Msza polna
7-8 (349-350) 1985, s. 206
O polne msze wśród wiejskiej, dalekiej kaplicy,
Płynące skroś na pola i sady owocne!
O ludu glosy proste i wiarą wszechmocne,
I rozchwiane od wiatru płomienie gromnicy!
Przed ołtarzem Maryi gną się tłumu głowy,
Białe włosy gazdowe i chusty kobiece:
Topią się w kwiętnych wiankach poświęcane świece,
Dym kadzielny się snuje i zapach ziołowy.
Czasem kwieciste chusty przywabią motyla,
Że zabłąkany wleci ze lnu albo gryki
I na mrących bukietach w kadzidłach się chyla,
Aż opalą mu skrzydła gromniczne płomyki.
A tedy dzieci klękłe u kolan macierzy
Na takiego z pól gościa podnoszą w krąg twarze,
A potem, patrząc długo w słoneczne witraże,
Plączą matkom ziarniste różańce pacierzy.
Wiersze wybrane, Warszawa 1955

