ani się nie zmienia Jego święte Ciało, ale zawsze pozostaje w nim siła, moc i łaska ożywiająca". By uchronić Eucharystię przed profanacją, chrześcijanie gotowi byli oddać życie, jak świadczy przykład św. Tarzycjusza, chłopca rzymskiego, który niosąc Wiatyk do więźniów, zginął pod kamieniami rówieśników pogańskich, gdy nie chciał im wydać tego skarbu. Heroizm jego opiewa papież Damazy I († 384).
W średniowieczu przyjął się zwyczaj adorowania Najśw. Sakramentu w kościołach, gdzie dla przechowywania świętych postaci w XI w. pojawiają się nad ołtarzem tzw. gołębice eucharystyczne, a w XII w. tabernakula, budowane coraz okazalej, by były godnym mieszkaniem Boga. Po Soborze Trydenckim przyjmuje się adoracja wieczysta, zazwyczaj w formie Czterdziestogodzinnego Nabożeństwa, by przez cały rok kolejno w kościołach diecezji oddawać Panu Jezusowi specjalny hołd. Praktykuje się też adorację wynagradzającą, czy to w dni poprzedzające Popielec, czy w pierwsze piątki miesiąca. W niektórych kościołach czy kaplicach trwa codzienna adoracja Najśw. Sakramentu wystawionego w monstrancji, tu i tam, np. na Montmartre w Paryżu od roku 1885, nawet w nocy. Powstają zgromadzenia zakonne i bractwa dla adorowania Jezusa Eucharystycznego.
Sobór Watykański II skierował szczególną uwagę na Eucharystię jako ofiarę, ale Papieże posoborowi zabiegają też, aby nie zaniknął zwyczaj adoracji Najśw. Sakramentu. Paweł VI w encyklice Mysterium fidei (1965 r.) napomina: "Wierni niech nie opuszczają nawiedzania w ciągu dnia Najśw. Sakramentu, który winien być przechowywany w kościołach w najszlachetniejszym miejscu i z jak największą czcią..., gdyż nawiedzanie jest dowodem wdzięczności, znakiem miłości i obowiązkiem adoracji należnej obecnemu tam Chrystusowi Panu". Nie tylko bowiem podczas Mszy św., ale i potem "dniem i nocą jest On pośród nas, mieszka z nami pełen łaski i prawdy: kształtuje obyczaje, żywi cnoty, [132]pociesza strapionych, umacnia słabych i pobudza wszystkich, którzy się doń zbliżają, aby na Jego przykładzie uczyli się być cisi i pokornego serca oraz szukali nie siebie, ale tego co Boże".
Jan Paweł II w Liście Dominicae Cenae (1980) zachęca do adoracji Najśw. Sakramentu, która ma być naszą odpowiedzią na miłość Pana Jezusa posuniętą aż do ofiary krzyżowej i do ustanowienia tego sakramentu miłości. Ta adoracja "winna znaleźć swój wyraz w różnych formach pobożności eucharystycznej, jak: modlitwy osobiste przed Sanctissimum, godziny adoracji, wystawienia krótkie czy dłuższe, Czterdziestogodzinne Nabożeństwo, procesje eucharystyczne, kongresy eucharystyczne". Z okazji Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w Lourdes (1981 r.) przypomniał, że Jezus chciał pozostać blisko nas nie tylko po to, by nas pocieszać i wspierać w trudnościach codziennych, ale też "by podtrzymać nas w walce przeciw wszelkim objawom zła na ziemi" i w kształtowaniu historii według celów godnych człowieka. Mamy kontemplować tę "tajemnicę wiary" i adorować ją w zjednoczeniu z Maryją Dziewicą, która "zachowywała wszystkie te rzeczy w sercu swoim" (Łk 2, 19. 51). Ona "pomoże sercom oczyścić się na to wielkie spotkanie".
Bardziej niż słowem uczy nas Ojciec Święty przykładem, tak chętnie i pobożnie nawiedzając Jezusa Eucharystycznego zarówno w swej kaplicy prywatnej, jak na szlaku swych podróży apostolskich. Cieszy się, że w tym roku uczci Go razem z nami w Kongresie Eucharystycznym.
Przy boku Niepokalanej jak św. Maksymilian
Dla nas z Rycerstwa Niepokalanej szczególnym nauczycielem i wzorem jest św. Maksymilian Maria, również gdy chodzi o adorację Najśw. Sakramentu. Już w dzieciństwie, według zeznań świadków, "uczęszczał bardzo chętnie do kościoła" i "jak jego matka lubił pozostawać dłużej w kościele, by się modlić". W Zakonie Franciszkańskim spotęgowała się jego pobożność eucharystyczna, nabywając, dzięki gorącemu nabożeństwu do Niepokalanej, jakiejś niebywałej świeżości i głębi. Oto niektóre z jego wyznań czy postanowień młodzieńczych: "Bóg przebywa wśród nas w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza"; "On jest dla nas wszystkim"; "Tam szukaj światła i mocy"; "Czy Panu Jezusowi dobrze, że mieszka z tobą, dla ciebie, pod jednym dachem?"; "Odwiedzaj!"; "Gdy klękasz przed ołtarzem, ma być widoczne, że wiesz, przed kim klękasz"; "Zwierz się ze wszystkim, dziękuj Panu, proś"; "Przy odwiedzinach Przenajśw. Sakramentu łącz się z ofiarami Mszy św., które się odprawiają na całym świecie".
Jako student nawiedzał kaplicę kolegium na każdej przerwie między lekcjami, a przed tabernakulum przypominał według kolegów św. Stanisława Kostkę. Zapisał się wtedy na Adorację Nieustającą u S[ióstr] Adoratorek za Porta Pia. Również w okresie najbardziej intensywnej pracy apostolskiej Najśw. Sakrament stanowił dlań prawdziwą siłę przyciągającą. Na przykład w Mugenzai no Sono śpieszył do kaplicy przynajmniej dziesięć razy na dzień, czasem i w nocy. "Jego twarz przed Najśw. Sakramentem - zeznaje jeden z jego dawnych uczniów japońskich - dawała poznać, że on jakby rzeczywiście widział Chrystusa żywego". "Kiedy pierwszy raz odwiedziłem Niepokalanów - wspomina kolega o. Anzelm Kubit - wszedłem najpierw do małej, niskiej kaplicy. Za chwilę wpada o. Maksymilian. Nie widzi, że ktoś ukrywa się w kącie, i z takim żarem, z takim skupieniem odbywa tę adorację, że ten niespotykany widok wprawia mnie w drżenie na całym ciele".
Członków Rycerstwa Niepokalanej, a zwłaszcza niepokalanowian, zachęcał o. Kolbe do częstej adoracji Jezusa Eucharystycznego, podając najczęściej dwa motywy: 1) miłość każe nawiedzać Więźnia miłości, a również wynagradzać Mu za obojętność wielu i za grzechy świata; 2) adoracja ułatwia uświęcenie i użyźnia pracę apostolską. Zachęcał szczególnie do tworzenia kół MI w klasztorach kontemplacyjnych, "aby ofiarowały coś dla MI, coś z cierpień, z adoracji Najśw. Sakramentu". Marzył o całodziennej adoracji, [133]na przemian, w Niepokalanowie i marzenie to zdołał urzeczywistnić na początku wojny. "I tak - pisał wtedy - przez cały dzień płynie nieprzerwany strumień modlitwy, tej największej potęgi we wszechświecie, zdolnej przeobrazić nas i zmienić oblicze świata".
Dawał też rady praktyczne, jak mamy się zachować przed Jezusem Eucharystycznym. "Możemy - mówił - zapytać się, czy Mu tu dobrze, czy Mu tu nie smutno. Powiedzmy Mu, że Go kochamy. Możemy spytać Go, czego żąda od nas, jakie ma pragnienia względem nas. Czasami można prosić Pana Jezusa o coś dla siebie albo dla innych. Można sobie porozmawiać z Panem Jezusem jak brat z bratem, jak przyjaciel z przyjacielem - nawet jeszcze lepiej, gdyż często się zdarza, że ludzie nas nie mogą zrozumieć, ale Pan Jezus zrozumie zawsze, i to każdego. Takie rozmowy są Panu Jezusowi miłe". Podwładny o. Kolbego, referując te słowa, dodaje: "Z tego wynika, że o. Maksymilian tak poufale rozmawiał sobie z Panem Jezusem". Zawsze jednak zachowywał się przed ołtarzem z jak największym szacunkiem - najczęściej klęczał - i tę postawę zalecał innym.
Nauczycielką była mu Niepokalana. Starał się Ją coraz lepiej poznać i coraz goręcej miłować, by w ten sposób coraz bardziej przejmować się Jej myślami, Jej uczuciami i zamiarami, Jej miłością do Pana Jezusa, Jej gotowością na pełnienie woli Bożej. Spiesząc przed tabernakulum, prosił Ją, by go oczyściła i przygotowała na spotkanie z Boskim Synem. Radził innym, czerpiąc z własnego doświadczenia: "Oddany całkowicie Niepokalanej, mimo że wie, iż do Niej należy, nawet gdy o tym nie myśli, nieraz idąc odwiedzić Pana Jezusa w Przenajśw. Sakramencie całe te odwiedziny jeszcze wyraźnie oddaje Niepokalanej, choćby jednym aktem strzelistym «Maryja!», bo wie, że wtedy tym bardziej będzie Ona z nim i przez niego dokonywać tych odwiedzin, a on w Niej i przez Nią".
Wielu członków MI kieruje się wytycznymi św. Maksymiliana. W Niepokalanowie polskim bracia zakonni przez cały dzień adorują, po dwóch na zmianę co pół godziny, Najświętszy Sakrament. Niepokalanów amerykański praktykuje taką adorację nawet w nocy, zapraszając do niej również świeckich. Upowszechnia też w Stanach Zjednoczonych adorację wieczystą. Do roku 1966 wprowadził ją, przynajmniej czasowo, w ponad 500 parafiach. Jakże wdzięczni są ci, którzy praktykują tę adorację, poświęcając na nią godzinę tygodniowo. "Uważam swoją Godzinę Świętą - wyznaje matka siedmiorga dzieci - za największe źródło pomocy i pociechy, jakie może mieć matka". Ktoś inny pisze: "To najlepsza godzina mojego tygodnia". Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej - nowe zgromadzenie powstałe w Rzymie w duchu św. Maksymiliana z okazji jego kanonizacji - postanowiły sobie w statucie "użyźniać działalność całej MI adoracją Najśw. Sakramentu i pokutą". Pracują po trzy w dwóch księgarniach, z tym, że gdy dwie obsługują klientów, jedna trwa przed Sanctissimum, zmieniana po godzinie.
Prośmy i my Niepokalaną, najdoskonalszą Adoratorkę Pana Jezusa, abyśmy chętnie nawiedzali kościoły i adorowali Boskiego Więźnia Miłości, praktykując coraz doskonalej modlitwę myślną. Jak przystało na rycerzy i rycerki Niepokalanej starajmy się upowszechnić tę praktykę, by jeszcze bardziej ocieplić atmosferę kościołów polskich. Niech jak najwięcej Polaków i Polek śpieszy z hołdem miłości do Jezusa Eucharystycznego i wyprasza u Niego lepsze jutro Ojczyźnie i światu.

