Moda na życie godziwe

Młody Rycerz Niepokalanej (1)

Kiedy patrzę na siebie i swoich młodych przyjaciół kolegów uczęszczających do szkół średnich czy też rówieśników studiujących na wyższych uczelniach - ogarnia mnie nieraz przerażenie, lęk o nas samych, a nade wszystko o naszą wspólną Matkę-Polskę.

Bo ileż wśród nas młodych jest zepsucia obyczajów, lekkomyślnej postawy życiowej, lenistwa w wypełnianiu naszych obowiązków, ucieczki od życia, obojętności wobec zagrożeń moralnych naszego narodu, a wreszcie braku szacunku dla osób i spraw, które z natury swojej nań zasługują. Ileż jest egoizmu i zamknięcia w sobie lub towarzyskiego ale i beztroskiego "na luzie" podejścia do życia ze wszystkimi tego konsekwencjami (brak celu życia, strach przed przyszłością, nałogi, choroby społeczne, "niechciane" ciąże, konflikty rodzinne). Ów niepokojący stan wyraża się najdobitniej w wyborach, jakich na co dzień dokonujemy. W wyborze ciągłej zabawy bez chwili modlitewnego skupienia, w zdobywaniu wartości wyłącznie materialnych, a zapominaniu o wartościach duchowych, w ciągłym dążeniu do przyjemności w życiu bez miejsca na jakąkolwiek ofiarność czy też np. w prozaicznym wyborze meczu piłkarskiego kosztem niedzielnej Mszy św. Ogólnie mówiąc wybieramy z reguły to co gorsze moralnie ale łatwiejsze, aniżeli to, co lepsze, ale wymaga wysiłku; to, co wprowadza anarchię wartości, a nie to, co buduje właściwą hierarchię; to, co obniża nasz poziom do przeciętności (egalitaryzm), aniżeli to, co każe nam piąć się wzwyż (elitaryzm); to, co rzekomo postępowe przed tym, co inni określają jako konserwatywne.

Z powodu takiej postawy wobec życia, mimo że większość z nas chodzi jeszcze do kościoła, coraz częściej nie rozumiemy tego, co możemy tu usłyszeć, a jeżeli rozumiemy, to często nie przyjmujemy w całej rozciągłości ewangelicznego przekazu.

Dlaczego tak się dzieje? Czy to od nas zależy, a może to nie nasza wina, iż tacy właśnie jesteśmy, my młodzi katolicy-Polacy A. D. 1986?

Nie podejmuję się, co prawda, tutaj odpowiedzieć na te zasadnicze pytania. Sądzę jednak osobiście, iż mimo wszelkich zawodów, rozczarowań, a może nawet osobistych i grupowych porażek, jakie spotkały już nasze pokolenie, za obecny stan moralny i ideowy młodych Polaków ponosimy odpowiedzialność przede wszystkim my sami. To prawda, że jest przekorna moda na opozycję wobec napotkanych w życiu układów, a także wszelkich wartości, którym hołduje dorosła część społeczeństwa. Prawdą jest też, że ta opozycyjność posunięta jest nieraz do granic emigracji wewnętrznej jak również zewnętrznej, że przyjęty jest styl łatwego życia bez zrozumienia zasad moralnych wynikających z etyki katolickiej, a często i wbrew tym rzekomo nieaktualnym zasadom (szerzy się materializm życiowy, nikotynizm, alkoholizm, narkomania, seksualizm).

Ale przecież pewna moda na obniżenie wszelkich wymagań nie zwalnia nas od pracy nad sobą, nikt nas też w końcu nie zmusza do pójścia za tą modą. Pięknie tę sprawę poruszył w swojej jasnogórskiej homilii do młodzieży Ojciec Święty Jan Paweł II. Tak mówił 18 czerwca 1983 r.:

Moi drodzy przyjaciele! Do was należy położyć zdecydowaną zaporę demoralizacji - zaporę tym wadom społecznym, których ja tu nie będę nazywał po imieniu, ale o których wy sami doskonale wiecie. Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali. Doświadczenia historyczne mówią o tym, ile kosztowała cały naród okresowa demoralizacja. Dzisiaj, kiedy zmagamy się o przyszły kształt naszego życia społecznego, pamiętajcie, że ten kształt zależy od tego, jaki będzie człowiek. A więc: czuwajcie!

Dlatego odpowiadając na wezwanie Ojca Świętego my młodzi musimy wprowadzić w Polsce modę na życie godziwe. Oczywiście użyłem słowa moda tylko i wyłącznie w zestawieniu z narzucającą się teraz modą na inne postawy wobec Boga i Ojczyzny, modą, która grozi zagubieniem i bezpowrotną utratą tych najwyższych dla naszych ojców jak i przecież dla nas wartości. Słowa więc "moda" użyłem jako antytezę tego, co powszechnie rozumie się pod tym słowem w życiu codziennym, antytezę niestałej, ulotnej i wszystko sobie podporządkowującej "aktualnej mody". Życie godziwe bowiem było, jest i pozostanie zawsze najbardziej aktualną wartością i dlatego nie może być przemijającym stanem i zmieniać się czasem w jakiś inny stan, "inną modę".

Życie godne miana dzieci Bożych jest naszym chrześcijańskim obowiązkiem i przeznaczeniem i dlatego musimy tej godności strzec i czuwać, stale czuwać nad sobą, nad wszelkimi swoimi słabościami.

Czuwając nas sobą nie wolno nam też zapominać o swoich najbliższych (rodzinie, przyjaciołach i całym narodzie), jako o dzieciach tego samego Chrystusowego Kościoła.

"Módl się i pracuj" - to hasło św. Benedykta, patrona Europy i jednego z głównych architektów naszej łacińskiej cywilizacji miłości, niech stanie się drogą naszego życia. W modlitwie zawierzajmy wszystko Niepokalanej, Matce Kościoła Bożego i Królowej Polski, jak to czynił św. Maksymilian. Czyny nasze kierujmy ku obronie najwyższych ideałów służby Bogu i Ojczyźnie.

Dlatego, drogie koleżanki i drodzy koledzy, nie bójcie się trzeźwo i samodzielnie myśleć i nie przestawajcie poszukiwać. Rozpoczynając wszystko w swoim życiu od modlitwy zaprowadzajcie wokół siebie "modę na życie godziwe" i czuwajcie.