W dniu święceń kapłańskich św. Maksymilian Maria zapoczątkował dziennik Mszy świętych, które miał odprawiać. Prowadził go niemal do ostatniego dnia wolności, wpisując codziennie ich numer porządkowy - przy ostatniej dacie: 14 lutego 1941 widnieje numer 7695 -dzień kalendarza liturgicznego, intencję, w jakiej odprawiał, i miejsce odprawiania. Dziennik mszalny o. Kolbego świadczy, że dla tego apostoła Niepokalanej najważniejszą sprawą każdego dnia była Msza św.
Uobecnienie Ofiary krzyżowej
Na pierwszej stronie dziennika nasz Święty nakreślił czerwonym atramentem krzyż. Uczynił to chyba po to, aby zaznaczyć, że Msza św. jest sakramentalnym uobecnieniem Ofiary krzyżowej Chrystusa i że kapłan ma żyć duchem ofiary. To samo przypomina każdemu kapłanowi krzyż stojący na czy przy ołtarzu. Wszyscy, czyniąc znak krzyża świętego na początku Mszy, uświadamiamy sobie prawdę o jej więzi z Ofiarą Golgoty.
Sobór Watykański II, trzymając się Pisma Św[iętego] i Tradycji, uczy, że "Zbawiciel nasz podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił Eucharystyczną Ofiarę Ciała i Krwi swojej, aby w niej, na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak umiłowanej Oblubienicy Kościołowi powierzyć pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania: sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, ucztę paschalną, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały" (SC 49).
Jasno przedstawił tę "tajemnicę wiary" papież Paweł VI w słynnym Credo z 30 czerwca 1968 r. "Wierzymy - wyznał - że Msza, którą odprawia kapłan w zastępstwie Chrystusa mocą władzy, otrzymanej przez sakrament kapłaństwa, i która jest ofiarowana przez niego w imieniu Chrystusa oraz członków Jego mistycznego ciała, jest rzeczywistą Ofiarą Kalwarii, która uobecnia się sakramentalnie na naszych ołtarzach". Jest to, jak uczy obecny Ojciec Święty w Liście o tajemnicy i kulcie Eucharystii z 24 lutego 1980 r., "Ofiara Odkupienia i jednocześnie Ofiara Nowego Przymierza", która uobecniając jedyną Ofiarę naszego zbawienia, kalwaryjską, sprawia, że "człowiek i świat są przywracani Bogu przez nowość paschalną Odkupienia".
Msza św. jest ośrodkiem życia Kościoła. "Kościół żyje Eucharystią i stale się z niej rodzi" (Jan Paweł II). W niej otrzymujemy nie tylko łaski, jak w innych sakramentach, ale samego Dawcę łask. Będąc przy Źródle łaski, Kościół we Mszy św. poleca ufnie Bogu swoje potrzeby i potrzeby całego świata. Modli się: "spraw, aby ta Ofiara naszego pojednania z Tobą sprowadziła na cały świat pokój i zbawienie". Skuteczność Mszy św. rozciąga się na wszystkich ludzi, obecnych i nieobecnych, żywych i umarłych. Msza św. jest też ofiarą dziękczynną, jak to wyraża sama jej nazwa: Eucharystia (po grecku: dziękczynienie). Dziękujemy w niej za wszystko, co Chrystus zdziałał i działa dla naszego zbawienia.
Rozumiejąc uniwersalny charakter Mszy św. o. Kolbe w Memento mszalnym polecał Bogu "wszystkich razem i każdego z osobna", a w szczególności tych, którym on lub jego najbliżsi, bądź też którzy jemu lub jego najbliższym cokolwiek dobrego lub złego uczynili, powiedzieli lub pomyśleli. Codziennie też dziękował we Mszy Trójcy Przenajświętszej za wszystko, co świat od Boga otrzymuje, a wyrażał to w sposób bardzo oryginalny: "za wszystkie łaski, co dotąd były, teraz są i na przyszłość będą udzielone Niepokalanej, a szczególnie za łaskę Niepokalanego Poczęcia ze wszystkim, co ją poprzedziło, co jej towarzyszyło i co z niej wyniknęło". Przez Niepokalaną mamy Pana Jezusa, przez Nią też, dzięki szczodro[67]bliwości Bożej "wszelkie łaski z najsłodszego Serca Jezusowego na nas spływają". Przypominała tę prawdę św. Maksymilianowi figurka Niepokalanej Wszechpośredniczki łask, którą miał przy ołtarzu w kaplicy niepokalanowskiej na tle obrazu Najśw. Serca Pana Jezusa.
Mamy uczestniczyć we Mszy św. pobożnie i czynnie
Nie trzeba było zachęcać pierwszych chrześcijan do uczestnictwa we Mszy św. Spieszyli na nią często, nie oglądając się na trudy i niebezpieczeństwa. "My nie możemy żyć - tłumaczy się przed sędzią pogańskim lektor Emerytus - bez sprawowania niedzielnej Mszy świętej". Przyszły jednak czasy, kiedy osłabła gorliwość. Kościół wydał wtedy specjalne przykazanie, które przypomniał też nowy kodeks prawa kanonicznego: "W niedzielę oraz w inne dni nakazane (chodzi o dziesięć świąt) wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy św." (kan. 1247). Starajmy się zachować sumiennie to przykazanie, bądźmy też gorliwymi apostołami Mszy niedzielnej.
"Pamiętając o tym, że w tajemnicy ofiary eucharystycznej dokonuje się ustawicznie dzieło zbawienia, kapłani powinni często odprawiać; owszem, zaleca się im usilnie codzienne odprawianie": to jest ich "główne zadanie". Tak przepisuje kodeks (kan. 904). Kościół zachęca też wiernych, zwłaszcza zaangażowanych w apostolstwie, do częstego uczestnictwa we Mszy św., gdyż "dzięki sakramentom, a szczególnie dzięki świętej Eucharystii, udzielana jest i podtrzymywana owa miłość Boga i ludzi, która jest duszą całego apostolstwa" (LG 33). Niech biorą to sobie do serca członkowie Rycerstwa Niepokalanej (MI).
Na Mszy św. należy zachować się z wielką wiarą i skupieniem. "Kościół - czytamy w soborowej Konstytucji o Liturgii - troszczy się o to, aby chrześcijanie podczas tego misterium wiary nie byli obecni jak obcy I milczący widzowie, lecz aby przez obrzędy i modlitwy tę tajemnicę dobrze zrozumieli, w świętej czynności uczestniczyli świadomie, pobożnie I czynnie, byli kształtowani przez słowo Boże, posilali się przy stole Ciała Pańskiego i składali Bogu dzięki, a ofiarując niepokalaną hostię nie tylko przez ręce kapłana, lecz także razem z nim, uczyli się samych siebie składać w ofierze i za pośrednictwem Chrystusa z każdym dniem doskonalili się w zjednoczeniu z Bogiem i wzajemnie ze sobą, aby w końcu Bóg był wszystkim we wszystkich" (SC 48).
Uczył nas tego wszystkiego, głównie przykładem, św. Maksymilian, Mszę św. odprawiał naturalnie, nie przeciągając (normalnie 30 minut), ale z taką wiarą, z takim skupieniem, namaszczeniem i pobożnością, że to udzielało się uczestnikom. Był cały przejęty tajemnicą Najświętszej Ofiary. Wprost zmuszał swym zachowaniem się do modlitwy. Po latach zeznał o o. Kolbem ks. Ferdynand Machay: "Służyłem mu do Mszy św. (było to 1 lutego 1930 r. w kościele polskim w Paryżu). I po dziś dzień nazywam to służenie rekolekcjami bez kazania, tak mnie zbudowało jego skupienie i pobożność".
A co więcej, św. Maksymilian żył duchem ofiary, i to heroicznej, czerpiąc zachętę i siły z Ofiary eucharystycznej. Pięknie to wyraził kard. Karol Wojtyła, dzisiejszy Papież, w przemówieniu, które wygłosił w 60 rocznicę założenia MI. "O. Kolbe - mówił - odprawiał [68]Mszę św., a więc jest truizmem, czyli właśnie prawdą, że żył sakramentami". Ale chcielibyśmy przenieść się w ów czas, kiedy znalazł się w obozie i kiedy ofiarował się za rodaka. "W owym miejscu i w owym czasie, kiedy nie mógł już odprawiać Mszy św. w sensie sakramentalnym, odprawiał tę świętą. ofiarę, aż do końca życia, swoim życiem i swoją śmiercią. W taki to sposób o. Kolbe brał udział w tym wielkim sakramencie naszej wiary, jakim jest Eucharystia; i ta stała się dlań urzeczywistnieniem jego powołania i jego życia".
W zjednoczeniu przede wszystkim z Maryją
Sekretem pobożności eucharystycznej św. Maksymiliana jest jego zjednoczenie z Niepokalaną, oddanie się Jej bez zastrzeżeń. Zrozumiał on wagę słów rzymskiego kanonu mszalnego, za jego czasów jedynego w obrządku rzymskim: "Communicantes, et memoriam venerantes, in primis gloriosae semper Virginis Mariae, Genetricis Dei et Domini nostri lesu Christi...". Tłumaczymy to w obecnym oficjalnym tekście polskim: "Zjednoczeni z całym Kościołem, ze czcią wspominamy najpierw pełną chwały Maryję, zawsze Dziewicę, Matkę Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa...". Oryginał łaciński, który sięga IV wieku, bardziej uwydatnia, że we Mszy św. "jednoczymy się przede wszystkim" z Matką Bożą, a potem z innymi świętymi, oraz "czcimy pamięć" świętych, zwłaszcza Maryi.
Co to znaczy? W czasie Ofiary eucharystycznej, jak wyjaśnia P. Visentin we włoskim "Słowniku liturgicznym", pozostajemy w harmonii z piękną rzeczywistością kościelną, zwaną. Świętych Obcowaniem, w której pierwsze miejsce zajmuje Matka Najświętsza. "W «Communicantes» odsłania się inny wymiar celebry eucharystycznej - i liturgii w ogóle: w tym momencie mocnym czuje się, jak nasza celebra na ziemi pozostaje w łączności a nawet stanowi jej część - z liturgią dużo szerszą, która obejmuje też niebo, gdzie śpiewa się i modli z nami i za nas, jak to pokazują niezapomniane sceny z Apokalipsy". W I Modlitwie Eucharystycznej w obrazowy sposób mówi się nawet o "ołtarzu niebieskim".
Gdy we Mszy św. "wspominamy ze czcią" Maryję i świętych, to nie sprowadza się to do wymienienia ich imion czy do wywołania tylko ich wspomnienia. To się wiąże z samą naturą Mszy św. jako "pamiątki". Każda Msza jest upamiętnieniem, owszem, uobecnieniem Ofiary Krzyża, Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia, całego dzieła Zbawienia. W dziele tym "osobliwe miejsce przypada Maryi" (Paweł VI). Jej rola jest też upamiętniona, a nawet w pewien sposób uobecniona we Mszy św. "Obecność Maryi pod Krzyżem - pisze A. Bossard - jest gwarancją Jej obecności wciąż działającej przy Eucharystii". Spełnia tu wobec nas - w Duchu Świętym i przez Ducha Świętego - rolę Matki, powierzoną Jej przez Pana Jezusa na Kalwarii.
Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, na który zwrócił uwagę Paweł VI w adhortacji o kulcie maryjnym. Kościół – czytamy - "przede wszystkim w niedzielę gromadzi wiernych dla odprawienia Paschy Pana, dopóki On nie przyjdzie. Czyni to w łączności ze świętymi mieszkańcami niebios, zwłaszcza z Najświętszą Dziewicą, naśladując Jej płomienną miłość i niewzruszoną wiarę" (MC 20). Jako "Dziewica słuchająca" Maryja uczy nas słuchać słowa Bożego głoszonego w czasie Mszy św. tak, by ono zaowocowało. Jako "Dziewica modląca się" jest "nauczycielką pobożności", a jako "Dziewica ofiarująca" "jest przede wszystkim wzorem tego kultu, przez który życie każdego staje się ofiarą składaną Bogu" (MC 21).
Chyba to wszystko miał na uwadze św. Maksymilian, skoro tak doskonale odprawiał Mszę św. i tak dogłębnie żył duchem ofiary. Wyczuł to dobrze jeden z braci niepokalanowskich, br. Benedykt Mieczkowski, i tak streścił swoje spostrzeżenia: "Już sporo czasu upłynęło od tych błogich chwil, kiedy to widziałem go sprawującego bezkrwawą. Ofiarę, ale wciąż pamiętam, jak przeżywał on z Matką Najboleśniejszą tajemnicę Męki i Śmierci, chwalebnego Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia Pana Jezusa. Ten prawdziwy kapłan nie był tylko urzędowym zastępcą. Zbawiciela przy ołtarzu, on nie odprawiał Mszy św., [69]jak to zwykle się określa, lecz wraz z Chrystusem uczestniczył w tym misterium naszego Odkupienia składając przez Niepokalaną całkowitą ofiarę ze siebie. W tym tajemniczym zjednoczeniu o. Maksymiliana z Pośredniczką Łask wszystkich, a przez Nią z Chrystusem i całym Kościołem, ukrywa się sekret jego prawdziwej wielkości".
W marcu tego Roku Eucharystycznego, zgodnie z intencją miesięczną MI, prośmy Matkę Bożą Bolesną, abyśmy umacniali siebie i innych w wierze, że Msza św. jest uobecnieniem Ofiary krzyżowej; i abyśmy uczestniczyli w niej jak najczęściej, a już bezwzględnie w niedziele i święta, i to świadomie, pobożnie i czynnie, składając samych siebie Bogu w ofierze.

